czwartek, 14 stycznia 2021

Kraina Zeszłorocznych Choinek - Joanna Szarańska

 Chyba ta książka to tegosezonowy hit - i ja ją czytam, i też mi się podoba :) Mamy już recenzję Chiary76, przed nami recenzja Polecanki.


Kraina Zeszłorocznych Choinek autorstwa Joanna Szarańska to tegoroczna świąteczna propozycja Czwarta Strona.

W pewien listopadowy poranek swoje drzwi dla klientów otwiera niecodzienny sklepik-Kraina Zeszłorocznych Choinek. To miejsce jest wyjątkowe. Można znaleźć w nim ozdoby nigdzie niespotykanie, unikatowe. W nim można odnaleźć prawdziwą magię świąt. W tym miejscu splatają się losy mieszkańców i przyjaznych. Kraina Zeszłorocznych Choinek odmieni los niejednego człowieka.
To było już kolejne spotkanie z twórczością Joanny Szarańskiej i jak zwykle było niezwykle udane. Znalazłam w niej wszystko czego szukałam w świątecznych historiach. Książka wciągnęła mnie już od pierwszej strony i im lepiej poznawałam bohaterów tym bardziej chciałam wiedzieć jak skończą się ich losy. Co więcej po ostatniej stronie mam duży niedosyt i mam nadzieję, że w przyszłości będę mogła jeszcze raz zawitać do tego niezwykłego miasteczka.

Kraina Zeszłorocznych Choinek to nie tylko książka pełna humoru, ale także wzruszających momentów. Myślę, że każdy może znaleźć w niej coś dla siebie. Książka nie tylko wprawia nas w świąteczny nastrój, ale zawiera w sobie wiele mądrości. Ta książka skłania do refleksji i pozwala zastanowić się nad własnym zachowaniem.
Nie da się nie polubić bohaterów, których mieliśmy szanse poznać w Krainie Zeszłorocznych Choinek. Każdy z nich jest inny, ale myślę, że każdy z czytelników będzie miał swojego faworyta.
Jak już wcześniej sygnalizowałam to już kolejna książka tej autorki, która skradła moje serce. Nie można powiedzieć o niej, że jest słodka jak lukier. Zdecydowanie nie ! I za to ją cenię. Czyta się ją lekko i przyjemnie. Nawet nie spostrzegłam się jak dotarłam do ostatniej strony.
Cieszę się, że mogłam przeczytać ją akurat w Święta Bożego Narodzenia. To była idealna książka na ten czas. Oczywiście serdecznie ją polecam i to nie tylko na te wyjątkowe dni.

niedziela, 10 stycznia 2021

Nie byłaś grzeczna w tym roku - Anna Langner

 Zapraszam do przeczytania kolejnej recenzji naszego miłego gościa - Polecanki.



Nie byłaś grzeczna w tym roku autorstwa Anna Langner to tegoroczna propozycja świąteczna Wydawnictwo Kobiece.

Dorota za dnia skromna baristka wieczorami przeistacza się z Mademoiselle D. bohaterkę serwisu z sekskamerkami. Norbertowi świetnie wiedzie się w życiu. Ma świetną pracę, luksusowe mieszkanie i bogate życie towarzyskie. Chociaż pierwsze spotkanie Doroty i Norberta nie było najfortunniejsze sprawia, że ich życie przewraca się do góry nogami. Traf sprawia, że ta dwójka musi Boże Narodzenie spędzić razem. Czy ta dwójka dogada się? Czy ich wspólne Święta okażą się katastrofą?
Ten gatunek to dla mnie nowość. Do tej pory raczej do niego nie sięgałam. Jednak skoro już książkę trzymałam w ręku postanowiłam zaryzykować i ją przeczytać. Tym bardziej, że akcja w książce działa się w okresie bożonarodzeniowym… I muszę przyznać, że spodobała mi się historia przedstawiona na kartach tej książki. Nie byłaś grzeczna w tym roku ma ciekawą i nieszablonową fabułę, która wciągnęła mnie już od pierwszej strony.

