poniedziałek, 30 grudnia 2013

David Morrell. Szpieg na Boże Narodzenie.

Wydane przez
Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz

Od dawna już literatura sensacyjno-szpiegowska nie trafia w moje ręce. Niejako na przekór temu i ponownie zainspirowana wyzwaniem czytelniczy sięgnęłam po powieść Morrella. 

Paul Kagan występujący pod imieniem Piort jest podwójnym agentem. Gdy go poznajemy ucieka przed członkami rosyjskiej mafii, którą właśnie zdradził. Jest ranny, a pod kurtką chroni dziecko. Pada śnieg, a Santa Fe, przepięknie przystrojone, czeka na nadejście Bożego Narodzenia. Podczas ucieczki Paul trafia do domu Meredith. Kobieta i jej syn planowali uciec po tym, jak Meredith została pobita przez męża. Niespodziewana wizyta Kagana uniemożliwia ucieczkę, ale stwarza szansę na inną, niż dotychczas sądzili, przyszłość.

Książka Davida Morrella znakomicie wypełniła mi autobusowe wędrówki do pracy. Akcja, jak to specyficzne dla tego rodzaju powieści, toczyłą się płynnie, a idea zadbania o dziecko, którego dobro jest gwarancją pokoju na świecie jest wyraźnie naszpikowana symboliką.

"Szpieg na Boże Narodzenie" udowania, że cuda się zdarzają. Także wśród członków rosyjskiej mafii.

niedziela, 29 grudnia 2013

Zjawiska - Józef Czechowicz

Zjawiska

wszystkie dni oszalały nieprzytomny zbłąkany jest świat
nie wiemy już kto jest wrogiem ten obcy czy nasz brat

w rozhuku życia wszystko przekrzyczeć chcą wielkie maszyny
od gwizdów tlenowej gwizdawki błękit na niebie jest siny

a czasem gdy groza wśród ludzi to niebo płonie czerwone
i nikogo nie widzi wśród gwiazd siwy astronom

tylko mnie w cichej ulicy zwiduje się jasna stajenka
wyciągam ręce i wołam i na płytach z betonu klękam

po dawnemu są dni oszalałe nieprzytomny zbłąkany jest świat
nie wiadomo kto wrogiem obcy czy brat

ale świeci zjawisko złote kolędę wygrywa fujarka
aniołowie chodzą ulicą rajskie ptaki obsiadły parkan

wieczór śnieg i siano pod ciszą obrusów choinki
pod kościołami z zapałkami zmarzłe dziewczynki

teraz dziecinne są usta dziecinna tęsknota (za czym)
już nie wiem modlę się śmieję śpiewam żałuję
i płaczę

Józef Czechowicz





Na zdjęciu: Elektrownia Powiśle, w okolicy której mieszkał Józef Czechowicz w czasie, gdy powstał ten wiersz.
Źródło zdjęcia.

"Przybierz swój dom ostrokrzewem" C. Higgins Clark, M. Higgins Clark - audiobook


Czyta: Blanka Kutylowska
Język: polski
Czas trwania: 5 godz. 44 min. 21s.
Format: mp3 
Rok wydania: 2003





Już po świętach, ale chciałabym Wam przedstawić jedną z moich przedświątecznych lektur, którymi chciałam wprowadzić się w okres Bożego Narodzenia. Niektórzy może stwierdzą, że to dość dziwny wybór, ale ja naprawdę lubię kryminały i dlatego chciałam to jakoś połączyć. „Przybierz swój dom ostrokrzewem” to kryminał duetu Carol i Mary Higgins Clark, o którym słyszałam już kilka razy, jednak zawsze nie wystarczało mi na niego czasu. Przy okazji zapoznania się z tą powieścią, dowiedziałam się, że powstał cały „świąteczny” cykl, który razem napisały. 

Trzy dni przed świętami Bożego Narodzenia w Nowym Jorku zostaje uprowadzony dla okupu Luke Reilly, bogaty przedsiębiorca pogrzebowy. Wraz z nim zakładniczką porywaczy staje się jego pracownica Rosita, wychowująca samotnie dwóch małych synków. Śledztwo w sprawie ustalenia tożsamości przestępców i miejsca przetrzymywania zakładników prowadzi policja i FBI; pomaga też córka Luke'a, Regan - licencjonowany prywatny detektyw, oraz starsza pani Alvirah Meehan, znana od dawna jako odnoszący błyskotliwe sukcesy detektyw amator. Zrozpaczona żona Luke'a, Nora, słynna autorka powieści kryminalnych, przebywająca po złamaniu nogi w szpitalu, nie podejrzewa nawet, jaką rolę w porwaniu odegrała jedna z jej książek.

„Przybierz swój dom ostrokrzewem” poznałam w formie audiobooka podczas przedświątecznych porządków. Pisałam kiedyś, że to właśnie przy sprzątaniu słucham najwięcej. Nagranie, do którego miałam dostęp zostało nagrane przez Zakład Nagrań i Wydawnictw Związku Niewidomych. Lektorką audiobooka była Blanka Kutyłowska. I tu niestety pierwsze rozczarowanie – lektor zupełnie nie dla moich uszu, może w przypadku interpretacji innych książek wypada lepiej, ale tutaj po prostu mnie „męczyła”.
 

Dalsza część recenzji na moim blogu.


Odzyskać wiarę [Noëlle]


Zaskakująco, szczególnie w kontekście oceny na filmweb.pl, dobry film. Owszem, chwilami wydaje się być przerysowany, ale może to było potrzebne? Oceńcie sami.

Jonathan Keene jest księdzem, który z upoważnienia biskupa decyduje o likwidacji parafii. Gdy jedzie do niewielkiego miasteczka na Przyglądku Dorsza zastaje tam wspólnotę kościelną prowadzoną przez swojego kolegę z czasów seminarium, księdza Simeona Joyce'a.

Już pierwsze spotkanie obydwu księży zwiastuje porażkę. Jonathan, mocno zdegustowany, odwiedza lokalny pub, gdzie przy jednym ze stolików zastawionych obficie alkoholem siedzi Simeon w towarzystwie parafian. Później między dawnymi kolegami bywa jeszcze gorzej, bo obydwaj co innego cenią w życiu, mają inne charaktery, wyznają inne wartości.

Dla Simeona sfałszowanie dokumnetów finansowych po to, by wspomóc leczenie jednego z parafian nie jest niczym godnym potępienia - ważny jest człowiek. Jonathan odrzuca jedyną kobietę w wieku odpowiednim do tego, by odegrać rolę Maryji w jasełkach, gdy dowiaduje się, że dziewczyna spodziewa się nieślubnego dziecka - gdyż dla niego ważne jest prawo.

Bardzo istotne dla znaczenia przesłania filmu są rozmowy między Jonathanem i Simeonem. A cały film - napawdę wart obejrzenia. Polecam!

sobota, 28 grudnia 2013

Jennifer Coburn, Jane Green, Liz Ireland. Idą święta.

Wydane przez
Wydawnictwo Zysk i S-ka

W tomie "Idą święta" zebrano trzy mini-powieści. Klimatycznie świąteczne, ale wiecie - tak amerykańsko świąteczne:-)

Jane Green. Urlop.

