Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2010/2011 - inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2010/2011 - inne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 grudnia 2010

"Wieczor wigilijny". Tadeusz Kubiak

Zapewne wiekszosc z was zna ten wiersz. Chodzi za mna od kilku dni ;) Prawda, ze piekny?

Tadeusz Kubiak
„Wieczór wigilijny”
Biały obrus lśni na stole,
pod obrusem siano.
Płoną świeczki na choince,
co tu przyszła rano.

Na talerzu kluski z makiem,
karp jak księżyc srebrny.
Zasiadają wokół stołu
dziadek z babcią, krewni.

Już się z sobą podzielili
opłatkiem rodzice.
Już złożyli wszyscy wszystkim
moc serdecznych życzeń.

Kidy mama się dzieliła
ze mną tym opłatkiem,
miała w oczach łzy, widziałem,
otarła ukradkiem.

Nie wiem, co też mama chciała
szepnąć mi do ucha:
bym na drzewach nie darł spodni,
pani w szkole słuchał…

Niedojrzałych jabłek nie jadł,
butów też nie brudził…
Nagle słyszę, mama szepce:
- Bądź dobry dla ludzi.

wtorek, 28 grudnia 2010

Stosy spod choinki wymaszerowały wprost w ręce nasze


Jakoś mnie tak dzisiaj od rana ciekawość drążyła, co też ja dostanę pod choinkę? Jeżeli chodzi o te sprawy, to ja nigdy nie dorosłam. Cieszę się jak dziecko, nawet z czekoladek. Jeżeli chodzi o książki, to trochę wiedziałam, co dostanę, bo sobie sama z Merlina, przy okazji prezentów dla męża, zamówiłam. A potem przed samą sobą ukrywałam, dałam córce zapakować, żeby nie mieć pokusy macania i przeglądania zawczasu. Oni się śmiali, bo ja skrzętnie zapominałam, co tam jest, żeby mieć ubaw, kiedy odpakuję. Niestety nie mogłam powiedzieć, żeby oni coś dla mnie z wish list zamówili, bo na polskich stronach tylko ja się wyznaję. Poza tym były tam też prezenty dla córki i męża, więc ktoś musiał być poszkodowany.
Cały dzień chodziłam i wąchałam paczki, nie ma u nas małych dzieci, możemy więc kłaść je wcześniej. Po rozpakowaniu, najpierw wszyscy rzucili się oglądać ich książki, a dopiero potem pozwolili mi zrobić zdjęcia

Na górze stoi box z 4 sezonami Bramwell, serialu o kobiecie lekarzu, która była pionierką w tym zawodzie w UK w końcu dziewiętnastego wieku, kiedy to kobiety nie pracowały w żadnym sektorze, a już w szpitalu to w ogóle.
Obok pudełko dwóch talii kart firmy Piatnik. seria Lady, trochę węższe, idealne do pasjansa i do gry w karty (jak gramy w takie gry, które wymagają wielu kart w ręku, mnie zawsze wypadają).
Poniżej Wasilij Grossman Życie i los. Kupiona dla męża. Ale chyba mi pożyczy, nieprawdaż?
Niżej Manula Kalicka i jej Rembrand, wojna i dziewczyna z kabaretu. Od dłuższego czasu na nią polowałam, była niedostępna, ale chyba wznowili i mam.
Idąc w dół - Teresa Monika Rudzka 'Bibliotekarki'. Dobre recenzje miała, a ja nic jeszcze nigdy o tym środowisku, wiec zwyciężyła ciekawość.
Niżej kolejna cegła - The Distant Hours Kate Morton, jej najnowsza powieść, pięknie wydana w twardej oprawie. Tej powieści się nie spodziewałam. Wprawdzie bąknęłam, że bym chciała, ale była droga i odpuściłam. Zapomniałam. A tu taka niespodzianka.
Ken Follet Upadek gigantów. Lubię koleżkę, a ten okres w powieściach (zaczyna się w 1911 roku, ponad 1000 stron i dwa tomy w zapowiedziach).
Na drugim zdjęciu Mankell i Dogs of Riga, kupiłam to dla Marka, jeszcze-nie-zięcia. Przedstawiłam mu tego pisarza i teraz przy każdej okazji dostaje kolejne.
Niżej Piekary Ja Inkwizytor. Dla Miśki, ale i mąż chętnie czyta, ja jeszcze na Piekarę nie zachorowałam, ale to dlatego, że oni są zawsze pierwsi w kolejce i się nigdy nie mogę dopchac, a potem wciąż coś nowego do czytania.
Pod spodem trzy kolejne tomy Stephena Clarka, o pobycie Brytyjczyka we Francji. Dla córki. Mówi, że ją bawią, a między egzaminami tylko takie powieści jej wchodzą, a że egzaminów ci u niej dostatek, więc jak znalazł. Poniżej Monica Ali i 'Od kuchni', dla męża, i znowu mam nadzieję to po nim przeczytać. A na samym dole, zachęcona dobrymi recenzjami i poinformowana przez Padmę, że powinno się podobać synowi, kupione dla niego Gone. Jak zatrybi, kolejne przyjdą na Zajączka.
Ech, tyle dobra. Idę ukroić ciasta, co go wczoraj godzinami wypiekałam i zabieram się za dalsze losy Cukierni pod Amorem.
Pozdrawiam wszystkich i Wesołych Świąt!!!