Z zainteresowaniem śledziłam interakcje głównych bohaterów, które nie były słodkie jak lukier. Można je nazwać słodko- gorzkimi. Ta para cały czas się przyciąga, droczy, ale to nie sprawia, że jest ja to kiedyś ktoś w mojej obecności nazwał książkę należącą do gatunku ,,lekturą dla niespełnionych kur domowych’’.
Jednak tak naprawdę ta książka to nie tylko wzajemna fascynacja pomiędzy Dorotą i Norbertem. Książka opowiada także o pozorach, maskach jakie zakładamy by wydać się kimś kim nie jesteśmy… Ile razy ktoś na pierwszy rzut miły okazał się kimś kogo należy się strzec? Albo ktoś kto wydawał się bawidamkiem lub łobuzem okazał się dobrym, empatycznym człowiekiem? Ta książka pokazuje czytelnikowi do czego może prowadzić niewłaściwa interpretacja człowieka.
Ta książka to nie tylko romans. Ta książka wbrew temu do jakiego należy gatunku ma głębsze przesłanie. Przynajmniej ja tak to zinterpretowałam.
Jeszcze raz przyznaję, że książka zaciekawiła mnie. Z zaciekawieniem śledziłam rozwijającą się relację głównych bohaterów. Co więcej nie tylko znalazłam w niej ,,magię Świat’’, ale pośmiałam się. Książka pozwoliła mi zastanowić się nad kilkoma ważnymi kwestiami. Z pewnością nie wszystkim przypadnie do gustu, ale osobiście polecam.

wtorek, 5 stycznia 2021

AJ pearce, Droga Pani Bird

  


Droga pani Bird to książka, która choć wydana w okresie świątecznym, wcale nie musi być czytana jedynie pod choinką. Jej treść ma w sobie bowiem element pokrzepienia niezbędny ludziom nie tylko w grudniu.

Emmy Lake marząca o zwojowaniu świata piórem korespondentki wojennej trafia do redakcji londyńskiej gazety. Przyjmuje pracę nieświadoma, że zamiast śledzić tajniki decyzji rządów zamieszanych w konflikt z Niemcami, prowadzić będzie walkę z niewłaściwymi treściami (zdaniem jej szefowej) w korespondencji od czytelniczek. Lista tematów nieakceptowalnych przez p. Bird jest długa, a dotyczy stosunków małżeńskich, przedmałżeńskich, pozamałżeńskich, działań niezgodnych z prawem, działań o charakterze politycznym i religijnym, wojny (wszak jest rok 1941, a wojna i rodzi mnóstwo niepokoju) i wielu innych spraw. I gdy młoda dziewczyna przezywa rozterki między potrzebo niesienia pomocy, a nieustępliwością p.o. naczelnej redaktor, słyszy od jednego ze współpracowników: Panno Lake, proszę znaleźć coś, w czym jest pani dobra, i stać się jeszcze lepsza. To zdanie traktuje jak drogowskaz.

Bardzo klimatyczna opowieść o odwadze kobiet. O niesieniu nadziei i pomocy. O tym, co w życiu ważne. I nawet jeśli główna bohaterka wyda się Wam zbyt naiwna, to pamiętajcie - Emmy żyła w innych niż my czasach, i miała 22 lata.

Polecam serdecznie!

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Kraina Zeszłorocznych Choinek - Joanna Szarańska

 Dziś zapraszam na kolejną recenzję gościnną - przed Wami wrażenia Chiary76 z tegorocznej książki Joanny Szarańskiej.



Jeśli miałabym Wam powiedzieć co mnie ostatnio pokrzepiło książkowo, to książki dla dzieci, które czytamy z Jasiem i…”Kraina zeszłorocznych choinek” Joanny Szarańskiej. 

Jakaż to piękna opowieść. Wiem, co możecie sobie pomyśleć mając w głowie hasło „książka świąteczna”. Ja też często podchodzę do tego hasła z obawami, że (nawet jak dla mnie ) ilość cukru i lukru przekroczy dopuszczalne normy. Jednak w przypadku książek świątecznych tej autorki mam pewnik, że jak w świetnym cieście, ilość potrzebnych składników będzie odpowiednio wyważona. Natomiast jest piękna, pełna czułości i wrażliwości tak nam potrzebnej zwłaszcza w tym niełatwym czasie. Podczas lektury nie raz i nie dwa się wzruszyłam a końcówkę przepłakałam ale takim dobrym płaczem ze wzruszenia pozytywnego jak najbardziej. Ta książka otuliła mnie jak najczulsze ramiona dobrej, ciepłej, kochającej mnie osoby.

