Dziś również gościnna recenzja, ale tym razem gościem jest Chiara76 :)
Wydana w Książnicy. Poznań (2025). Ebook.
Naczekałam się na nową książkę świąteczną jednej z moich ulubionych autorek, ale było warto.
Dziś również gościnna recenzja, ale tym razem gościem jest Chiara76 :)
Wydana w Książnicy. Poznań (2025). Ebook.
Naczekałam się na nową książkę świąteczną jednej z moich ulubionych autorek, ale było warto.
Autorka recenzji - Ania_Polecanka
Tam, gdzie rodzi się magia to książka Joanny Tekieli wydana nakładem Wydawnictwo FILIA.
Boże Narodzenie może być pełne ciepła, pełne wzruszeń i radości w każdym miejscu, w którym są bliskie sercu osoby, bo prawdziwa magia Świąt rodzi się w kochających sercach.
W wiosce Zapomna Boże Narodzenie nie zapowiada się spokojne. Synoptycy zapowiadają zimę stulecia i radzą mieszkańcom region dobrze się na nią przygotować. Żeby było tego mało Daniel i Iga mają różne wizje na spędzenie Świąt i Sylwestra.
W Dębowym Uroczysku również przedświąteczny czas jest pełen niespodzianek. Eryk, który zazwyczaj zajmuje się kuchnią musi niespodziewanie wyjechać, więc obowiązek przygotowania Świąt spada na Alinę i Przemka. Niestety ta dwójka niekoniecznie sprawdza się jako kucharze.
W pensjonacie Leśna Ostoja szykuje się wielki bal i świąteczny jarmark, na którym ma być obecny nietuzinkowy gość.
Tam, gdzie rodzi się magia to nie jest powieść zimowo-świąteczna. To zbiór zimowo-świątecznych opowiadań, w którą główną rolę odegrają bohaterowie znani ze wcześniejszych powieści autorki. Bohaterowie, którzy w jakiś sposób niektórym czytelnikom sporo o sobie powiedzieli. Bohaterowie, których spotkałam w większości spotkałam po raz pierwszy. Może tego mocno nie odczułam, ale czasami irytowały mnie niewiadome. Przez nie czułam dyskomfort jakby cos mnie ominęło. Jednak same opowiadania były całkiem interesujące i osoby, które znają dość dobrze twórczość autorki powinny być usatysfakcjonowane. Tam, gdzie rodzi się magia to lektura lekka i przyjemna. Bez problemu możemy poczuć świąteczną magię. Bez problemu możemy dobrze poczuć się wśród bohaterów, którzy szykowali się do jednych z najpiękniejszych dni w roku. To lektura to ciekawy prezent, który zrobiła autorka swoim fanom ( i nie tylko).
Autorka recenzji - Ania_Polecanka
Książki, kawa i całusy to książka Moniki Hakowskiej wydana nakładem Wydawnictwo FILIA.
Lily, redaktorka książek jest absolutną fanką Bożego Narodzenia i uwielbia całą otoczkę, która jest z nimi związana. Od czasu kiedy rozpadł się jej związek marzy o wielkiej miłości.
Na Manhattan wraca Reid, przystojny architekt i brat najlepszej przyjaciółki Lily. Mężczyzna jest absolutnym przeciwnikiem Bożego Narodzenia i najchętniej ten czas spędza w miejscu, gdzie jest ciepło. Kiedy zostaje wciągnięty przez siostrę do pomocy Lily w przygotowaniach przedświątecznych i kolejnej kampanii promocyjnej książki, musi zacisnąć zęby by przetrwać nielubiany przez siebie czas. Nieoczekiwanie za sprawą Lily Reid zmienia nieco nastawienie dotyczące Świąt.