Sarah Evans, po ośmiu latach małżeństwa, czuje, że przerażająco się różni od tej młodej dziewczyny, którą była w dniu ślubu. Opieka nad domem, wychowywanie dzieci, banalna codziennośc, która coraz mocniej oddala ją od tego, czym zajmowała się przed ślubem, ogranicza ją i sprawia, że czuje się nieszczęśliwa. Także mąż, który wracając z pracy zasiada z piwem przez telewizorem, nie poprawia sytuacji. Sarah decyduje się podjąć trudną decyzję - wykorzystując delegowanie męża do innego miasta, proponuje Eddiemu separację. Zdumiony mężczyzna przystaje na propozycję żony i dopiero gdy jest daleko od niej i dzieci zaczyna doceniać, to, co może bezpowrotnie utracić.

Jennifer Coburn. Druga żona Reilly'ego.

Sarah jest, a właściwie - powinna być, szczęśliwą mężatką. Jednak, mimo, że jej wybranek zaakceptował jej syna, a Hunter polubił ojczyma, że między nią a Reilly'em wszystko układa się jak najlepiej, niepokój Sarah budzi to, że pierwsza żona jej męża wciąż jest singielką. Postanawia, przy pomocy przyjaciółek, znaleźć Pana Idealnego dla Prudence.

Liz Ireland. Jedyne takie Boże Narodzenie.

Holly poznaje wymarzonego mężczyznę. Z radością planuje wspólny wyjazd do rodzinnego domu na święta; po raz pierwszy także i ona przywiezie swojego chłopaka. W podróż wraz z Holly i Jansonem wyrusza także Izaak, przyjaciel Holly. Dom rodziców Holly niczym jednak nie przypomina domu czekającego na Boże Narodzenie - nie ma ozdób, z kuchni nie unoszą się smakowite zapachy, a mama oznajmia, że wynajęła mieszkanie i gdy tylko córki wyjadą wyprowadza się na swoje.


Trudno byłoby mi polecać szczególnie tę książkę, podobnie jak trudno byłoby mi ją ostatecznie odradzać. Opowieści zebrane w "Idą święta" są niestety dość sztampowe, ale można znaleźc w nich przesłanie o mocy pojednania wynikającej z bożonarodzeniowego klimatu.

piątek, 27 grudnia 2013

Świąteczna wiadomość - film


Zaskoczył mnie ten film. Historia w nim opowiadana była dość ciekawa, jednak efekt ostateczny był - niestety - rozczarowujący. Może to wina doboru aktorów? 

Matt, pracujący na poczcie, czuje się przytłoczony wieloma listami do Świętego Mikołaja. Gdy dostrzega, że w firmie pojawiła się nowa pracownica, ze zdumieniem dowiaduje się, iż jest tu ona po to, by odpisywać na dziecięce listy, by wcielać się w Mikołaja.

Jeden z listów, który trafia do rąk Kirsti, został napisany przez bratanicę Matta, która martwi się, że odkąd wujek stał się jej jedynym opiekunem, posmutniał i nie ma nikogo bliskiego. Emily prosi Mikołaja o sympatyczną dziewczynę, w której zakocha się Matt.

Na drodze ku rodzącej się sympatii między Kirsti i Mattem staje szef cierpiący na manię wielkości i prześladowczą i choć całość - jak to w filmach świątecznych - dobrze się kończy, trzeba być wytrwałym widzem, by ujrzeć napisy końcowe.

czwartek, 26 grudnia 2013

Niech się panu darzy


Tytułowa nowela w zbiorze trzech krótkich forma prozatorskich Antoniego Libery nawiązuje do tematyki postaw wobec świąt, odczuwania nastroju Wigilii.

"Nie lubił świąt. Żadnych. Ani religijnych, ani państwowych.(...) Brakowało mu poczucia przynależności do jakiejkolwiek wspólnoty." To efekt postawy nowoczesnych rodziców, którzy, dokonawszy świadomych wyborów przed wojną, nie potrafili odnaleźć się w nowej powojennej rzeczywistości i swój niepokój oraz postawę outsiderów przekazali synowi. "Nowe święta państwowe budziły wstręt i pogardę. Zniesione stare wywoływały wprawdzie sentyment, ale nie do tego stopnia, by je po kryjomu kultywować. Boże Narodzenie, Wielkanoc i Zaduszki obchodzili bez wiary, jedynie na znak sprzeciwu, jako manifestację dystansu do ludowego państwa." Cały ceremoniał pełen obłudy ze strony rodziców odczuwany przez syna pozostawia ślad, który będzie wracał zawsze 24. grudnia.

Wspomnienia Wigilii to świadomość, iż w domu rodzinnym było inaczej niż w innych. "Zamiast choinki z bombkami, świeczkami i srebrną gwiazdą na czubku, na stole stał wazon z kilkoma gałązkami jedliny, na których wisiało kilka koślawych ozdóbek z papieru. Zamiast sutej kolacji, pełnej przysmaków i słodyczy, do której zasiadała rozbudowana rodzina, jadło się we troje (bo rodziny nie było) tak zwany późny obiad, który niewiele różnił się od codziennego posiłku. (...)Zamiast sterty pakunków, piętrzących się pod drzewkiem, i kogoś przebranego za Mikołaja były na ogół dwa, trzy drobiazgi opakowane w szary papier, przynoszone z drugiego pokoju i wręczane ze smutnym uśmiechem po kolacji." Mimo okresów buntu bohaterowi pozostała smutna przyjemność spacerów i obserwowania okien, ludzi podążających na Pasterkę.
Antoni Libera prowadzi narrację do zaskakującego epizodu, który przydarzy się w Amsterdamie już dojrzałemu mężczyźnie, który odniósł swój zawodowy sukces. Przypadkowe wykręcenie jakiegoś numeru połączy go z emigrantką z Polski w Betlejem. Rozmowa stanie się namiastką cudu, jakże ulotnego dla jednej ze stron. 

Nowela do odkrywania i podejmowania ocen wychowania, rozterek narratora, oczekiwania  na znak życia, może i uspokojenia wewnętrznego. Uniwersalny charakter noweli sprowadza się może również do niepokojów odczuwanych przez osoby niewierzące, niepraktykujące a jednak świętujące na swój sposób, do potrzeby mówienia o swoich postawach.
_________________________
Antoni Libera, Niech się panu darzy, Biblioteka "WIĘZI", Warszawa 2013.

Magia gwiazdki [Schneemann sucht Schneefrau] - film


"Magia gwiazdki" to opowieść o nieporozumieniach.

Joe Müller odprowadzając córkę do szkoły poznaje, w dość niesprzyjających okolicznościach, kobietę, która - choć irytująca - wydaje się bardzo pociągająca. Therese  i Joe zaczynają się spotykać, gdy nagle, w wyniku knucia przez byłego męża szefowej Joe'go, mężczyzna traci pracę. Pozywa szefową do sądu i ze zdumieniem dostrzega, że do sali sądowej wchodzi jego ukochana, Therese.

Nie jest to film wybitny, ale bywają gorsze;-) Na zmęczenie przedświątecznymi porządkami i wielogodzinnym staniem w kuchni, będzie jak znalazł.

środa, 25 grudnia 2013

Gwiazdka z Holly.


