Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2019/2020 - książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2019/2020 - książka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Denise Hunter, Jak płatki śniegu.




Jak płatki śniegu Denise Hunter stała się moim pierwszym wyborem książki w zakresie literatury obyczajowej i romansu, jaką przeczytałam w Nowym 2020 Roku. W dodatku jest to książka, która spędziła na mojej półce dość długo czasu. Odkładałam ją na bożonarodzeniowy świąteczny okres, bo akacja powieści toczy się właśnie wtedy. Przeczytana własna książka plus (jak się okazało) bardzo dobra lektura, zwiastuje dobry rok pod względem czytelniczym, czyż nie?

        Powieść jest pierwszą w cyklu Summer Harbor. Kolejne to Uciekająca narzeczona i Tylko pocałunek. Tą ostatnią przeczytałam, ale po drugiej części, którą obecnie czytam, zapewne do niej powrócę. To cykl o miłosnych perypetiach trzech braci Callahanów: Beau, Zaka i Rileya, mieszkających w Summer Harbor. Najstarszym z nich jest Beau, który kilka miesięcy wcześniej porzucił stanowisko zastępcy szeryfa, aby po śmierci ojca zająć się na dobre rodzinną plantacją choinek. W okresie przedświątecznym, gdy sezon sprzedaży choinek jest w pełni, pomagają mu w miarę możliwości bracia. Zak, prowadzi własną knajpkę i nie może jeszcze pogodzić się z tym, że miesiąc przed ślubem opuściła go narzeczona. Natomiast Riley nie potrafi właściwie znieść, że jego przyjaciółka Paige jest dziewczyną Beau. Planuje więc opuścić Summer Harbor.

Pewnego dnia życiowe perypetie i zepsuty samochód sprawiają, że w życiu Callahanów pojawia się Eden Martelli z pięcioletnim synkiem Micahem. Okradziona w barze postanawia poszukać szybko pracę, aby znaleźć schronienie dla siebie i dziecka, i mieć pieniądze na naprawę samochodu. Ukrywa swoją tożsamość przedstawiając się jako Kate Bennett (nawiązanie do Jane Austen) z synkiem Jackiem. Kierując się radami napotkanych ludzi zawędruje na farmę Beau Callahana, a potem dzięki niemu do domu Paige. W tym czasie okazuje się, że rehabilitacja złamanej nogi ciotki Trudy w ośrodku, nie zostanie opłacona przez ubezpieczenie, toteż musi podjąć ją na miejscu. Callahanowie podczas rodzinnej narady zgadzają się z Beau, że potrzebna jest dodatkowa pomoc w domu. W ten sposób Eden znajduje zatrudnienie, a wkrótce także schronienie w domu Beau.

      Doświadczenie zawodowe Beau sprawia, że mężczyzna jest pewien, że Kate coś ukrywa. Prosi o pomoc zaprzyjaźnionego szeryfa Coltona. Tymczasem zaczyna zauważać, że jego stosunek do młodej kobiety zaczyna nabierać zupełnie nowych cech i silnych uczuć. Pragnie ją chronić i zapewnić jej bezpieczeństwo. Z drugiej strony nadal spotyka się z Paige, choć ich stosunki stają się jałowe. Beau musi więc zmierzyć się z własnymi uczuciami. Szybko zdobywa serce małego chłopca, ale czy zdobędzie także miłość i zaufanie młodej matki?

     Jak płatki śniegu to rodzinna, zabawna i mimo poważnych spraw, urocza historia. Być może dzieje się tak za sprawą świątecznej atmosfery obecnej na kartach książki, a być może za sprawą wszechobecnego tam śniegu i plastycznie opisanej aury charakterystycznej dla małych miejscowości. Wielką rolę odgrywają tu więzi rodzinne. Autorka podkreśla, że mimo utraty rodziców, czy małych konfliktów, rodzeństwo może być nadal bardzo silnie ze sobą związane. Trudno powracać do przeszłości, ale warto spróbować nie pielęgnować w sobie doznanych uraz, krzywd i cierpień. Ciekawą postacią jest sześćdziesięcioletnia ciotka Trudy, odważna i zgryźliwa w prowadzonych konwersacjach oraz szeryf Colton, który ma do niej słabość.