Ostatnio trafiałam na książki zimowo-świąteczne, w których ze świecą było szukać przelukrowanej fabuły. Wszystkie były raczej trudnymi lekturami, w które skłaniały do refleksji. Ta jest inna… Książki, kawa i całusy to lektura lekka i przyjemna w odbiorze. To książka, w której na każdej stronie możemy odnaleźć świąteczną atmosferę. Jest ona niczym ciepły kocyk w mroźną zimową porę. Niestety w książce brakuje nieoczekiwanych zwrotów akcji. Brakuje głębi a jej bohaterowie się jednowymiarowi. Przez to ta książka jest niezobowiązująca i raczej nie zostanie z nami na dłużej ani nie ma dla nas głębokiego przesłania. Jednak jeśli ktoś pragnie odskoczni.. pragnie spędzić przyjemnie czas i chciałby poczuć świąteczną magię to powinien sięgnąć po tę książkę.
Autorka recenzji - Ania Polecanka.
Autorka recenzji - Ania_Polecanka.
Galeria świątecznych życzeń to książka Anny Szczęsnej wydana nakładem Wydawnictwo FILIA.
Gdy Jola tuż przed Bożym Narodzeniem przejść w szpitalu ważny zabieg nie jest z tego powodu szczęśliwa. Wszak przez to pod znakiem zapytania stanęły świąteczne przygotowania. I chociaż mąż oraz dzieci starają się ją wyręczyć we wszystkim, los, co chwilę płata im niemiłe figle. Przez to w domu panuje coraz gorsza atmosfera. Wtedy Jola otrzymuje zaproszenie od ciotki. Nie waha się i namawia bliskich do spędzenia Świąt z nieznaną krewniaczką. Nie spodziewa się, że ich wizyta przybierze zaskakujący obrót.
Twórczość Anny Szczęsnej jest mi znana. Może nie czytałam wszystkich jej książek, ale miałam przyjemność sięgnąć po kilka pozycji. Wszystkie były lekkimi i przyjemnymi obyczajówkami i jej twórczość kojarzy mi się właśnie z tym gatunkiem. Do tego gatunku mogę zaliczyć również Galerię świątecznych życzeń, chociaż przez trudne tematy, które porusza niekoniecznie jest lekka. Raczej powiedziałabym, że bez pardonu skłania do refleksji. Refleksji nad relacjami rodzinnymi… Pokazuje, że zawsze powinnyśmy się cieszyć sobą i swoją obecnością a nie tylko wtedy, gdy zaczyna dziać się coś złego. Pokazuje, co jest tak naprawdę istotą Bożego Narodzenia. Nie są to prezenty. Nie jest to góra jedzenia, ale ludzie bliscy naszemu sercu. I to oni powinny być na pierwszym miejscu. Nie tylko w okolicy Bożego Narodzenia… Pokazuje jak ważne jest dbanie o swoje zdrowie. Wszak życie mamy tylko jedno…
Galeria świątecznych życzeń to lektura, która jest dla nas prawdziwą lekcją życia. Lekcją, która pokazuje, że życie jest jak układanka. Gdy zabraknie jednego elementu może okazać się, że pod płaszczykiem idealnego życia kryją się problemy, pretensje, nieporozumienia, niewyjaśnione sprawy, które wyjdą na wierzch w najmniej oczekiwanym momencie. A wtedy będzie wiele do zrobienia by wszystko wyprostować. To książka, która pokazuje ciemne strony życia. Ciemne strony świątecznych przygotowań. Jednak książka niesie też nadzieję. Galeria świątecznych życzeń to słodko-gorzka historia, która niesie ze sobą spory ładunek emocji. Emocji, które być może pozostaną z nami na dłużej.
Autorką recenzji jest Ania-Polecanka.
Świeć gwiazdeczko mała, świeć to książka Ewy Formelli wydana nakładem Wydawnictwo FILIA.