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Nigella Świątecznie - Nigella Lawson



Książka kucharska? Właściwie chyba nawet coś więcej :) Zdecydowanie to jedna z najlepszych pozycji wprowadzających w świąteczny nastrój! Dostałam już ją w ubiegłym roku, ale piszę o niej teraz, bo dopiero niedawno udało mi się ją całą zgłębić :)

W książce znajdziemy całe mnóstwo najróżniejszych przepisów, od koktajli, przekąsek, zup, sałatek przez pyszne ciasta, ciasteczka i desery po jadalne upominki. Jest też cały rozdział poświęcony temu, co w tradycji anglosaskiej najważniejsze, czyli świątecznemu obiadowi w pierwszy dzień Bożego Narodzenia. Oprócz propozycji dań głównych z różnych gatunków mięs oraz wegetariańskiej są tu również wszelkiego rodzaju dodatki. To, co najbardziej praktyczne w tym rozdziale to dokładna rozpiska godzinowa, co po kolei zrobić oraz całe gotowe świąteczne menu.

Oczywiście wiadomo, że lwia część przepisów to przepisy z nie naszej tradycji świątecznej, ale myślę, że sporo z nich da się zaadaptować do naszych warunków (w tym roku mi się nie udało, ale w przyszłym zamierzam spróbować), zwłaszcza, że często podane są zamienniki niektórych produktów. Dodatkowym plusem książki jest to, że przy każdej potrawie znajdziemy wskazówki, jak postępować, gdy chcemy ją przygotować wcześniej lub zamrozić.

Ale to, co najbardziej mi się podobało i co najbardziej pomaga "wczuć" się w świąteczny nastrój, to przepiękne wprost wydanie - gładki, śliski papier, trochę inny format, kolorystyka całości (utrzymana w świątecznej czerwono-białej tonacji) i cudne zdjęcia.

Bardzo polecam!

piątek, 24 grudnia 2010

Mój ulubiony świąteczny wiersz

Kto wymyślił choinki?

Moje kochane dzieci,
był taki czas na świecie,
ze wcale nie było choinek,
ani jednej, i dzięcioł wyrywał sobie piórka
z rozpaczy, i płakała wiewiórka,
co ma ogonek jak dymiący kominek.

Ciężkie to były czasy niepospolicie,
bo cóż to, proszę was, za życie
na święta bez choinki, czyste kpinki.
Więc kiedy nadchodziły święta,
dzieci w domu, a w lesie hałasowały zwierzęta:
— My chcemy, żeby natychmiast były choinki!

Ale nikt się tym nie zainteresował,
aż wreszcie powiedziała mądra sowa:
— Tak dalej być nie może, obywatele.
Ja z sowami innymi trzema
zrobię bunt, bo choinek jak nie ma, tak nie ma,
tylko mak i suszone morele.