Nie inaczej jest w „Krainie zeszłorocznych choinek” dziejące się w małej miejscowości na południu Polski o nazwie Świerczynki.  
Od razu napiszę, bohaterów jest tu wielu i wszyscy są w tej książce podobnie ważni. To lubię. 
Losy ich splotą się w ten czy inny sposób, a większość ścieżek poprowadzi do prowadzonego przez pana Józefa Pawłowskiego sklepiku z ozdobami świątecznymi „Kraina zeszłorocznych choinek”. Skąd taka nazwa i dlaczego prolog tej opowieści, w której w grudniu 2017 roku dowiadujemy się opowieści o owej krainie, snutej przez dziadka Bońka małemu Antkowi ? Dowiemy się tego z lektury książki, której akcja dzieje się równo dwa lata później, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia 2019 roku. Nie ma jeszcze pandemii, można się spotykać, swobodnie rozmawiać, przytulać, świat jeszcze nie zwariował.

Chociaż, dla małego , poznanego przez czytelników Antka , trochę jednak zwariował. Jego rodzice się rozwiedli a on sam mieszka z mamą, Dorotą. Tata chłopca po rozwodzie wyjechał do Krakowa. 
W Krakowie poznajemy z kolei Ninę, młodziutką dziewczynę, która pracuje jako pomoc domowa starszej pani, Heleny Piwowarczyk. Nina marzy o świętach spędzonych z mamą Beatą i ciocią Danutą ale jej plany mogą się nie powieść. Syn pani Heleny zamiast spędzić czas z mamą, woli egzotyczne wakacje z którąś z kolejnych wybranek serca. 
Helena decyduje się jechać do Świerczynek wraz z Niną. Albowiem pochodzi z tego miasteczka i ma tam do załatwienia pewną bardzo, bardzo istotną sprawę z przeszłości. 

Już sama podróż obu kobiet do Świerczynek obfituje w przygody. Starszej pani daleko do nobliwej, spokojnej , cichej niewiasty siedzącej z książeczką do nabożeństwa w ręku. Ma temperament i parafrazując tekst z pewnego znanego filmu dla dzieci, „Nie zawaha się go użyć!”.

Tak więc obie panie łapią stopa czy też, lepiej byłoby określić, Daniel kierujący samochodem dostawczym zostaje przez panią Helenę ździebko przymuszony do podwózki ich do miasteczka. 

Kolejnymi bohaterami książki są prowadzący sklepik z ozdobami świątecznymi Józef, emerytowany nauczyciel historii w miasteczku i jego siostra, Józefa. Oraz jej kot 🙂 i pewien czarny kundelek. 

Losy tych ludzi dzieją się trochę osobno jak to zawsze bywa , trochę zaś się splotą. I jak pisałam, dróżki ich prowadzić będą z rozmaitych pobudek i powodów, do sklepiku o nazwie „Kraina zeszłorocznych choinek”. 

Co wyniknie z tych wędrówek i spotkań ? Jak w życiu. Wiele rozmaitych sytuacji. 
Muszę przyznać, że książka jest bardzo wzruszająca, naprawdę. Ale bez niepotrzebnego cukrowania i łzawości , nie nie. Natomiast, co mnie ogromnie ucieszyło, jest też pełna charakterystycznego dla pióra Joanny Szarańskiej i niepodrabialnego przez nikogo, poczucia humoru. I znowu, obyło się bez bezsensownych gagów, które raczej wymuszają śmiech niż bawią naprawdę. 

Scena balkonowa i z dziczkiem przejdą do mojej własnej czytelniczej historii 🙂

Bardzo, bardzo wiele dobrego czasu spędziłam nad lekturą tej książki. 
Uważam, że jest idealnym prezentem dla czytelnika, który lubi opowieści ze Świętami w tle ale niekoniecznie chce coś aż kapiącego od lukru ale jednocześnie ogromnie poprawiającego nastrój , który jak piszę, może być różny w tych naszych niełatwych czasach. 

Jeśli wciąż szukacie prezentu dla najbliższych, a może, kto wie, chcecie obdarować samych siebie? z całego serca polecam Wam tę książkę. 

Moja ocena to 6 / 6.

środa, 23 grudnia 2020

Co czytać dzieciom

 Alexander Steffensmeier, Krowa Matylda i śnieg


W poprzednim, tym piątkowym tekście dotyczącym książki o krowie Matyldzie wspominałam, że pomaga ona listonoszowi w roznoszeniu świątecznych przesyłek. W tej części - wydanej w formacie A4, dużymi ilustracjami - mamy szansę nieco bardziej przyjrzeć się tej współpracy.