Magda i Krystian Kozielscy to młode bezdzietne małżeństwo, które decyduje się na adopcję. W tym samym czasie do sopockiego domu dziecka trafia czwórka rodzeństwa, których ojciec w ciężkim stanie trafił do szpitala. Niespodziewana awaria sprawia, że dyrektor ośrodka prosi Kozielskich o pomoc polegającą na zaopiekowaniu się rodzeństwem. Ich decyzja staje się krokiem ku wielkim zmianom w życiu.
Ta lektura jest dla mnie nauczką. Nauczką by nie zakładać, że po jednym obłędnym świątecznym cyklu autor ,,popełni’’ kolejny cykl, który zauroczy bez reszty… Dlaczego tak myślę? Sięgając po Świeć gwiazdeczko mała, świeć miałam w pamięci cykl Dziewczynka z ciasteczkami. Cykl, który mnie zauroczył. Cykl, który niósł za sobą dobre emocje. I rzeczywiście początek niniejszej lektury zapowiadał się całkiem udanie. Jednak z każdą kolejną stroną mój entuzjazm malał... Owszem, bez problemu dało się odnaleźć świąteczny klimat. Jeśli chodzi o niniejszą kwestię nie mam autorce nic do zarzucenia. Jednak kompletnie nie potrafiłam wczuć się w tę historię. Nie potrafiłam polubić bohaterów. Niby nie można im wiele zarzucić, ale byli za bardzo… w sumie nie wiem jak to powiedzieć…. ,,czarno-biali’’ … ,,idealni’’. Notorycznie irytowało mnie ich zachowanie. Swoją drogą dziwię się, że nie widzieli niczego dziwnego w pozostawieniu samego w domu, na dłuższy czas dwunastoletniego dziecka, które na dodatek niedawno z nimi zamieszkało i było autystyczne. Serio? To byli odpowiedzialni opiekunowie? Na dodatek czasami miałam wrażenie, że dość często prowadzili sztuczne rozmowy. Inną kwestią były ich dialogi, które niejednokrotnie były niepotrzebnymi elaboratami na temat danej kwestii chociażby świec adwentowych, pieczenia piernika czy robieniu ozdób. Cudnie, że autorka chciała przemycić co nieco wiedzy na ten temat, ale w moim przekonaniu to już była gruba przesada. Tym razem autorka słabo nakreśliła postaci dziecięce. Ich zachowanie i wypowiedziane słowa nie przystawały do ich wieku. Gdyby nie było napisane ile mają lat trudno byłoby mi oszacować ile miały lat.
Świeć gwiazdeczko mała, świeć to książka, w której bez problemu można odnaleźć świątecznego ducha. Dodatkowo porusza szereg ważnych tematów. Jednak co do fabuły i bohaterów mam nieco zastrzeżeń, które sprawiły, że czytanie tej książki szło mi nieco opornie. Jednak to moja opinia. Być może inni czytelnicy pokochają tę książkę i będą nią zachwyceni. Szczerze zachęcam by o tym przekonać się samemu.
Recenzja Ani - Polecanki.
Ania - Polecanka idzie jak burza :) Recenzja książki, którą sama mam na oku.
Świąteczna zamiana to zimowo-świąteczna propozycja autorstwa Daria Kaszubowska - autorka i Natalia Przeździk - pisarka wydana nakładem Wydawnictwo Dobre Strony.
Urodzone w adwencie siostry bliźniaczki Nina i Blanka są jak ogień i woda. Blanka po poślubieniu górala przenosi się do Zakopanego. Tam całkowicie poświęca się mężowi i dzieciom a także pomocy teściowej w prowadzeniu pensjonatu. Niestety jej świekra nie potrafi docenić synowej. Co chwile rzuca jej kolejne kłody pod nogi a mąż Blanki niestety nie potrafi obronić żony przed despotyczną matką. Nina jest singielką mieszkającą w Gdyni. Swój czas dzieli pomiędzy pracą w korporacji i spotkania z przyjaciółmi. Podczas kolejnego ze swoich spotkań siostry decydują się na zamianę ról. Nina wyrusza na południe Polski by stoczyć prawdziwą walkę z teściową z piekła rodu i jej nieporadnym synem. Natomiast Blanka przywdziewa wysokie szpilki i wyrusza na podbój Gdyni. Czy w trakcie zmiany kobiety docenią to, co mają? A może zechcą coś w swoim życiu zmienić?