     To lekka, współczesna romansowa powieść z odrobiną kryminalnego napięcia. To historia o nowej miłości, stawianiu czoła strachowi i uczeniu się, jak komuś zaufać. Całkowicie zatraciłam się w tej uroczej powieści.



Denise Hunter, Jak płatki śniegu, wydawnictwo Dreams, wydanie 2017, tytuł oryg.: Falling Like Snowfalkes, tłumaczenie: Anna Rojkowska, cykl: Summer Harbor, t. 1, okładka miękka, stron 368.


Cykl Summer Harbor:
1. Jak płatki śniegu.
2. Uciekająca narzeczona.
3. Tylko pocałunek. 

 https://www.denisehunterbooks.com/

*** 06.01.2020- post na Słowem malowane

środa, 1 stycznia 2020

Natasza Socha, Magda Mazur "Drogi Świety Mikołaju"



Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Bohaterami ksiązki są trzy pary: Karolina i Karol, Matylda i Mikołaj (matka i syn) oraz Renata i Tomasz. Muszę przyznać, że jeszcze nie spotkałam książki, w których bohaterami byłyby pary. Rozdziały z ich perypetiami przeplatają się nawzajem, widać, że autorki umiejętnie potrafią budować napięcie, choć problemy opisywane w książce są być może dość standartowe: zdrada, rozwód, apodyktyczna matka, samotne rodzicielstwo... Tak naprawdę to żadna z tych par nie jest idealna, ale opisywane są one z niebywałą sympatią i ciepłem. Wszystkie te osoby połączy na koniec... no tak tego nie będę już zdradzać , ale jeśli chcecie poszukać świątecznej magi i ducha świąt to śmiało możecie sięgnąć po tę książkę.

PS: Zapraszam w moje nowe miejsce: https://czytanie.home.blog

środa, 25 grudnia 2019

Katarzyna Kielecka, Pod tym samym niebem.


Akcja powieści zabiera nas do Suwałk, które bardzo lubię, mimo, że bywałam tam jedynie gościnnie i sporadycznie. Poznajemy Liliannę, która jest samodzielną matką, księgową i wciąż nie może pogodzić się z tym, że jej ukochana babcia umarła. Jej córka, Nela również tęskni za starszą panią, bo tak naprawdę poza mamą i jej przyjaciółką Kingą nie ma nikogo bliskiego. Uwikłana w kiepski romans Lilianna, poszarzała z nadmiaru obowiązków, tak zawodowych, jak i prywatnych rozkwita w obecności dziecka i staje do pionku przy Kindze, żywiołowej, niezależnej i wyposażonej w niewyparzony język.Gdy pewnego dnia Lilianna dostaje list od starszej pani, która przedstawia się jako siostra jej babci, nie dowierza, waha się, a potem postanawia sprawdzić ile jest prawdy w tym o czym pisze starsza kobieta.

Pod tym samym niebem to ładna opowieść. O prezencie od losu, który ulitował się nad nieco nieporadną osobą i dał jej - z dala od ograniczających ją relacji - siłę, by na nowo spojrzeć na swoje życie. Ładna, bo też i występujące w niej postaci są ciekawe, barwne, nietuzinkowe. I nie chodzi tu jedynie o dziecko, które autorka obdarzyła achondroplazją. Klimat świąteczny nadaje uroku, ale nie jest tu niezbędny; akcja powieści mogłaby toczyć się również w innej porze roku. Katarzyna Kielecka - po prostu - napisała ładną, ciepłą i bogatą w motywy książkę.

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Tomasz Betcher, Szczęście z piernika.