Bardzo rodzinny film, gdzie nikt się nie spieszy, nie goni i w którym podkreślane są najważniejsze wartości: nadzieja, miłość i wiara. Po śmierci Wiktorii, opiekunem prawnym jej małej córeczki Holly został jeden z jej braci: Mark Nagle. Holly zamknęła się w sobie i nie mówi. Nawet trzy miesiące nic tu nie zmieniły. Gdy w szkole chcą Holly cofnąć z pierwszej klasy do przedszkola, Mark decyduje się powrócić z dziewczynką na wyspę, do małego miasteczka Friday Harbor w stanie Waszyngton i zmieszać w domu jednego z braci (jest ich dwóch - Scott i Alex). W tym samym czasie po dość nieciekawych przeżyciach osobistych w miasteczku postanawia zamieszkać Maggie Conway, której zamiarem jest otworzyć tu sklep z zabawkami. Pomaga jej siostra Kate. Do pierwszego spotkania między naszymi bohaterami dochodzi jeszcze na promie. Dalej jest subtelnie, cudownie, magicznie, świątecznie i niemal  jak w bajce. Dobrze się to jednak ogląda :)



Gwiazdka z Holly, 2012 Kanada
Film nakręcono w Halifaksie, Windsor i Chester w Kanadzie.

reżyseria - Allan Arkush
aktorzy :
Eloise Mumford w roli Maggie Conway
Sean Faris w roli  Marka Nagle
bliźniaczki Josie Gallina i Lucy Gallina w roli Holly Nagle
Daniel Eric Gold w roli Alexa Nagle
Dana Watkins w roli Scotta Nagle
Catherine Bérubé w roli  Kate Conway


Debbie Macomber. Niespodzianki.

Wydane przez
Wydawnictwo Harlequin

Siegając po tę książkę uświadomiłam sobie, że czytałam ją rok temu, tylko zapomniałam opisać. Lubię jednak Debbie Macomber i postanowiłam przeczytać "Niespodzianki" raz jeszcze.

Wychowująca samotnie córkę Emily Springer planuje jak wraz z Heather spędzą świąteczne dni, gdy dowiaduje się, że córka ma inne plany i nie zamierza wracać z Bostonu do rodzinnego domu. Rozczarowana Emily wpada na genialny - jej zdaniem pomysł - szuka kogoś, z kim mogłaby się zamienić w czasie Bożego Narodzenia domami; oferuje swój w Leavenworth za czyjś w Bostonie.

Charles Brewster, profesor Harvardu, zmęczony nadaktywną, w jego opinii, matką, postanawia uciec przez zgiełkiem Bożego Narodzenia i zaszyć się gdzieś z dala od rodziny. Gdy znajduje ogłoszenie Emily skwapliwie z niego korzysta.

Akcja powieści toczy się szybko, a pomyłki - a może bardziej, jak chce tytuł - niespodzianki okazują się raczej przyjemne. Magia Świąt Bożego Narodzenia zwycięża wszelkie uprzedzenia i nierozsądne pomysły, a drugi człowiek okazuje się być najlepszym towarzystwem podczas bożonarodzeniowego śniadania.

"Niespodzianki" to lekka, romantyczna historia, podobna innym, z jakich znana jest Debbie Macomber.

wtorek, 24 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 24

To już dziś - Wigilia Bożego Narodzenia. Najpiękniejszy dzień w roku.

Wszystkim Czytelniczkom, Czytelnikom, Sympatykom, a także Współuczestniczkom "Znalezionego pod choinką" chciałabym życzyć spokojnych, ciepłych świąt, spędzonych z ludźmi, których kochacie, w sposób, jaki lubicie najbardziej :)


A w prezencie, jako że dziś również koniec tegorocznego kalendarza adwentowego - kolęda. Ta, która robi chyba największe wrażenie, gdy zabrzmi na Pasterce. Jej słowa napisał przed rokiem 1790 polski poeta - Franciszek Karpiński. Melodia, którą dziś śpiewamy jest zbliżona do tej, którą zapisał ks. Michał Mioduszewski, którego "Śpiewnik kościelny" do dziś jest 'kopalnią' wiedzy muzycznej.


                                                 Bóg się rodzi

Bóg się rodzi, moc truchleje,
Pan niebiosów obnażony,
ogień krzepnie, blask ciemnieje,
ma granice Nieskończony!
Wzgardzony, okryty chwałą,
śmiertelny Król nad wiekami,
a Słowo ciałem się stało
i mieszkało między nami! 

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 23

I ostatnia z zapowiedzianych, mniej popularnych, kolęd.


                                         Wesołą nowinę, bracia, słuchajcie

Wesołą nowinę, bracia, słuchajcie
niebieską Dziecinę z nami witajcie.

Jak miła ta nowina!
Mów, gdzie jest ta Dziecina?
Byśmy tam pobieżeli i ujrzeli. 

Jacquelyn Mitchard. Prezent na święta.

Wydane przez
Wydawnictwo Świat Książki

Sięgając po niewielką książeczkę o tematyce świątecznej spodziewałam się lekkiej, nieco tkliwej historyjki. Jednak historia opowiedziana przez Jacquelyn Mitchard, choć związana z Bożym Narodzeniem i niewątpliwie rodzinno-emocjonalna, bardzo mnie zaskoczyła.

Laura i Elliott obchodzą, tuż przed Świętami, rocznicę ślubu. Co prawda, Elliott nie bardzo mógł się doliczyć, czy jest to rocznica czternasta czy piętnasta, ale nie bacząc na to zaprosił żonę na przedstawienie i kolację. Radość ze wspólnego świętowania utrudniał Laurze ból głowy, ból tak silny, że aż wymagający wizyty w szpitalu. 

Od lekarza, który zaopiekował się Laurą małżeństwo usłyszało coś, w co trudno uwierzyć - Laurze zostało około 8-12 godzin życia. 

Elliotta diagnoza ogłusza - wie, że musi powiadomić matkę żony, poprosić, by przywiozła do szpitala wnuczki, że musi zadzwonić do rodzeństwa Laury i powiedzieć im, że ich siostra umiera i mają niewiele czasu na to, by się z nią pożegnać. Wie o tym wszystkim, a jednocześnie szkoda mu każdej chwili, którą miałby spędzić z dala od jej szpitalnego łóżka. Bo, jakże to - czternaście lat wspólnego życia ma zamknąć w kilku godzinach, ma podsumować małżeńską codzienność w tak ograniczonym czasie? Ma pożegnać się z żoną?

Laura podchodzi do wiadomości o swojej śmierci na pozór spokojnie. Prosi Elliotta, by kupił kilka rzeczy, objaśnia mu co i gdzie znajdzie w domu, wydaje dyspozycje, jak gdyby mogła przewidzieć i opowiedzieć przyszłość. Rozmawia z córkami, z których chyba tylko ta najstarsza, trzynastolenia, choć w części rozumie, co się dzieje.

Podczas lektury uświadomiłam sobie, że bliscy Laury są szczęściarzami -  mają czas, by się z nią pożegnać. I choć koniecznośc tego pożegnania jest bolesna, choć tytuł "Prezent na święta" w kontekście nakreślonej powyżej historii wydawać się może paradoksalny, to jednak czas jaki Laura mogła spędzić z mężem, dziećmi, matką i rodzeństwem jest prezentem.

Zaskakującą książka...

niedziela, 22 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 22

Jak zapowiadałam, dziś druga z tych mniej znanych kolęd. Skomponowana przez Zygmunta Odelgiewicza, autor słów nieznany. Pochodzi prawdopodobnie z XIX wieku.


                                              Jakaż to gwiazda

Jakaż to gwiazda błyszczy na wschodzie,
gwiazda nowego imienia?
Mędrcy wołają: Ciesz się, narodzie,
to gwiazda twego zbawienia.
Biegną Królowie za jej promieniem,
a za Królami tłum ludu,
bo im ta gwiazda świeci zbawieniem,
bo im zwiastuje cud cudów. 