Wiele jest historii, w których głównym motywem jest zamiana ról. Są filmy… Książki… Każda taka pozycja jest dla nas niewątpliwym źródłem refleksji. Tak właśnie było w przypadku Świątecznej zamiany niesamowitego duetu autorstwa Darii Kaszubowskiej i Natalii Przeździk. Duetu, który był nie lada zaskoczeniem. Duetu, który bez najmniejszego problemu potrafił wyczarować wciągającą fabułę z całą plejadą nietuzinkowych postaci majach swoje sekrety, swoje wady i zalety. Fabułę, która bez najmniejszego problemu potrafiła zaskarbić sobie sympatię czytelnika. Świąteczna zamiana to książka, która bez problemu pozwala wczuć się w przedświąteczny i świąteczny klimat. To książka, która uczy, że często mamy wyrobioną opinię na temat życia konkretnego człowieka a tak naprawdę nie wiemy, z czym musi się mierzyć, na co dzień… nie wiemy, co czuje… Jednak zapewniam, że ta książka porusza o wiele więcej ważnych, życiowych tematów. Tematów, które być może skłonią nas do refleksji nad własnym życiem.
Świąteczna zamiana to lektura lekka i przyjemna. Poruszająca. Zabawna. Otulająca nas niczym puchaty kocyk w zimową noc. To idealna lektura, która wprowadzi nas w świąteczny nastrój.
Zapraszam do przeczytania kolejnej recenzji od Ani - Polecanki, tym razem, to książka dla najmłodszych :)
Nasz nowy, 16 sezon, rozpoczynamy już tegoroczną nowością, przeczytaną i zrecenzowaną dla nas przez Anię - Polecankę :)
Ale zanim w pełni oddamy się najnowszym, niedługo pojawią się też starsze, bo w archiwach mam wciąż kilka z poprzedniego sezonu ;)
Magiczna podróż to książka zimowo- świąteczna autorstwa Kasi Bulicz-Kasprzak autorstwa Purple Book Wydawnictwo.
Pewnego zimowego przedświątecznego dnia Małgorzata znajduje zagubionego psa. Nie bardzo wie, co powinna z nim począć, więc prowadzi go do sklepu zoologicznego. W ten sposób spotykają się drogi trzech kobiet. Każda z nich ma swoje życie, swoje problemy: Małgorzata, która przyprowadziła psa pragnie idealnych Świąt, ale najbliższa rodzina chce wyłamać się z jej planów, Beata, która kupowała karmę dla swojego kota bezskutecznie walczy z samotnością oraz mająca trudną sytuację rodzinną pracownica sklepu, Alicja. Trzy kobiety łączą siły by pies odnalazł swojego opiekuna. Okazuje się nim czteroletni chłopiec, który wraz z ojcem mieszka w małym górskim miasteczku. Tuż przed samym Bożym Narodzeniem trzy kobiety wyruszają w długą podróż by odwieźć zwierzaka do jego domu.