Czy powieść świąteczna może zaczynać się od planów na włamanie? Niby nie, ale gdy poznały bohaterkę, która takie plany snuje i jej sytuację życiową, to uświadomimy sobie, że jest to w pełni zrozumiałe. Bo też Oliwia, ojciec której odsiaduje wyrok w więzieniu, ma już dość pijącej babki i jej nieustających pretensji. Nastolatka postanawia wykraść swoje rzeczy z pokoju babki i uciec z domu, by odwiedzić rodziców mamy. Ona i Rafał, jej ojciec to jedna strona opowieści. Drugą stanowi Kalina, młoda kobieta, która postanowiła zawalczyć o realizację marzeń i na jednej z toruńskich uliczek chce otworzyć piernikarnię. Losy tych trzech postaci splatają się dość przypadkowo, by później już podążać razem. W oparze przypraw korzennych i przy wtórze dźwięków gitary.

I choć lubię przyprawy korzenne i gitarę, to powieść wydała mi się nazbyt schematyczna; mimo interesującego rozpoczęcia. 

niedziela, 22 grudnia 2019

Adela Jurowska, Zostaje w rodzinie.


Powieść Adeli Jurowskiej czyta się składnie, ale bez fascynacji. Można by się pokusić o stwierdzenie, że jej bohaterzy to typowa polska rodzina. On ma swoją firmę, którą często mentalnie porzuca na rzecz szachów, ona jest menadżerem w podupadającym klubie fitness. Ich dzieci wkraczają w dorosłość - piętnastolatek obraca się w towarzystwie nacjonalistów, a córka zakochuje się i obserwuje efekty zauroczenia przyjaciółki. Do tego wszystkiego jest jeszcze dziadek i jego niewielki rozmiarem, ale wielki charakterem pies.

I ów dziadek, wbrew wszystkiemu, odgrywa w powieści kluczową rolę. Spała całość, jest dobrym duchem zbliżających się Świąt. I dobrym duchem całej rodziny.

sobota, 21 grudnia 2019

Pod tym samym niebem - Katarzyna Kielecka

Ania - Polecanka przeczytała kolejną tegoroczną nowość świąteczną - zapraszam do przeczytania jej wrażeń :)

***



Pod tym samym niebem autorstwa Katarzyna Kielecka - profil autorski wydanej nakładem Wydawnictwo Szara Godzina to historia Lilki, samotnej matki czteroletniej Neli, która około miesiąc przed Świętami otrzymuje list. Adresatką jest jej nieznana dotąd cioteczna babka, Pola. Kobieta od lat nie utrzymywała kontaktu ze swoją siostrą dlatego pod koniec życia pragnie poznać jej wnuczkę. Dodatkowo czując zbliżający się kres życia sporządza testament, w którym zapisuje Lilce dom. Z początku kobieta myśli, że to żart, potem mając problemy w domu i pracy za bardzo nie bierze sobie do serca prośby o przyjazd do nieznanej krewnej. Jednak w końcu gdy czara smutku i problemów się przelała Lilka, Nela oraz najlepsza i jedyna przyjaciółka Kinga postanawiają pojawić się w Święta u staruszki. A tam zastają…
To nie jest kolejna książka, gdzie wszystko jest mocno przelukrowane. Ta książka pokazuje, że nie zawsze Święta są takie jakie sobie wymarzyliśmy. Ani Lilka ani Kinga nie zachowują się jakby Święta były końcem świata. To także jest pewien plus dla tej świątecznej książki, bo naprawdę denerwujące jest gdy bohaterka wpada w szał pieczenia, gotowania, sprzątania oraz kupowania prezentów . Strasznie to powierzchowne. Tutaj żadna z bohaterek nie ma do tego głowy i nawet nie pretenduje do gospodyni roku.
Lilka dzięki swojej ciotecznej babce poznaje historię swojej babki i pradziadków. W jednym z listów jaki przesłała krewnej opisuje jedną z okupacyjnych Wigilii. Przy jej opisie poleciały mi łzy, bo pokazuje jak ludzie potrafili cieszyć się sobą, najmniejszymi życzliwymi gestami. I chyba o to chodzi w ten czas. Teraz niestety często o tym zapominamy. Bardzo polubiłam Nelkę czyli córkę Lilki. Chociaż jest dzieckiem niepełnosprawnym jest żywym, sympatycznym i wygadanym dzieckiem. Bawiły mnie rozterki Kingi, chociaż w pewien sposób da się je zrozumieć.
Pod tym samym niebem to książka pełna mądrości, które nigdy nie tracą ważności. To mądra i ciekawa historia pokazująca, że życie potrafi nas zaskoczyć nie tylko w tym negatywnym sensie. Pokazuje też, że są osoby, które potrafią być niewdzięczne. Cały czas zastanawiam skąd takie osoby się biorą. Są też osoby, które należy ratować by nie powielały złych zachowań swoich krewnych. Interwencja z zewnątrz, zainteresowanie, pomoc może okazać się wybawieniem szczególnie dla młodych ludzi by nie zmarnowały swojego życia.
Moim zdaniem książka przez to wszystko nadaje się idealnie na przedświąteczny czas w by doładować siły. Pokazuje czym są więzi rodzinne i te nawiązywane z innymi ludźmi rodzina i jak należy naprawdę obchodzić ten magiczny czas.