Chłopak na święta (reż. Kevin Connor)

"Idealnym prezentem świątecznym dla 13-letniej Holly (Kelli Williams) byłby chłopak. Mikołaj, którego poprosiła o ten nietypowy prezent obiecał, że znajdzie dla niej tego jedynego. Mija kilkanaście lat. Rozczarowana Holly już nie wierzy w magię świąt, a czas oczekiwania wypełnia jej praca. Wtedy na jej drodze staje Ryan (Patrick Muldoon) - wesoły, zabawny i dobry prawnik. Czyżby to był spóźniony prezent mikołajkowy?"
Opis: http://www.filmweb.pl

 W okresie świątecznym w moim domu królują filmy świąteczne, mam kilka takich, które oglądam od lat, ale rok w rok sprawdzam co nowego piszczy w trawie. I tak w tamtym roku trafiłam na film, o którym chciałabym dziś słów kilka napisać. Nie jest to jednak profesjonalna recenzja filmu, a tylko moja subiektywna opinia.

Zakochałam się w tym filmie, na zabój i nieodwołalnie, nie wiem co on ma w sobie takiego, ale mogłabym go oglądać i oglądać. W tym roku film obejrzałam już cztery razy, a w tamtym kilkanaście...

Podoba mi się ta świąteczna, magiczna otoczka. Nic nie wydawało się sztuczne i nie na miejscu, i co uważam za bardzo ważne do gustu przypadła mi obsada filmu. Aktorzy świetnie zagrali swoje role i tak ogólnie patrząc zostali do nich dopasowani.

Sama historia jest oczywiście o miłości, zaufaniu i wierze. Niby nic nowego, ale ma w sobie to "coś" co sprawia, że nie mogę oderwać się od tego filmu i nie wiem ile razy bym go oglądała i tak mi się nie znudzi. Jeśli tylko lubicie takie romantyczne, świąteczne filmy ten jest idealny! 

Jazzując świątecznie



Diana Krall ma wyjątkowej barwy głos z tych, które nigdy się nie znudzą słuchaczom, doskonałe wyczucie rytmu instrumentów orkiestry jazzowej, z którą śpiewa, elegancję stylu prezentowania utworów. Wprawdzie piosenki świąteczne są znane od lat i trudno wnieść do ich wykonania coś nowego, to jednak Diana ze swojej płyty uczyniła mały spektakl. Nuty skoczne, swingujące, zachęcają niemal do radosnego tańca lub podrygiwania w pozycji siedzącej, ale są i te skłaniające do zadumy, takiej wyrażającej się wpatrywaniem w płonący ogień, punkt światła w zimowym mroku. Głos dominuje nad instrumentami lub wycofuje się, dając im możliwość występu na pierwszym planie, by momentami dawać znać o swojej obecności, a potem powrócić.

Aranżacja jazzowa piosenek bardzo mi się spodobała. Wprawdzie album jest już znany od 2005 roku, lecz wciąż warty uwagi w okolicach świąt Bożego Narodzenia. To taka przeciwwaga dla słodkiego Michaela Bublé.

Agot Gjems-Selmer. Nad dalekim cichym fiordem.

Wydane przez
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Pewnie nie trafiłabym na tę książkę, gdyby nie nasze wyzwanie. Co roku staram się czytać coś nowego, co roku znajdować inne niż dotychczas lektury, więc oprócz nowości szukam też tematyki bożonarodzeniowej w książkach wydanych kilka lub kilkanaście lat temu.

Autorka, której książka miała premierę w 1900 roku, opisuje rodzinę lekarza mieszkającą w okręgu Balsfjord w Norwegii. Bohaterowie książki, ale i ich rodzina mieszkająca w innych regionach kraju, określa okolice Tromso, jako Daleką Północ. Cóż, jest Daleka, skoro zima trwa tam dziewięć miesięcy.

Opowieść o tym, jak wygląda codzienne życie w krainie śniegu i wiatru jest uroczo staroświecka. Rodzina spędza czas głównie w swoim towarzystwie i choć w pracy w domu zawsze jest dużo (szczególnie przy czwórce dzieci) to rodzice znajdują bez kłopotu czas, by towarzyszyć dzieciom, by z nimi czytać lub by, po prostu, obserwować ich zabawy.

Jeden z rozdziałów książki poświęcony jest wieczorowi wigilijnemu. To jedyny dzień roku, w którym dzieciom wolno nie wstawać wcześnie z łóżka i w którym mogą wypić poranną kawę w pościeli. Koło południa rodzina wraz z przyjaciółmi zjada uroczyste śniadanie, a później, nie kłopocząc się o wielość spraw do zrobienia, wszyscy wychodzą na spacer: 
Ku północy niebo zabarwia się ciemnym błękitem, ale dalej mieni się tysiącem cudnych odcieni, dochodząc do jaskrawopurpurowego złota. Ani jeden powiew wiatru nie marszczy powierzchni wody; roztacza się toń gładka jak zwierciadło, cicha jak dusza dziecka i odbija najdokładniej grę barw niebios. [s. 88]
Tradycją w rodzinie było to, że to ojciec ubiera choinkę, a dzieci widzą ją - już przystrojoną - dopiero w wigilijny wieczór:
Ale najpiekniejsze ze wszystkiego jest samo wysokie, wspaniałe drzewko. Widzimy je przecież tylko raz na rok - na Boże Narodzenie, bo u nas jodły nie rosną. Przynosi nam pozdowienie z wielkich, poważnych lasów południa. I taka jest dla nas droga! Nie wyrzucamy ani jednej igły, jeśli jest za wysoka, ozdabiamy obciętymi gałązkami pokoje o tak się tym cieszymy! [s.92]
Kolędy, fragment Ewangelii i upominki ułożone na wigilijnym stole. A później:
Miód i ciasta świąteczne, i jabłka, i orzechy na stole, i twarze promieniejące radością wokół stołu, wszystko jak być powinno w wieczór wigilijny. [s.93]
"Nad dalekim cichym fiordem" ma już 113 lat. Wciąż jednak wzrusza i sprawia, że zaczynamy doceniać to, co mamy:-)

sobota, 21 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 21

Dziś i do Wigilii kolędy troszkę zapomniane. Dzisiejsza, jak większość autorstwa nieznanego, choć melodia, którą znamy, to kolejne opracowanie Feliksa Szumlańskiego. Kolęda ta pojawiła się w filmie "Włóczędzy" ze sławnymi Szczepciem i Tońciem.


                                        W dzień Bożego Narodzenia

 W dzień Bożego Narodzenia
radość wszelkiego stworzenia:
ptaszki do szopy zlatują,
Jezusowi przyśpiewują.

piątek, 20 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 20

Dziś, kolejna piękna kolęda. Tym razem autorzy są jak najbardziej znani :)
Słowa napisał Stefan Bortkiewicz, a melodię skomponował, wspominany już w naszym kalendarzu - ks. Zygmunt Odelgiewicz.


                                  Mędrcy świata, monarchowie

Mędrcy świata, monarchowie, 
gdzie spiesznie dążycie?
Powiedzcież nam trzej Królowie,
chcecie widzieć Dziecię?
Ono w żłobie nie ma tronu
i berła nie dzierży,
a proroctwo Jego zgonu
już się w świecie szerzy.

"Bądź mi zawsze ku pomocy" Mary i Carol Higgins Clark

He Sees You When You're Sleeping
Prószyński i S-ka, 2001
Liczba stron: 157
Literatura amerykańska

Mary Higgins Clark to jedna z popularniejszych amerykańskich współczesnych pisarek. Pisze powieści sensacyjne wzbogacone elementami obyczajowymi, jest autorką m. in. "Pustej kołyski" i "Najdłuższej nocy". Carol Higgins Clark to córka Mary i jest autorką "Brylantowego legatu".