A gdy już dobiega ona - 24 grudnia - do końca, a w koszu na plecach Matyldy znajdują się jedynie prezenty dla niej i jej rodziny, krowa żegna się z listonoszem i wyrusza w drogę do domu. Tyle tylko, że drogę przysypał śnieg i zalezienie domu wcale nie jest łatwe... Na szczęście wszystko dobrze się kończy. Choć prezenty, które przygotował listonosz niekoniecznie trafiły do tych osób, o których myślał ofiarodawca ;-)

Pisałam to wielokrotnie, ale napisze raz jeszcze - uwielbiam ciepło i humor płynący z opowieści o krowie Matyldzie:-)

Sven Nordqvist, Goście na Boże Narodzenie


Findus nie może się doczekać świąt. Pettson też, ale podchodzi do nich bardziej racjonalnie - ma w głowie ułożony plan tego, co trzeba zrobić, aby zapewnić sobie i kotu spokojne dni świąteczne. Wiadomo jednak jak jest: plany sobie, a życie sobie. Podczas wyprawy po choinkę starszy pan nabawia się kontuzji - ma problemy z chodzeniem i nie jest w stanie ani zadbać o drzewko, ani o zakupy świąteczne. Widmo głodu i braku atmosfery świątecznej zagląda w oczy przyjaciołom. Pojawia się jednak ktoś, czyja obecność ma szanse stać się ratunkiem dla Pettsona i Fundusa.

Sven Nordqvist dba o spójność opowieści, ciekawych, charakterystycznych bohaterów i ciepło wychodzące z każdego kąta domu Pettsona i Findusa. Jego postaci są takie, że aż chce się odwiedzić ich chatkę, przynosząc kolejny łańcuch na choinkę, chrupiące pierniczki, a może i jakieś pierogi. Idziemy?

Petr Horacek, Gąska Zuzia i pierwsza gwiazdka


O gąsce Zuzi pisałam już w 2011 roku. Dobra wiadomość jest taka, że książka doczekała wznowienia. Dwujęzyczna historia gąski, która ze zdumieniem stwierdza, że przygotowana na Święta choinka nie ma na szczycie gwiazdki, jest książką dla młodszych dzieci o bardzo charakterystycznej grafice.

Zuzia upiera się, aby zdobyć gwiazdkę. Odchodzi od swojego stada i przyjaciół, wspina się na palce, zeskakuje, podskakuje, aż wreszcie postanawia po prostu iść tak długo, aż dojdzie do gwiazdki. Robi się jednak coraz śnieżniej, coraz ciemniej, a Zuzię zaczyna dopadać smutek i poczucie osamotnienia. Jednak przyjaciele nie pozwalają się zagubić upartej gąsce i Zuzia z ulgą i prawdziwą przyjemnością wraca do tych, wśród których czuje się najlepiej.

Książka Petra Horacka może stać się punktem wyjściowym do wielu rozmów i to nie tylko tych o świętach. Znaczenie przyjaźni, bliskości vs samotności, wsparcia bliskich to między innymi te tematy, które wywieść można z opowieści o Zuzi. Pewnie Wy i Wasze dzieci zajdziecie tez kolejne :-)

Sven Nordqvist, Niezwykły Święty Mikołaj


I ponownie Pettson i Fidus w świątecznej odsłonie. Tym razem jednak dla nieco starszych, niż poprzednio dzieci, bo książka składa się z siedemnastu bogatych w treść rozdziałów. A co w nich?

Starszy pan i jego kot szykują się do świąt. Findus czeka na odwiedziny Świętego Mikołaja, więc Pettson próbuje takiego zbudować, by nie zawieść nadziei kota. Kot, szuka zajęcia i nudzi się, gdy człowiek jest zajęty. Dochodzi nawet pomiędzy nimi do sprzeczki:
- Nie wiem co mam robić - powiedział Findus. - Nudzi mi się!
- To sam wymyśl cos wesołego!- odpowiedział Pettson. - Chcę zajmować się swoimi sprawami, a nie bawić się z tobą przez cały dzień, bo wtedy to ja się nudzę. Staruszkowie lubią jedne zajęcia, koty lubią inne. Co robią inne koty? Leniuchują na kanapie w kuchni... łapią myszy... siedzą na parapecie i patrzą przez okno...
- Tak, świetne zajęcia - odpowiedział Findus rozdrażniony - lecz ja nie zamierzam tego robić. A myszy to sam sobie możesz łapać! Idę stąd, otwórz drzwi!
W opowieści są szczury, listonosz z jednodzienym stażem pracy i kiełbaskami, domokrążca, maszyna do podkładania i zwyczaj jeżdżenia na kapeluszu. Jest mądrze, serdecznie, życzliwie i aż chce się odwiedzić Findusa i jego staruszka.  