piątek, 20 grudnia 2019

Charles Dickens, Opowieści wigilijne. Nawiedzony dom




Opowieści wigilijne. Nawiedzony dom, to czwarty tom wydany w serii nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka Wstyd mi się przyznać, ale poprzednich trzech tomów nie czytałam, aczkolwiek obiecałam sobie, że nadrobię stracone książki. Powrót do klasyki popularnej i wspaniałego języka tych książek, na nowo mnie oczarował. Współczesne powieści nie mają już w większości ani takiego polotu językowego, ani uroku, ani klimatu. Co kryje czwarty tom w serii?

 Wrak Złotej Mary (The Wreck of the Golden Mary) znalazł się w bożonarodzeniowym numerze „Household Words” z grudnia 1856 r. i obejmował osiem tekstów. Jedynie pierwszy z nich napisany był przez Charlesa Dickensa, reszta natomiast przez Wilkie’go Collinsa, Percy’ego Fitzgeralda, Harriet Parr, Adelaide Anne Procter i o. Jamesa White’a. To krótka opowieść o zderzeniu statku z górą lodową i w rezultacie uratowaniu się na dwóch łodziach kilkudziesięciu pasażerów i załogi. Samotność na pełnych wodach, głód i niknące z dnia na dzień siły, bezustannie towarzyszą uratowanym. Godziny spędzane są na snuciu opowieści i śpiewaniu piosenek. Dowódcą był Kapitan George William Ravender, który zachęca ocalałych do znajdowania w sobie nadziei i odwagi. Oprócz tego fragmentu, w książce znaleźć można tekst Wilkie’go Collinsa zatytułowany Wybawienie, który opowiada o końcu całej eskapady. 

Katusze gromadki angielskich jeńców (The Perils of Certain English Prisoners) to opowiadanie, które zostało wydrukowane w 1857 r. Pierwszy i trzeci tekst był autorstwa Charlesa Dickensa, drugi Wilkiego Collinsa. Opowieść dotyczy wydarzeń mających miejsce w 1844 r., gdy narrator- Gill Davis, szeregowy w Royal Marines przybył na statku „Christopher Columbus” do Wybrzeża Moskitów (fragment wybrzeża Morza Karaibskiego w Nikaragui i południowym Hondurasie). Inspiracją dla tej opowieści była odwaga okazana przez brytyjskie kobiety i dzieci schwytane podczas buntu wojska indyjskiego w powstaniu sepojskim w 1857 r. w Cawnpore i Lucknow. Po stłumieniu Rebelii Sepojowej Brytyjczycy zlikwidowali Kompanię Wschodnioindyjską, a Indie stały się kolonią Imperium Brytyjskiego. W opowieści występuje nieustraszona panna Marion Maryon. To opowieści o niewoli i ucieczce, gdy piraci atakują wyspę Silver-Store (w pobliżu brytyjskiej kolonii Belize), mordują wielu brytyjskich kolonistów, a następnie kradną srebro i biorą zakładników. W ramach połączonej inicjatywy panny Maryon i Davisa, jeńcom udaje się uciec w dół rzeki. 