Sterling Brooks nie był złym człowiekiem, ale też nie prowadził przykładnego życia. Zaabsorbowany sobą i swoimi sprawami, nie zwracał uwagi na innych ludzi, toteż po śmierci bardzo długo tkwił w niebiańskiej poczekalni. Wreszcie Wielka Rada ogłasza werdykt: Sterling musi wrócić na Ziemię, gdzie ma dowieść swoich zalet, pomagając komuś w potrzebie. Pojawia się więc na Manhattanie, na ślizgawce w centrum Rockefellera. Zbliża się Boże Narodzenie i wszyscy wokół są zadowoleni, ale wśród łyżwiarzy jest pewna bardzo smutna dziewczynka. Może to jej ma pomóc Sterling Brooks?
Trzymająca w napięciu, a jednocześnie zabawna i pełna ciepła opowieść jest idealną lekturą nie tylko na święta.

Szukałam w bibliotece jakiejś ciekawej niezbyt grubej książki o tematyce świątecznej. jakiś kryminał z choinką w tle, miłość między bombką a dzwoneczkiem lub przemiana życia przy kolędowym akompaniamencie. Ostatecznie zgarnęłam z półki właśnie "Bądź mi zawsze ku pomocy" Mary i Carol Higgins Clark. Liczyłam na anielską opowieść o odkupieniu win, przywracaniu nadziei i spełnianiu marzeń. Chyba trochę się przeliczyłam.

Panie Clark zafundowały mi prawie 160 stron historii nie - do - końca świątecznej. Był anioł - nieanioł, nieszczęśliwa dziewczynka i teoretycznie święta. Teoretycznie bo świąteczny jest początek, kawałek środka i koniec. Za to jest mnóstwo retrospekcji i powrotów do przeszłości, która działa się np. latem. Klimat świąt gdzieś mi uleciał z tej książki...

Najciekawszym z bohaterów wydawał mi się Roy. Niby postać epizodyczna, poboczna, ale chyba najmądrzejsza, najbardziej intrygująca. Chciałabym spotkać Roya w rzeczywistości. Interesująca była też Niebiańska Rada, chociaż żałuję, że autorki nie sprecyzowały jacy dokładnie (z imion i nazwisk) zasiadali w niej święci. Szkoda trochę. Ale sama kreacja nieba, Rady, Aniołów była całkiem niezła. Trochę nierealne wydało mi się to, że osoby, którym ukazał się Sterling od razu uwierzyły, że jest, hm, aniołem. Rozumiem, ze Marissa - jest dzieckiem, taka natura. Ale państwo Santoli, tak bez słowa, bez reakcji prawie to przyjęli? Nie pasuje mi tu to.

Suma sumarum: Nie poczułam świąt po lekturze tej książki. Za dużo kryminału, za mało Gwiazdki. W ogóle brakuje tego i owego. "Bądź mi zawsze ku pomocy" pozostaje, moim zdaniem, daleko w tyle za książkami takimi jak "Boże Narodzenie w Lost River", "Noelka" czy kultowa i tradycyjna "Opowieść wigilijna". Lepiej sięgnijcie po te tytuły i dajcie się ponieść tym niezwykłym grudniowym świętom :)

"No cóż, pomyślał, każda długa podróż zaczyna się od jednego małego kroku."

czwartek, 19 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 19

I kolejna kolęda, którą najbardziej lubią chyba dzieci. Nie wiadomo, kto jest jej autorem, nie wiadomo, kiedy powstała - dla mnie osobiście to w sumie wielka szkoda, że nie znamy tych nazwisk...


                                              Pójdźmy wszyscy


Pójdźmy wszyscy do stajenki,
do Jezusa i Panienki;
powitajmy Maleńkiego 
i Maryję, Matkę Jego,
powitajmy Maleńkiego
i Maryję, Matkę Jego.

środa, 18 grudnia 2013

Wojenna Wigilia na Syberii

Powieść Ruty Sepetys Szare śniegi Syberii nie jest książką wpisującą się całkowicie w radosny świąteczny nurt literatury, mimo że śniegu i mrozu w niej co niemiara. Historia losów wywiezionych przez Sowietów rodzin w czasie II wojny światowej przepojona jest bólem. W jednym z rozdziałów odnajdujemy dzień świętowania Wigilii, by pamiętać o dawnych czasach za którymi się nieustannie tęskni.

"Nadeszła Wigilia. Cały dzień rąbałam drewno. Para zamarzała mi w nozdrzach. Próbowałam zająć myśli wspominaniem Bożego Narodzenia w domu. Tego wieczoru nikt nie pochłaniał swojego przydziału chleba w kolejce. Przywitaliśmy się wszyscy i poszliśmy do chat. (...) Umyliśmy głowy w stopionym śniegu i wyczyściliśmy paznokcie. Mama upięła włosy i uszminkowała wargi. Wtarła także nieco czerwieni w moje policzki.(...)
-Wyciągnijmy zdjęcia rodzinne - zaproponował Jonas.
Wszyscy wpadli na ten sam pomysł. Wkrótce w chacie łysego mężczyzny zaroiło się od fotografii.(...)
Usiedliśmy na podłodze niczym wokół stołu. Na środku leżała biała tkanina ozdobiona przed każdą osobą sianem i gałązkami jodły. Jedno miejsce było puste. Palił się przed nim łojowy ogarek.(...)" Każdy przyniósł coś do jedzenia:ziemniak, ciastka kupione w wiosce,, czekolada, butelka wódki.
"Kilka godzin siedzieliśmy przy prowizorycznym stole i jedzeniu, śpiewając piosenki i kolędy. Po długich namowach Mama przekonała łysego, żeby odmówił hebrajską modlitwę Maoz Cur. Z jego głosu ulotnił się przekąs. Zamknął oczy i recytował z uczuciem.(...)
Wtem drzwi do baraku otwarły się z hukiem. Do środka wpadli enkawudziści z karabinami."

"W Boże Narodzenie dali nam popalić. Zataczałam się ze zmęczenia i braku snu. Kiedy wróciłam do chaty, ledwo trzymałam się na nogach. Uliuszka siedziała, wyciągając stopy ku palenisku i paląc papierosy. Mama podarowała jej na święta całą paczkę. Skąd je wzięła?(...)
Jonasz przyszedł razem z Andriusem.
- Wesołych świąt!"
____________
Ruta Sepetys, Szare śniegi Syberii /Between Shades of Grey, przeł. Joanna Bogunia i Dawid Juraszek, wyd. pierwsze, s. 328,  Nasza Księgarnia, Warszawa 2011.

Kalendarz adwentowy - 18

A dziś jedna ze starszych kolęd. Jej słowa pochodzą z XVI wieku, a co więcej to łaciński utwór średniowieczny na Boże Narodzenie.



                                               Anioł pasterzom mówił


Anioł pasterzom mówił:
Chrystus Wam się narodził
w Betlejem, nie bardzo podłym mieście
narodził się w ubóstwie
Pan wszego stworzenia.

wtorek, 17 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 17

Dziś znów bardzo ładna kolęda (czy jest jakaś brzydka? :) ). Autorzy - anonimowi niestety również znów.


                                 
                                                 Gdy śliczna Panna


Gdy śliczna Panna syna kołysała,
z wielkim weselem tak Jemu śpiewała:

Li li li li laj, moje Dzieciąteczko,
li li li li laj, śliczne Paniąteczko.