Nie boję się tego powiedzieć… Jestem wielką fanką książek zimowo- świątecznych. Mogę sobie obiecywać, że nie będę po nie sięgała… Mogę sobie obiecywać, że kolejnym razem postaram się je ograniczać, ale, gdy najdzie czas przedświąteczny, moje mentalne hamulce puszczają i wtedy z chęcią sięgnęłabym po wszystkie książki, które ukazały się w tym okresie na rynku wydawniczym. A czego nie lubię w takich książkach? Przesłodzonej fabuły i błahych problemów typu mała liczna prezentów czy dań na stole… Takie problemy działają na mnie niczym płachta na byka. Czy spotkałam się w z tymi problemami w Magicznej podróży? Nie! Na szczęście jej bohaterowie nie wymiotowali tęczą… nie mdleli na widok nie do końca posprzątanego domu, za małej ilości dań czy prezentów. Bohaterowie Magicznej podróży mieli prawdziwe problemy, które nie koniecznie są poruszane w książkach zimowo-świątecznych. Autorka postanowiła opowiedzieć o samotności. Takiej prawdziwej samotności, która odbiera radość. Samotności fizycznej… samotności pośród innych ludzi… Magiczna podróż to także lektura, która opowiada o rodzinnych tajemnicach i wybaczaniu. To lektura opowiadająca więzach, które nawiązujemy z innymi ludźmi. Magiczna podróż mówi, że święta to nie tylko prezenty, wystawne dania i cała ta otoczka, która jest miła, ale bez prawdziwej głębi jest zwykłą wydmuszką.
Magiczna podróż to lektura ważna. Poważna. Taka, która dotyka wszystkich strun naszego serca. To książka, po którą warto sięgnąć.
Za nami kolejny rok, kolejny listopad właśnie się zaczął, a to najlepsza pora, żeby rozpocząć odliczanie do świąt Bożego Narodzenia i wprowadzać się powoli w świąteczny nastrój :)
Na początek zapraszam na tradycyjne formalności ;) - czyli podsumowanie poprzedniego sezonu.
Aktywnych uczestniczek było 4, a więc o 1 więcej niż przed rokiem, co mnie bardzo cieszy! Wspólnie zrecenzowałyśmy aż 19 książek! (8 więcej niż rok temu).Liderką pozostaje Ania - Polecanka, której wpisy pojawiają się tu gościnnie (aż 11 wpisów), drugie miejsce Słowem malowane i ja (po 3 wpisy), a na 3 miejsce Karto_flana (2 wpisy). Bardzo Wam dziękuję!!!
Tradycyjny już rzut oka na statystyki (dla całego okresu) - najwięcej wyświetleń, ponownie, mieliśmy w Stanach Zjednoczonych (300 tys. wyświetleń), potem w kolejności w Polsce (153 tys.), Francji, Niemczech, Rosji, Wielkiej Brytanii, Singapurze, Szwecji, Hongkongu i Kanadzie.
Jeśli chodzi o popularność postów, to tu zmian prawie nie ma. Nadal największą (ponad 192 tys. wyświetleń!) cieszy się pierwszy historyczny wpis w adwentowym kalendarzu, na drugim miejscu (ponad 119 tys.) przepiękny i mądry wpis Ysabell z 2010r.! "O świętach na smutno" , a na trzecim piękny wiersz Tadeusza Kubiaka - "Wieczór wigilijny" - wpis autorstwa Karto_flanej (prawie 55 tys. wyświetleń). Kolejne dwa miejsca to wstępniak Joanny (15,6 tys.) oraz pierwsza recenzja w zestawieniu - książki "Pensjonat" Lois Battle - autorką recenzją jest Dabarai (15,5 tys.)
W tym roku mamy szesnastą edycję! Szesnasty raz mam ogromną przyjemność i frajdę, jak za pierwszym, zaprosić Was do wspólnego wprowadzania się w świąteczny nastrój :) i wspólnego przygotowywania się do tych najpiękniejszych świąt w roku - do Bożego Narodzenia!
Recenzja Ani-Polecanki.
Sezon powoli się kończy, ale my mamy jeszcze kilka recenzji w zanadrzu :)
Recenzja Ani-Polecanki.