Kolejne opowiadanie nosi tytuł Nawiedzony dom (The Haunted House) i zostało opublikowane w świątecznym numerze „All the Year Round” w 1859 r. Dickens jest autorem tu trzech tekstów: Śmiertelnicy w domu (The Mortals in the House), Duch w pokoju panicza B. (The Ghost in Master B's Room ), Duch w pokoju narożnym (The Ghost in the Corner Room). Te właśnie teksty można odnaleźć w prezentowanym tomie. Dla poratowania zdrowia nasz narrator, za namową swojego przyjaciela, wybrał się na wieś do pewnego domu. Mimo jego złego stanu i krążącej historii o jego nawiedzeniu, narrator postanawia wynająć go na sześć miesięcy (od października do marca) i zamieszkać tam ze swoją trzydziestoośmioletnią siostrą panną Patty. Z powodu mnóstwa różnych odgłosów zasłyszanych w domu, nikt ze służących nie zostaje z nimi na dłużej. Kobieta proponuje, aby zwolnić więc wszystkich służących, oprócz głuchego stajennego i zaprosić do domu gości. Ci (w liczbie siedmiu) przybywają pod koniec listopada i zajmują losowo przyznane sypialnie. Przyjaciele zgadzają się milczeć na temat wszelkich upiornych doświadczeń, dopóki nie spotkają się w Dwunastą Noc, chyba, że zaistnieje wyższa konieczność. Tak powstają poszczególne opowieści, w tym o duchu działającym w pokoju panicza B. i duchu w pokoju narożnym.

W 1860 r. zostaje wydrukowany numer z utworem Wieści z morza (A Message from the Sea), który składał się z pięć części. Pierwsza Dickensa, druga autorstwa Dickensa i Wilkiego Collinsa, trzecia Dickensa i Charlesa Alistona Collinsa, czwarta- Wilkiego Collinsa, piata- Dickensa. To opowiadanie proste i podnoszące na duchu, z plastycznym opisem małej wioski zbudowanej na skraju stromej, urwistej skały. Dotarł do niej kapitan Jorgan, Amerykanin, urodzony w Nowej Anglii. To morska przygoda w połączeniu z rodzinną tajemnicą, która została rozwiązana za pomocą całkiem niewiarygodnych zbiegów okoliczności.

Bezimienny bagaż (Somebody’s Luggage) to zbiorczy tytuł dziesięciu utworów wydanych w 1862 r. Dickens był tu autorem czterech opowiadań. Kelner zawadza się o bagaż pozostawiony w hotelu. Postanawia go przeszukać, aby zidentyfikować właściciela. Znajduje jednak wiele stron zapisanego papieru – rękopis, który zaczyna czytać. Historia dość zabawna. 

Ziemia Toma Tiddlera (Tom Tiddler's Ground) została wydana w numerze „All the Year Round” w 1861 r. Wchodzą tu teksty Charlesa Dickensa oraz Amelii Edwards, Wilkiego Collinsa, Johna Harwooda. Tytuł nawiązuje do gry dla dzieci. Jeden gracz, „Tom Tiddler”, stoi na stercie kamieni czy żwiru. Inni gracze pędzą na stos, płacząc ”Oto jestem na ziemi Toma Tiddlera ”, podczas gdy Tom próbuje schwytać lub w innych wersjach wydalić najeźdźców. W tej historii goście opowiadają pustelnikowi opowieści. Dickens podaje doskonały i bezpośredni opis pustelnika. Wykazuje wiele empatii i identyfikacji z samotnym dzieckiem, narastający strach czy wyolbrzymione słyszane dźwięki. 

Bezdroże (No Thoroughfare) wydane w 1867 r. to jednocześnie tytuł opowiadania i sztuki autorstwa Dickensa i Collinsa. Był to ostatni utwór Dickensa, który ukazał się w bożonarodzeniowym numerze „All The Year Round”. Dość niedawno wydawnictwo MG wydało całe opowiadanie/mini powieść pod tytułem Bez wyjścia. 30 listopada 1835 r. młoda kobieta dzięki swojej natarczywości i cierpliwości uprasza opiekunkę w przytułku o wyjawienie jej potrzebnych danych jednego z dzieci. Po latach powraca i korzysta z tej wiedzy. Idylla domowego ogniska trwa, ale wszystko ulega kiedyś zmianie.