"Siódmy sekret szczęścia" Sharon Owens

Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 416
Moja ocena : 5/6

Czy też tak macie, że w przedświątecznym okresie musicie przeczytać coś związanego z tematem świąt Bożego Narodzenia? Może to śmieszne, ale lubię wprowadzić się w świąteczny nastrój taką właśnie książką, ewentualnie filmem, ale to już w mniejszym stopniu.  

"Siódmy sekret szczęścia" to taka książka, którą mogę Wam z czystym sumieniem polecić na święta. Ciepła, dająca nadzieję historia, w prawdzie nie pozbawiona goryczy, ale przecież życie składa się nie tylko z radosnych chwil.
"Świąteczne" powieści takie właśnie powinny być. To nic, że mają podobną fabułę i wszystkie kończą się happy endem. Nieważne, że podobnych czytaliśmy już kilka, jeśli nie kilkanaście. Grunt, że czytanie sprawia nam prawdziwą przyjemność i kolejny raz daje wiarę w to, że święta są magicznym czasem, w którym wszystko może się zdarzyć, a wtedy te nawet najskrytsze, niemożliwe do spełnienia pragnienia, maja szansę się ziścić.

Kiedy czytam książki, których akcja dzieje się w okolicach Bożego Narodzenia, podświadomie czuję zapach pieczonych pierniczków, widzę blask świeczek i kolorowe prezenty pod choinką. Wracam wspomnieniami do czasów dzieciństwa, albo wręcz przeciwnie, wymyślam, jak sprawić, by moje dzieci zapamiętały zbliżające się święta, jako wyjątkowy i magiczny czas w roku. Czy może być milsze wprowadzenie się w świąteczny nastrój?

Powiecie, że to wszystko oklepane i nudne? No trudno... już taka jestem. Lubię swój tradycjonalizm i nie planuję zmieniać swojego nastawienia do świąt w najbliższym czasie
"Siódmy sekret szczęścia" to książka, która trochę odbiega od miłego i sympatycznego schematu świąt.
Więcej na moim blogu: Książki Sardegny

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 16

Kolęda 'góralska', bardzo lubiana. Autorzy nieznani, pochodzi prawdopodobnie z XVIII wieku.



                                       Oj, maluśki, maluśki


Oj, maluśki, maluśki, maluśki, kiejby rękawicka,
Aboli tez jakoby, jakoby kawałecek smycka.

Lililili Lili Laj, Lili Laj, Lili Laj

Śpiewajmy i grajmy Mu, małemu, małemu
 

Jezu, śliczny kwiecie

Lubię kolędy sprzedawane z prasą w okresie przedświątecznym, gdyż wśród nich można odkryć prawdziwe perełki. Zazwyczaj są to nagrania już funkcjonujące na rynku fonograficznym, lecz teraz wydane ponownie z egzemplarzem czasopisma, które w ten sposób chce podarować czytelnikowi miłe chwile z muzyką i głosami wykonawców. Niektóre posłucha się tylko raz, ale z innymi można zaprzyjaźnić się na wiele lat.
Anielska okładka płyty Jezu, śliczny kwiecie już mi się spodobała, ale nie wiedziałam, czego oczekiwać od wykonawców, Braci Dominikanów. Z informacji wynikało, iż nagranie powstało w klasztorze oo. Dominikanów w Krakowie 12-13 lutego 2004 r. Zatem tylko inwestując w "Gościa Niedzielnego" 4,50 zł, mogłam posłuchać znanych i mniej znanych kolęd i pastorałek.
Mury klasztorne, w których skrywają się minione wieki, wydobywają to co najpiękniejsze w barwie głosów, a wielość instrumentów towarzyszy radości śpiewu solowego i zespołowego. Teksty znane to: Anioł pasterzom mówił, Gdy się Chrystus narodził, Gdy śliczna Panna zaaranżowane na nowe, lecz miłe dla ucha, nieudziwnione.
Piękna skandynawska Gaudete, a też i łacińska, tłumaczona na języki narodowe w wielu krajach Puer natus są oknami na świat chrześcijański, który wita narodzonego z radością i nadzieją, choć dziwi się ubóstwu i mroźnej zimie obecnej w tekstach europejskich. Słowa kolęd to wciąż powtarzana historia opowiedziana przez ewangelistów z położeniem nacisku na zrozumiałe ludzkie odczucia. Gdy król Herod królował łączy się z prośbą Pomaluśku, Józefie, by Szczęśliwa kolebko uradowała. O, Józefie, lecz i pełna szczęścia i humoru Jam jest dudka cieszą słuchacza płyty. Zaś tytułowa Jezu, śliczny kwiecie kończy się prośbą:
O Jezu kochany nam z nieba zesłany,
Przez twe święte narodzenie,
Daj szczęśliwe powodzenie,
Żywot pożądany. 2. 

niedziela, 15 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 15

Dziś kolęda, którą lubią chyba wszystkie dzieci - jedna z najłatwiej wpadających w ucho ;) Autor słów i melodii? No niestety - nieznani. Pierwszy raz w druku pojawiła się w drugiej połowie XIX wieku.


                               
                                             Dzisiaj w Betlejem

Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem,
wesoła nowina,
że Panna czysta, że Panna czysta
porodziła Syna.

Chrystus się rodzi, nas oswobodzi,
Anieli grają, króle witają,
pasterze śpiewają, bydlęta klękają, 
cuda, cuda ogłaszają.

sobota, 14 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 14

Kolęda dzisiejsza pochodzi z Małopolski, autorzy nieznani, jak również czas jej powstania.


                                                    Do szopy, hej, pasterze

Do szopy, hej, pasterze,
do szopy, bo tam cud.
Syn Boży w żłobie leży,
by zbawić ludzki ród.

Śpiewajcie Aniołowie, pasterze grajcie Mu.
Kłaniajcie się Królowie, nie budźcie Go ze snu.

piątek, 13 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 13

A dziś, dla odmiany ;), kolęda, która, jak deklarowałam przed rokiem, jest moją najulubieńszą. Powstała prawdopodobnie w XVII wieku, autorstwo słów przypisuje się Piotrowi Skardze. Melodia przypomina podobno poloneza koronacyjnego króla Władysława IV Wazy.



                                                     W żłobie leży

W żłobie leży, któż pobieży
kolędować Małemu?
Jezusowi, Chrystusowi,
dziś nam narodzonemu.

Pastuszkowie przybywajcie,
Jemu wdzięcznie przygrywajcie, 
jako Panu naszemu.

czwartek, 12 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 12

Dziś, ulubiona teraz kolęda mojego dziecka. To piękna, choć smutna kolęda, do której słowa napisał polski poeta Teofil Lenartowicz. Pierwszy raz w druku ukazały się w 1849 roku. Pierwotna melodia została skomponowana przez księdza Jakuba Wrzeciono, ale ta, którą znamy do dziś i która jest najpopularniejsza, to ta napisana przez Jana Karola Galla.


                                                   Mizerna, cicha

Mizerna, cicha stajenka licha,
pełna niebieskiej chwały.
Oto leżący, przed nami śpiący
w promieniach Jezus mały.

środa, 11 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 11

Dziś znów jedna z tych piękniejszych. Autorzy nieznani, a szkoda, bo i tekst i melodia takie ładne i chwytające ze serce ...



                                                        Lulajże Jezuniu

Lulajże Jezuniu, moja perełko,
lulaj ulubione me pieścidełko

Lulajże Jezuniu, lulajże, lulaj,
a Ty go Matulu w płaczu utulaj.