Powieść napisana przez Mavis Doriel Hay (1894-1979) w 1936 r. to klasyczna zagadka kryminalna z morderstwem w tle popełnionym w staroświeckim domu. W związku z bożonarodzeniowymi świętami w rezydencji Flaxmere położonej na prowincji pojawiają się członkowie rodziny Melbury. Jasno wskazany jest rok umiejscowienia akcji powieści – kilka dni świąt w 1935 r. Atmosferę, relacje między poszczególnymi gośćmi i ogólną sytuację poznajemy z perspektywy różnych osób. To jednak komendant policji pułkownik Halstock będzie miał za zadanie rozwikłać sprawę, zrekonstruować ostatnie godziny życia zmarłego i wskazać winnego.
Od trzech miesięcy Philip Cheriton był zaręczony z Jennifer, córką sir Osmonda Melbury, który wstrzymał się jednak z błogosławieństwem dla tego związku. Jednocześnie zachęcał do zalotów wobec Jennifer Olivera Witcombe’a. Dziewiętnaście lat temu sir Osmond sprzeciwiał się małżeństwu córki Hildy, która uciekła i w końcu poślubiła artystę Carla Wynforda, a gdy zmarł zostawił ją z małą córeczką i ogromną kolekcją obrazów. Lady Mulbury zmarła w 1920 r., a we Flaxmere pojawiła się ciocia Mildred, odesłana z posiadłości w 1931 r., gdy Jennifer osiągnęła pełnoletność. Kolejne dziecko sir Osmonda to Edith, która poślubiła sir Davida Evershota. Z kolei Eleanor poślubiła Gordona Sticklanda, powiązanego z londyńską giełdą, z którym miała dwójkę dzieci. Jedyny syn Melburych, George, poślubił bogatą Patricię, córkę lorda Caundle, która urodziła mu troje dzieci. Wielkie zaniepokojenie córek sir Osmond, wzbudzało zachowanie sekretarki ojca, Grace Portisham, którą uważano za intrygantkę. Wszyscy pojawiają się w posiadłości. Można śmiało powiedzieć, że plastycznie każdy miałby powód, aby pragnąć śmierci sir Oswalda, który uważany jest za nieczułego i kontrolującego ojca, bowiem ciągle wtrąca się w życie i małżeństwa swoich dzieci. Gdy więc zostaje znalezione ciało patriarchy rodziny, to każdy z rodziny, służby, gości - nie mówi do końca prawdy.
Mavis Doriel Hay napisała w l. 30. XX w. tylko trzy powieści kryminalne: Murder Underground, Death on the Cherwell i Zabójczego Świętego Mikołaja (The Santa Klaus Murder) Bardziej zainteresowana była pisaniem o wiejskim rzemiośle Wielkiej Brytanii, którym interesowała się przez całe życie. W 1929 r. poślubiła Archibalda Menziesa Fitzrandolpha, brata swojego współpracownika w badaniach przemysłu wiejskiego, który zginął w wypadku lotniczym podczas II wojny światowej. Hay mieszkała w Box, w Gloucestershire, aż do swojej śmierci w wieku 85 lat.
Jej trzecia powieść kryminalna charakteryzuje się humorem, dobrze poprowadzoną i ciekawą fabułą, szeroką gamą osobowości bohaterów i oczywiście fałszywymi tropami w śledztwie. Jedno jest jednak pewne – zabójstwa dokonał ktoś, kto akurat przebywa w posiadłości. To oczywiście klasyczna, schematyczna powieść kryminalna, ale jakże wciągająca i barwna oraz przynosząca poczucie autentyczności. Stanowi dobry wybór na zimowe wieczory. Bardzo przyjemna lektura, jeśli lubicie zagadki osadzone w okresie międzywojennym, który słusznie nazywany jest „złotym wiekiem” brytyjskiej literatury kryminalnej.
Mavis Doriel Hay, Zabójczy Święty Mikołaj, wydawnictwo Zysk i -s-ka, wydanie 2024, tytuł oryg.: The Santa Klaus Murder, tł. Ewa Horodyska, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 310.