Opowieści wigilijne. Nawiedzony dom to książka, która w tym właśnie czasie dostarcza wiele emocji wrażeń. W opowiadaniach mowa jest  o miłości, przebaczeniu, zadośćuczynieniu wyrządzonym krzywdom, niesieniu pomocy, tajemnicach z przeszłości. To pięknie wydana książka, której zawartość nie podlega ocenie. Koniecznie należy przeczytać.




Charles Dickens, Opowieści wigilijne. Nawiedzony dom, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2019, t. 4 w serii: Opowieści wigilijne, tytuł oryg.: The Haunted Man and the Ghost’s Bargain, A Fancy for Christmas-Time, tłumaczenie: Jerzy Łoziński, oprawa twarda z obwolutą, stron 562.


Seria Opowieści wigilijne wyd. Zysk i S-ka:
1. Opowieści wigilijne. Kolęda prozą.
2. Opowieści wigilijne. Świerszcz za kominem.
3. Opowieści wigilijne. Czym jest dla nas Boże Narodzenie.
4. Opowieści wigilijne. Nawiedzony dom.

Cicha noc. Świąteczne opowiadania kryminalne

A dziś zapraszam na drugi głos o zbiorze świątecznych opowiadań - tym razem gościnnie Marysia - Chiara76.

***



Muszę przyznać, że sięgnęłam po tę konkretnie książkę niewiele o niej wiedząc. Ale, nie ukrywam, o wyborze lektury zadecydowały dwa fakty. Pierwszy to ten, że akcja piętnastu opowiadań wchodzących w skład tego zbioru dzieje się zawsze w czasie Świąt Bożego Narodzenia bądź w ich okolicy. Drugi zaś fakt to ten, że są to właśnie opowiadania kryminalne. To połączenie okazało się nadzwyczaj udane.
Jak już wspomniałam, opowiadań w tym zbiorze jest piętnaście. Każde z nich poprzedza krótka nota informacyjna o autorze danego tekstu i jest to wielki plus. Zabrakło mi jakiegoś rodzaju wstępu bądź posłowia, w którym dowiedziałabym się kto tak naprawdę dokonał wyboru opowiadań do zbioru „Cicha noc”. Niemniej jednak, jak już pisałam, dobrze, że na początku znalazło się parę zdań przypomnienia o danym autorze. Jako, że opowiadania są raczej dość stare, mają po kilkadziesiąt lat bądź są nawet starsze, nie wszyscy autorzy są nam dobrze znani. Cieszy więc pomysł przypomnienia danych nazwisk właśnie przez wydanie tego typu antologii.
Co mi się bardzo podobało to właśnie fakt tego, że opowiadania są leciwe. Nie są jednak absolutnie ramotkami. Za to cechuje je brak niepotrzebnego okrucieństwa, brak nadmiernego rozlewu krwi tak często obecnego we współczesnej literaturze. Jest zbrodnia, można by powiedzieć, „w starym, dobrym stylu”. Oczywiście – literackim.
Łączy te opowiadania również fakt czasu, w jakim rozgrywa się akcja każdego z nich czyli okres Świąt Bożego Narodzenia.
Większość z opowiadań, co również według mnie jest zaletą tychże, dzieje się w starych, wiejskich posiadłościach, w których organizowane są uroczyste rodzinne i przyjacielskie spotkania. Wiejskie posiadłości, w których meble mówią własnym głosem , podczas świąt je się suto i bawi w świąteczne gry i kalambury a na kominkach radośnie trzaska ogień stają się tłem do najbardziej ponurych zbrodni. Ale nawet pomimo tego, że dzieje się tam zbrodnia, opowiadania te mają swój niepowtarzalny, niesamowity i wciągający nastrój i brak zbędnej brutalności i okrucieństwa. Postaci cechuje staroświecki szyk i elegancja, kobiety ubrane są w niesamowite kreacje, noszą na sobie wystawna biżuterię, posiadłości skrywają zakamarki i mnogość pomieszczeń a każda z zagadek kryminalnych powoduje, że czytelnik zdecydowanie musi ruszyć głową podczas lektury.