Czytajcie:-)

Richard Scarry, Kiedy przychodzi Święty Mikołaj?


Pan Niezdarek bardzo lubił nieść pomoc. Niestety, nazwisko w pełni odpowiadało jego mocom sprawczym - czegokolwiek się podjął robił to tak energicznie, z takim impetem, że zamiast pomocy okazywało się być kłopotem. Zniechęcony pan Niezdarek postanawia wyruszyć do miejsca, gdzie - jak sądzi - jego pomoc zostanie doceniona i mile przyjęta. Wyrusza do domu Świętego Misiokołaja.

Barwna, prosta opowieść powiedzie dzieci, zaintryguje szczegółami graficznymi, utrwali w ich myśleniu opowieść o kimś, kto nie jest mamą ani tatą, a kto raz do roku składa wymarzone prezenty pod choinką.

Emilia Kiereś, O kolędach gawęda


Emilia Kiereś miała doskonały pomysł na snucie opowieść o o Bożym Narodzeniu przez pryzmat kolęd i pastorałek. Jak pisze - kultura polska szacuje, że znamy ich około 500 - a przecież w kościołach czy rodzinach śpiewamy, o ile w ogóle, zaledwie kilka.

O kolędach gawęda ułożona jest tak, że autorka prezentuje kolędę: słowa i zapis nutowy, a na kolejnych stronach omawia jej pochodzenie, treść i znaczenie tekstu, który tak naprawdę jest nam znany bardzo pobieżnie. Co ważne - tam, gdzie spotkać można w tekście słowa anachroniczne, poczynione zostały wyjaśnienia. 

Czyta się to jak najpiękniejsze baśnie, chłonie każde odniesienie do obyczajów, tradycji, wraca do tekstu kolęd czy pastorałek, by sprawdzić o których ich fragmencie autorka właśnie pisze. Gdy dodamy do tego bardzo charakterystyczne, nawiązujące do nurtu ludowego ilustracje Marianny Oklejak, to robi się jakoś tak, że trudno książkę odłożyć, a w miarę jej czytania w głowie pojawiają się kolejne melodie. I już nie można doczekać się Bożego Narodzenia, by móc śpiewać:-)


Alexander Steffensmeier, Matyldo, niedługo Święta!


A to propozycja dla najmłodszych czytelników,  niewielka i kartonowa z uroczą krową Matyldą w roli głównej. Jak wiecie, jestem fanką tej żywiołowej krowy i z radością każdorazowo prezentuję ją na blogu.

W kilkustronicowej książce Alexander Steffensmeier zawarł wszystko to, co może być w Świętach Bożego Narodzenia istotne dla dzieci. Po pierwsze trzeba na nie czekać i tak trudno jest odliczać dni - remedium na to może być kalendarz adwentowy jaki Matylda dostała od gospodyni. Po drugie - Święta oznaczają mnóstwo pracy dla listonosza (i jak wiemy z naszej rzeczywistości, dla kurierów), więc Matylda mu pomaga. Po trzecie - Święta to śnieg i warto wygospodarować czas na zjeżdżanie z górek. I śnieg to też odśnieżanie (mało przyjemne, ale konieczne) oraz lepienie bałwanów (i to już jest bardzo przyjemne). A Boże Narodzenie to też pierniczki i wspólna uczta przy świecach.

Zachwyca mnie w książkach o Matyldzie i opowieść o szczęśliwej krowie, i to co dostrzec można na ilustracjach. Pozwólcie i Wy się zachwycić:-)

wtorek, 22 grudnia 2020

Anielski puch - Marika Krajewska

Recenzja gościnna - autorka Ania - Polecanka.