Zamieć śnieżna i woń migdałów

"Śnieg wisiał w powietrzu. Do Bożego Narodzenia został zaledwie tydzień..." Jednak czas fabuły nie wkroczy w święta, gdyż kończy się, kiedy "Do Wigilii zostało jeszcze pięć dni." Książeczka z dużym drukiem, solidnymi marginesami i grubymi kartkami raczej jest kryminalną nowelą niż powieścią. Aluzja do podobnej sytuacji z kryminału Agaty Christie jest aż nadto czytelna, mimo że postać prowadzącego śledztwo z konieczności nakreślona przez Läckberg nie ma cech Herkulesa Poirot, choć szczęścia i intuicji mu nie zabraknie.

Rodzinne spotkanie w pięknym pensjonacie na wyspie Valö wcale nie jest miłe dla rodziny, gdyż senior rodu po kolei czyni im zarzuty nieudolności, błędnych inwestycji, łatwego życia na jego koszt, by następnie przy wspólnym posiłku teatralnie zejść z tego świata. Charakterystyczny zapach migdałów pochodzący ze szklanki wody sugeruje, iż ktoś pomógł zakończyć życie Rubenowi Liljecronas. Martin Molin, jeszcze niedoświadczony policjant, który dochodzi do wniosku, że niewiele go już łączy z Lisette Liljecronas, musi podjąć rutynowe działania. On się męczy, żałując, iż w pobliżu nie ma doświadczonego partnera, wszyscy jedzą i piją kawę, a w chłodni spoczywa wpierw jeden trup, potem drugi. Śnieżna i mroźna pogoda uniemożliwia kontakt z lądem. Trzeba czekać na lodołamacz.

Pomysł na dobry kryminał nie został wykorzystany, choć doskonała sceneria, gdyby lepiej została wkomponowana w akcję, i zaskakujące zakończenie dowodzi, że była możliwość rozwinięcia szkicu w powieść. Na pewno słabą stroną są niedopracowane postacie i brak umiejętności włączenia ich w zawiłą fabułę trzymającą w napięciu. Zamieć śnieżna i woń migdałów to powiastka do szybkiego przedświątecznego przeczytania wtedy, gdy widzimy na całej połaci śnieg.
______________________
Camilla Läckberg, Zamieć śnieżna i woń migdałów / Snöstorm och mandeldoft, przeł. Inga Sawicka, wyd. I, s. 144, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2012.

wtorek, 10 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 10

Przepiękna kolęda, moja ulubiona z lat dziecięcych :)
Autorzy? Cóż, jak w dużej części tych utworów - nieznani.



                                                    Gdy się Chrystus rodzi

Gdy się Chrystus rodzi
i na świat przychodzi,
ciemna noc w jasnościach
promienistych brodzi.
Aniołowie się radują,
pod niebiosa wyśpiewują:
Gloria, gloria, gloria
in excelsis Deo!

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 9

Dziś pastorałka, która pierwszy raz w druku pojawiła się w 1842 roku, autorzy nieznani.


                                                 Z narodzenia Pana


Z narodzenia Pana dzień dziś wesoły.
Wyśpiewują chwałę Bogu żywioły.
Radość ludzi wszędzie słynie,
Anioł budzi przy dolinie
pasterzów, co paśli pod borem woły.

niedziela, 8 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 8

Dziś chyba najsmutniejsza kolęda, a równocześnie bardzo ładna. Autorzy nieznani. Pochodzi prawdopodobnie z XVIII wieku.



                                            Jezus malusieńki


Jezus malusieńki
leży wśród stajenki.
Płacze z zimna,
nie dała Mu Matusia sukienki

Zimowe piosenki

W ten dzień ciepły, choć grudniowy
O czym śpiewasz ludziom czasem
Trochę więcej o nas pomyśl
Napisz proszę pastorałkę
Album Zimowe piosenki Andrzeja Piasecznego i Seweryna Krajewskiego nie jest nowy, został wydany w ubiegłym roku, a jego walorem są całkiem nowe piosenki zimowe i świąteczne. To prawdziwe zaproszenie do Krainy Łagodności, w której panuje zgoda, dobroć, miłość, gdyż

Bo nie świecidełka skarbem są w te święta
Kiedy dobroć kwitnie w naszych sercach
To nie te błyskotki, cudem są dla oczu
Gdy na świat ramiona chcesz otworzyć.

W tle zimowe sceneria, ponieważ białe płatki na szybach/ mrozu kładą się wzorem, nawet gdzieś są i śnieżne zaspy, a na dworze można dostać śnieżką. W domu zaś jemioła, choinka pragnień, światło i śpiew, który jest symptomem wewnętrznego spokoju, harmonii.

W radiu również już się zaczął sezon na muzyczne dzwoneczki.

sobota, 7 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 7

Dzisiaj kolejna kolęda, której autor słów jest nieznany. Pierwszy raz spisana została w połowie XVII wieku. Obecnie znana melodia tej kolędy została skomponowana przez Piotra Studzińskiego w połowie XIX wieku.


                                                     Ach, ubogi żłobie

Ach, ubogi żłobie,
cóż ja widzę w tobie?
Droższy widok niż ma niebo,
w maleńkiej osobie.

piątek, 6 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 6

Kolejna kolęda to chyba najbardziej znana kolęda na świecie. I zdecydowanie jedna z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających :)

Słowa tej kolędy napisane zostały w Austrii w 1816 r., muzyka powstała dwa lata później. Autorem tekstu jest Joseph Mohr, muzykę skomponował Franz Gruber. Mini wykład na jej temat pojawił się w filmie "Listy do M." :)

Polskie słowa w 1930 r. napisał Piotr Maszyński, a oto i pierwsza zwrotka:

                               

                                                         Cicha noc

Cicha noc, święta noc,
pokój niesie ludziom wszem,
a u żłóbka Matka Święta
czuwa sama uśmiechnięta
nad dzieciątka snem,
nad dzieciątka snem.
 

czwartek, 5 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 5

Dzisiejsza kolęda to jedna z piękniej brzmiących, szczególnie, gdy 'ryknie; ją chór męskich głosów :) Autorem słów jest Franciszek Karpiński.


                                          Bracia, patrzcie jeno

Bracia, patrzcie jeno,
jak niebo goreje!
Znać, że coś dziwnego,
w Betlejem się dzieje.
Rzućmy budy, warty, stada,
niechaj nimi Pan Bóg włada,
a my do Betlejem!

środa, 4 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 4

Dziś chyba jedna z najpopularniejszych kolęd. Z dzieciństwa pamiętam ministrantów, którzy przychodzili z księdzem po, nomen omen, kolędzie - zawsze śpiewali na początku właśnie ją ;)

Kolęda pochodzi prawdopodobnie z XVII wieku, autorzy nieznani. Na przełomie lat przeszła trochę zmian w linii melodycznej, ale i w strukturze utworu. W obecnym kształcie zaistniała już w wieku XIX.


                                           Przybieżeli do Betlejem pasterze

Przybieżeli do Betlejem pasterze,
grają skocznie Dzieciąteczku na lirze,

Chwała na wysokości,
Chwała na wysokości,
a pokój na Ziemi!

 

wtorek, 3 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 3

Dziś jedna z moich najulubieńszych kolęd. Powstała prawdopodobnie w XVII wieku, autor niestety nieznany.