W zbiorze „Cicha noc” mamy do czynienia z rozmaicie pisanymi opowiadaniami, każde z nich ma swój styl. Jest więc opowiadanie lekko skręcające w kierunku opowieści grozy czyli to, którego akcja rozgrywa się w miejskim muzeum figur woskowych. Jest opowiadanie z gatunku „zamkniętego pokoju”, jest również takie, którego akcja rozgrywa się w pociągu.
Każde z nich ma ciekawą intrygę kryminalną, niezwykle tajemniczy klimat i niemal do końca nie możemy się domyślić, o co może w nim chodzić i kto popełnił zbrodnię. Przyznam, że domyśliłam się intrygi w czasie lektury jednego tylko opowiadania, jakim jest „Chińskie jabłko” Josepha Shearinga (pod takim pseudonimem pisała autorka Marjorie Bowen) a w przypadku „Nieznanego mordercy” autorstwa H. C. Baileya również coś zaczęło mi pod koniec lektury świtać w głowie, kto może być sprawcą zbrodni.
Podobało mi się opowiadanie „Figury woskowe” za swój nieco odmienny od pozostałych, klimat i nastrój. W swoim tekście Ethel Lina White stworzyła ciekawą postać młodej, początkującej dziennikarki, która nie lęka się sięgać po tematy, które jej redakcyjni koledzy lekceważą. Dodatkowo noc spędzona przez kobietę w muzeum figur woskowych jest opisana niezwykle realistycznie i naprawdę, w tym opowiadaniu jest niezwykły klimat.
Podobało mi się również opowiadanie noszące tytuł „Herbata z mlekiem” autorstwa Marjorie Bowen, za nastrój tajemnicy, niepewności i oczywiście, za samo rozwiązanie zagadki kryminalnej.
Dla miłośników kryminałów autorstwa Arthura Conan Doyla, daję znać, że pierwsze z opowiadań, „Niebieski karbunkuł”, jest właśnie jego autorstwa.
To była bardzo udana lektura. Czytając ten zbiór spędziłam naprawdę udany czas i mogłam wraz z bohaterami pogłowić się nad rozwiązaniem zagadek kryminalnych.
Myślę, że miłośnicy dawnego stylu książek kryminalnych nie poczują się zawiedzeni i chętnie sięgną po ten zbiór. A może, aby nieco wpisać się w motyw przewodni książki, ale jedynie literacki, nie ten kryminalny, znajdą ów zbiór pod choinką?

czwartek, 19 grudnia 2019

Wigilia pełna duchów.





Wigilia pełna duchów to zbiór klasycznych opowiadań grozy, które powstały w epoce wiktoriańskiej i edwardiańskiej. Ich motywem przewodnim są nawiedzone miejsca, elementy spirytyzmu, tajemnice z przeszłości, nadprzyrodzone siły. Większość opowiadań nie ma nic wspólnego ze świętami Bożego Narodzenia. Tytuł tomu nawiązuje do tradycyjnych wierzeń przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Podczas Wigilii Bożego Narodzenia, dusze tych, którzy odeszli, dzięki łasce Boskiej są w stanie opuszczać zaświaty i przebywać ze swymi bliskimi w swoich dawnych domach. W wiktoriańskich gazetach i czasopismach w tym okresie kalendarzowym, często pojawiały się opowieści o duchach, a czytanie ich przy świecach i przy kominku w długie, zimowe wieczory stało się tradycją. 

Zbiór otwiera wiktoriańskie opowiadanie Mrs. J. H. Riddell (Charlotte Riddell) Dom pod włoskim orzechem (Walunt-Tree House, 1882). Przekazuje ono historię niezamieszkanej od siedmiu lat rezydencji, która ciągle stała pusta. Obecnie zjawia się nowy właściciel, Pan Stainton, który od razu zostaje powiadomiony, że dom jest nawiedzony. Wbrew radom prawnika postanawia jednak w nim zamieszkać i rozwikłać tajemniczą historię, która wiąże się z domem. To staromodna opowieść ze szczęśliwym zakończeniem, w której dobro zwycięża zło. Poruszane są też kwestie zachowania dorosłych względem dzieci, winy i kary.