Anne Meredith (1899-1973) to jeden, obok - J. Kilmeny Keith i Anthony Gilbert, z pseudonimów pisarskich Lucy Beatrice Malleson. Autorka urodziła się w Upper Norwood na przedmieściach Londynu jako córka maklera giełdowego, który zbankrutował podczas pierwszej wojny światowej. W wieku siedemnastu lat pracowała już jako sekretarka i zaczęła publikować wiersze i opowiadania w magazynach oraz pisać powieści kryminalne, które zostały jednak odrzucone przez redakcje. Przekonana, że to wszystko przez uprzedzenia związane z płcią, zdecydowała się podpisać kontrakt jako Anthony Gilbert i wreszcie odniosła sukces.
W 1934 r. (niektóre źródła wskazują rok 1933) jako Anne Meredith wydała powieść Portret mordercy, w której wywróciła do góry nogami klasyczną formułę detektywa, ujawniając tożsamość mordercy już od pierwszej strony.
Adrian Gray urodził się w maju 1862 roku i zginął z rąk jednego ze swoich dzieci w czasie Bożego Narodzenia w 1931 roku. Zbrodnia była nagła i niezaplanowana, a morderca po dokonaniu czynu przenosił spojrzenie z leżącej na stole broni na martwego mężczyznę w cieniu zasłony z gobelinu, wolny jeszcze od obaw czy strachu, ale pełen niedowierzania i oniemiały.
Tak rozpoczyna się kryminał, którego akcja została osadzona w l. 30. XX w. Adrian Gray miał sześcioro żyjących dzieci (Richard, Amy, Olivia, Isobel, Hildelbrand, Ruth) i każdego grudnia zapraszał rodzinę z okazji świąt Bożego Narodzenia do posiadłości w King's Poplars. Nie pozostawał jednak w dobrych stosunkach z żadnym ze swoich dzieci, a one miały powody, by życzyć mu śmierci. Sześćdziesięciodziewięcioletni Adrian Gray uchodził za kłótliwego, upartego skąpca, nikczemnika, który ciągle upokarzał swoje dzieci. Nie dogadywał się bowiem z żadnym z nich, ani z ich współmałżonkami. Otwarcie nimi pogardzał.
Styl pisania Anne Meredith jest elegancki i efektowny. Przedstawia obsadę postaci, których wyznawane wartości i postawy życiowe sprawiają, że czytelnik początkowo ich wszystkich nie lubi. Następnie wywraca niemal każde z tych założeń do góry nogami, rzucając czytelnikowi wyzwanie, aby przyjrzał się wszystkim bliżej. Na początku widzimy jedynie stereotypy. W dodatku zarysowana wyraźnie rywalizacja między rodzeństwem i ich otwarty antagonizm stają się męczące. Meredith jednak rozwija głębię myślenia każdej postaci, powoli odkrywa każdej z nich motywy i słabości, a także szczegółowo opisuje wpływ śmierci Adriana Graya na ich cele, marzenia i oczekiwania. Dla niektórych jego śmierć oznacza wolność, a dla innych to po prostu koniec marzeń. Niektórym nie zależy na sprawiedliwości dla zabójcy, ponieważ oznacza to, że ich dobre nazwisko okryje się hańbą.
Historia dotyczy głównie wewnętrznych myśli przestępcy i innych postaci, z niewielkim udziałem policji, co daje ogólne wrażenie bardziej thrillera psychologicznego, a nie klasycznego kryminału. To dogłębne studium mordercy przed, w trakcie i po popełnieniu przestępstwa. Mało jest też świątecznych motywów w powieści. Czytelnicy oczekujący klasycznego kryminału, mogą być więc rozczarowani. Po początkowym i długim wprowadzeniu do rodziny, które dla niektórych może graniczyć z nudą, historia nabiera jednak tempa. Nie należy więc poddawać się zbyt szybko.
Anne Meredith, Portret mordercy. Świąteczna opowieść kryminalna, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2024, tytuł oryg.: Portrait of a Murder. A Christmas Crime Story, tł. Katarzyna Bogiel, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 280.