                                        Tryumfy Króla Niebieskiego

Tryumfy Króla Niebieskiego
zstąpiły z nieba wysokiego,
Pobudziły pasterzów,
dobytku swego stróżów
śpiewaniem,
śpiewaniem,
śpiewaniem.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 2

Dziś, jedna z najpopularniejszych i najbardziej znanych kolęd. Powstała na przełomie XVIII i XIX wieku. Autorem jej słów jest ksiądz Michał Marcin Mioduszewski (to nazwisko, podobnie jak wczoraj wymienionego autora, jeszcze się pojawi). A jako ciekawostkę dodam, że pierwszy raz w druku kolęda ta pojawiła się w 1853 roku!



                                                         Wśród nocnej ciszy

Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi:
Wstańcie pasterze, Bóg się Wam rodzi!
Czym prędzej się wybierajcie, 
do Betlejem pospieszajcie
przywitać Pana!





 *********
1. jak ktoś ma ochotę w komentarzach można dodawać kolejne zwrotki

2. przed nami jeszcze sporo kolęd, można sugerować, która ma się ukazać wcześniej :)

niedziela, 1 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy - 1

Prowadzenie ubiegłorocznego kalendarza było dla mnie wielką frajdą i radością, ale także wielkim wyzwaniem i prawdziwym wypełnianiem adwentowego postanowienia. Stąd pory, o których pojawiały się kolejny wpisy, były bardzo różne - popołudnia, późne wieczory, a czasem wczesne ranki.
Pomysłów na kolejne kalendarze mam na kilka następnych lat, w tym roku więc też jednym z moich prywatnych postanowień, będzie prowadzenie kalendarza oczekiwania na Boże Narodzenie. A codzienne wpisy będą zawierały słowa pierwszej zwrotki najpiękniejszych polskich kolęd, czasem również z ciekawostkami na temat danej kolędy.


Pierwszy grudnia - "O Gwiazdo Betlejemska" - ze specjalną dedykacją dla Momarty :)

                                    O Gwiazdo Betlejemska

O Gwiazdo Betlejemska, zaświeć na niebie mym;
tak szukam Cię wśród nocy, tęsknię za światłem Twym,
Zaprowadź do stajenki, leży tam Boży Syn,
Bóg Człowiek z Panny świętej, dany na okup win.

Trudno było znaleźć jakieś informacje na temat tej kolędy. Udało mi się jedynie dowiedzieć, że jej autorem muzyki, jest ksiądz Zygmunt Odelgiewicz, natomiast słowa napisał wspólnie z Alojzym Orszulokiem. Obydwaj żyli w XIX wieku.


A sama Gwiazda Betlejemska?

To, przede wszystkim, nazwa obiektu astronomicznego, który wskazywał drogę trzem mędrcom - królom, tak, aby trafili do Betlejem, do miejsca, gdzie narodził się Zbawiciel.



Ale to także potoczna nazwa kwiatu - wilczomlecza nadobnego (poinsecji nadobnej), pochodzącego z Meksyku i Ameryki Centralnej. Ta przepiękna roślina o czerwonych liściach zdobi wiele domów w okresie Bożonarodzeniowym.




***************

zdj. 1 pochodzi ze strony:
www.tapeciarnia.pl
zdj. 2 pochodzi ze strony:
www.swiatkwiatow.pl


Przełom wieków na krakowską nutę

W moim domu początku grudnia nie wyznacza jedynie kalendarz wiszący na ścianie w kuchni  i prezentujący ostatnią swoją kartkę.

Nie wyznaczają go też tylko dwa kalendarze adwentowe moich dzieci, które pod swoimi dwudziestoma czterema okienkami skrywają czekoladki-niespodzianki z wielką radością odkrywane i pałaszowane codziennie, każdego poranka od 1 do 24 grudnia.

Bowiem dzień 1 grudnia w moim domu anonsowany jest przede wszystkim muzyką:





Co rok właśnie tego dnia,1 grudnia, rozbrzmiewają w całym moim domu dźwięki wyjątkowej płyty, która towarzyszy mi przez cały grudzień, aż do Świąt Bożego Narodzenia i która swymi subtelnymi dźwiękami wprowadza mnie w ten jedyny i wyjątkowy okres w roku.

Płyta "Moje kolędy na koniec wieku" powstała jako wspólne dzieło artystów krakowskich i została wydana właśnie na przełomie wieków XX i XXI.

Muzyka zgromadzona na tej płycie jest niezwykła, jak niezwykli są artyści tworzący ten krążek: jeden z moich trzech ulubionych krakowskich bardów - Jacek Wójcicki, kompozytor doskonały, którego muzyka rozbrzmiewa w najpiękniejszych filmach - Zbigniew Preisner, dwie krakowskie artystki o anielskich głosach: Beata Rybotycka i Anna Szałapak oraz góralski zespół "Zokopiany". A całość doprawiona i wykończona jest przepiękną muzyką wykonywaną przez Sinfonia Varsovia.

Oczywiście znajdują się na tej płycie utwory bardziej i mniej przeze mnie lubiane, te słuchane częściej i te czasem omijane, ale przyznać muszę, że wszystkie tworzą udaną kompilację i potrafią wywołać w słuchaczach nastrój zadumy i oczekiwania na te najpiękniejsze w całym roku święta.

Moimi szczególnie ulubionymi utworami na tej płycie są dwa z nich, dwa wyjątkowo nastrojowe i ważne, których tekst jest tak samo piękny jak muzyka, a mianowicie: "Całą noc padał śnieg" śpiewany przez Beatę Rybotycką oraz zdecydowanie najpiękniejsza na tej płycie "Kolęda dla Piotra", która jest hołdem złożonym legendarnemu założycielowi krakowskiej Piwnicy pod Baranami, Piotrowi Skrzyneckiemu.
"Kolędę dla Piotra"śpiewa sam Zbigniew Preisner.

Cenię krakowskich artystów z "Piwnicy pod Baranami" za ich niezwykłą skromność, wrażliwość muzyczną, teksty, które są bogate w treść, a przede wszystkim za wierność i konsekwencję - za to, że nie dają się porwać wszechobecnemu nurtowi bylejakości i łatwego brzmienia, lecz wciąż konsekwentnie wzruszają odbiorców i pozostają prawdziwymi artystami dźwięku i słowa.

Dzisiaj w moim domu również rozbrzmiewa głos Zbigniewa Preisnera ...


czwartek, 28 listopada 2013

Siódmy sekret szczęścia - Sharon Owens



Co rok czytam przynajmniej jedną książkę bożonarodzeniową, i co rok nie ma po tym śladu na blogu wyzwaniowym. Czas się zrehabilitować. Opowieść rozpoczyna się w Wigilię Bożego Narodzenia. Ruby wraz z przyjaciółką wybiera drogi prezent dla swojego męża. W oczekiwaniu na jego powrót z pracy robi ostatnie przedświąteczne porządki. W międzyczasie odbiera telefon od Jonathana, który powiadamia ją, że musi jeszcze zawieźć klientowi dokumenty. Nietrudno przewidzieć, czym to się skończy… 
Książka ma chyba wszystkie wady czytadeł: jest przewidywalna, z drętwymi nieraz dialogami, chwilami pretensjonalna i banalna. Mogłabym też zarzucić jej niepoważne potraktowanie poważnego tematu. Ale mimo to okazała się całkiem niezłym remedium na ponurą aurę za oknem. Zawiera sporą dawkę humoru oraz kilka życiowych rad, jakby żywcem wyjętych z kobiecego czasopisma. Dodatkowy bonus to zaskakująca – jak na ten gatunek – liczba momentów oraz elementy science–fiction (pielęgniarka w szpitalu przynosząca położnicy i jej przyjaciółce herbatę i ciasteczka).