Anielski puch autorstwa Mariki Krajniewskiej to historia trzech pokoleń kobiet-Zofii, Anny i Natalii. Kobiety oprócz pokrewieństwa łączy niefart w związkach. Jednak wszystkie co roku przed Świętami proszą o jedno… Ku ich zaskoczeniu jednego roku w życiu Anny pojawia się czarujący chirurg Wiktor. Zofia spotyka mężczyznę ze swojej przeszłości. Ten jednak z początku nie chce zdradzić swojej tajemnicy. Natomiast najmłodsza z rodziny- Natalia uparcie dąży by powtórzyć błędy babki i matki. Kim okaże się mężczyzna, który pojawił się w życiu Zofii? Czy Wiktora i Annę połączy głębsze uczucie? Jak potoczą się losy Natalii?
Czytałam sporo negatywnych komentarzy o Anielskim puchu dlatego miałam lekkie obawy czy spodoba mi się ta książka. Te na szczęście okazały się bezpodstawne. Owszem były w niej elementy, które moim zdaniem wymagałyby dopracowania. Nie obraziłabym się także gdyby rozwinięto niektóre ciekawe wątki. Jednak sama książka zaciekawiła mnie. Chciałam poznać tajemnicę jaka kryła rodzina złożona z samych kobiet. W końcu musiał być powód takiego stanu rzeczy. Zaciekawił mnie również zwyczaj jaki kultywowały kobiety. Nie zdradzę go, ale muszę przyznać, że był pomysłowy. Same bohaterki są dość ciekawymi osobami. Każda z nich miała sporo do powiedzenia i nie dało się wręcz ich nie polubić.
Anielski puch nie jest lekturą mocno wymagającą, ale dzięki temu czyta się ja lekko i przyjemnie. Może nie zadowoli wszystkich, ale jak dla mnie jest idealną książką na ten przedświąteczny czas. Znalazłam w niej świąteczno- zimowy klimat. Dzięki niej mogłam odprężyć się i spędzić kilka miłych chwil przy lekturze pełnej ciepła.

poniedziałek, 21 grudnia 2020

Magdalena Witkiewicz, Listy pełne marzeń

Należę do bogatego grona osób obserwujących profil Magdaleny Witkiewicz na Facebooku i czytam o jej życiu, kotach, rodzinnych perypetiach, dedlajnach. A potem trafia przed moje oczy jej książka i w głowie rodzi mi się pytanie - "jak?". W jaki sposób między pieczeniem chleba, odchowywaniem kocich osesków, dzierganiem chust i kupowaniem lodówki można wymyślić i spisać taką opowieść?

Główną postacią powieści jest Maryla, kobieta zdecydowanie należąca do grona seniorów. I choć w pewnych kwestiach bywa miła, w innych apodyktyczna, to robi też coś co pewnego dnia sprawia, że do jej domu listonosz przynosi list, nietypowy. Z prokuratury.

A potem wędrujemy w przeszłość, poznajemy Marylę znacznie młodszą i obserwując jej losy dowiadujemy się co sprawiło, że jest jaka jest, a do jej domu trafia całe mnóstwo listów z marzeniami. I dlaczego znaczna większość mieszkańców staje murem za nią wówczas, gdy ktoś próbuje wmówić organom ścigania, że starsza pani popełnia przestępstwa.

Jestem z tych czytelników, którzy niegdyś sceptycznie podchodzili do prozy Magdaleny Witkiewicz, a teraz znajdują w nich dobre myśli, ciepło i takie dziwne uczucie w sercu i myślach, które sprawia, że świat staje się piękniejszy.

Jeśli chcecie by i Wasz się taki stał - czytajcie. A jeśli przy okazji chcecie uczynić świat dzieci lepszym - zajrzyjcie na stronę Fundacji Świętego Mikołaja, która jest patronem książki. Autorka zaprasza:

Może chcesz wraz ze mną pobawić się w świętego Mikołaja? Przeznaczyć kilka złotych na to, by ktoś był szczęśliwszy? Dobro powraca ze zdwojoną siłą! Dla Ciebie to kilka złotych. Rezygnacja z jednej kawy w miesiącu, drożdżówki, czy ciastka! A dla kogoś to może być wszystko. Spełnienie marzeń i lepszy start w dorosłość.

Zachęcam i do wsparcia Fundacji /moja Siostra, Iza, jest w niej fundraiserką :-)/, i do lektury książki. Tej i pozostałych napisanych przez Magdalenę Witkiewicz.