I rzeczywiście: jak przychodziła Gwiazdka,
nic nigdzie nie tonęło w blaskach,
był to widok nader niemiły;
i nikt nie myślał o zielonej świeczce,
i ciemno było, proszę was, jak w beczce,
przez to, że się nigdzie choinki nie świeciły.

Ale w chatce na nóżkach sowich
mieszkał pewien tajemniczy człowiek,
który miał złote książki i zielone pióro.
I jak nie krzyknie ten dobry człowiek:
— Poczekajcie chwilkę, ja zaraz zrobię,
że nigdzie nie będzie ponuro.

No i popatrzcie: od jednego słowa
świerki strzelają, gdzie była dąbrowa,
choinki nareszcie będą.
Bo ma poeta słowa tajemnicze,
którymi może spełnić każde z życzeń.
(A ten człowiek był właśnie poetą):

To on nauczył, jak sie świeczki toczy,
jak się z guzików robi skrzatom oczy,
on, namówiony przeze mnie;
i jak się robi z papieru malutkie okręty,
i to on ułożył te wszystkie kolędy,
które śpiewać jest tak przyjemnie.

To on, moi srebrni, moi złoci,
zawsze jest pełen dobroci,
w nim jest ta pogoda i nadzieja;
to on nauczył, jak zawieszać zimne ognie,
i on te świeczki odbija w oknie,
ze okno jest jak okulary czarodzieja.

Więc już teraz, chłopcy i dziewczynki,
czy wiecie, kto wymyślił choinki?
czy już teraz każde dziecko wie to?
Chórem dzieci: TO TEN ODWAŻNY, DOBRY CZŁOWIEK,
CO MIESZKA W CHATCE NA NÓŻKACH SOWICH,
CO LUDZIE PRZEZYWAJĄ POETĄ.

Więc gdy śnieg na święta zatańczy,
pomyśl, proszę, najukochańszy,
o tym panu, co układa rymy,
prześlij mu życzenia na listku konwalii,
a myśmy już mu telegram wysłali,
bo my wszyscy bardzo go lubimy.


Konstanty Ildefons Gałczyński
1948

sobota, 4 grudnia 2010

Powitalny wiersz

Korzystajac z zaproszenia do wstawiania wierszy swiatecznych, chcialam sie podzielic  z wami moja wlasna "tworczoscia" ;) Niech bedzie to tez moje powitanie... Plany mam malenkie- chce jedna ksiazka, a jak zdarze to inna. Jedna z nich to "9 wigili"- zbior opowiadan polskich autorow, a druga "Male kobietki" Louisy May Alcott. Filmy to rowniez "Male kobietki" i cos co uda mi sie zobaczyc...
Witam sie wiec z wami tym oto wierszem.




Tato
tato
z dłońmi sękatymi
parparpar
to ten traktor
w którym teraz siedzę
z Tobą
sianokosy
słońce zagląda
w oczy

tato
co choinkę wnosisz
nie wiem
kto z was wyższy
i pod sufit sięga
a głos Twój tubalny
"Wśród nocnej ciszy"
jeszcze skąś dobiega

tato
oddalony
coraz bardziej bliski
pragnę Tobie
rękę podać
nad obrusem białym
przy blasku choinki
Napisany 2008-12-22  



Gdyby ktos chcial poczytac jeszcze cos mojego, to zapraszam tutaj: Moje wiersze

"Wigilia" Grocholi

W grudniowym "Bluszczu" odnajdujemy parę tekstów z duszą świąteczną, a wśród nich ni to opowiadanie, ni wspomnienie o Wigilii, ni felieton. Przede wszystkim tworzy je potok słów, zdań wypowiedzianych, bez nadmiaru komentarzy narratora. 

"Jaką Wigilię" pamiętasz? Zapach i smak." - zaczyna się tekst. Mogą to być wspomnienia zapachowo-smakowe z dzieciństwa, domu rodzinnego, ale też ze szpitala.
"Kawałki ciasta na stoliku przy łóżku, na żółtej serwetce. Obok rozkrojona pomarańcza.
Gałązka zielona z dwoma bombkami." 
Czasami najpiękniejsza Wigilia jest najsmutniejsza.