Duch Panny młodej (A Spirit Bride, 1896) Adrew Haggarda opowiada o uczestnictwie Pana George’a Ashburtona, w proszonym seansie spirytystycznym, który odbył się w nawiedzonym domu państwa Smith’ów. Postanowili oni skorzystać z medium, aby zmaterializować duchy i dowiedzieć się, czego właściwie oczekują. Między innymi pojawia się piękna Evelyn, w której George zakochuje się. Evelyn zostaje jego żoną zastrzegając, że co tydzień na dwa dni będzie go opuszczać. Rozwiązanie tego wszystkiego jest bardzo ciekawe.

Modlitwa Sir Hugona (Sir Hugo’s Prayer, ok. 1920) G. B. Burgina (George Brown Burgin) opowiada o duchach sir Hugona Folletta i lady Follett, które wędrują po blankach zamku Dulverton. Nadszedł czas, że po upływie setek lat, obydwoje stwierdzili, że stali się okropnie nudni i staroświeccy. W dodatku lady Follett pragnęła znów żyć i mieć ciało z krwi i kości. Gdy więc na blankach zamku w Wigilię tuż przed północą zjawia się Clare Follett w towarzystwie dwóch mężczyzn nieukrywających wzajemnej niechęci, duchy zaczynają interesować się całym zajściem i nieco się wtrącić. 

W tomie znaleźć można również opowiadanie Elizabeth Gaskell zatytułowane Opowieść starej piastunki (The Old Nurse’s Story, 1852). Stara niania Hesther opowiada, jak w wieku 17 lat zabrała ukochaną pięcioletnią podopieczną, osieroconą pannę Rosamond, do imponującej, ale zaniedbanej rezydencji Furnivall Manor, w pobliżu Cumberland Fells. Dom zamieszkany był jedynie przez parę osób, ale działy się w nim dziwne rzeczy. To bardzo ciekawe opowiadanie i jedno z moich ulubionych z tego tomiku.

Duch lalki (The Doll’s Ghost, 1896) F. Marion Crawford (Francis Marion Crawford) opowiada o Panu Bernardzie Puckler’u, renomowanym doktorze lalek i jego córeczce dwunastoletniej Else, która naprawiała lalkom ubranka i układała im włosy. Pewnego dnia dostają do naprawy lalkę o imieniu Nina, z którą Pan Puckler obnosi się bardzo delikatnie. Dzieje się jednak coś niesamowitego.

Wrzeszcząca czaszka (The Screaming Skull, 1911) to kolejne opowiadanie autorstwa F. Marion Crawford. Narrator opowiada drugiej osobie historię Pani Pratt. Jej mąż, Luke, był krewnym narratora, a wskutek śmierci ich syna Charleya, to on odziedziczył ich dom. Luke był lekarzem i zdołał przeżyć żonę. Przy ciele znaleziono wypolerowaną czaszkę, którą zostawiono w rezydencji. Czaszka krzyczy od czasu do czasu. Sprzedaż albo wynajem domu nie wchodzi w rachubę. Zagadka śmierci w tle.
W opowiadaniu Górna koja (The Upper Berth, 1886) ponownie F. Marion Crawford, Pan Brisbane przybliża zgromadzonym niesamowitą historię o duchu. Wszystko działo się tym razem nie w rezydencji, ale na statku i podczas rejsu parowcem przez Atlantyk. Dostał on dolną koję w kabinie sto pięć. Okazuje się, że to dość niezwykła kabina, a szczególną uwagę od jakiegoś czasu zwraca zwłaszcza umieszczona tam górna koja.

Autorem opowiadania Kapitan „Gwiazdy Polarnej” (The Captain of the „Pole-Star”, 1883) jest Artur Conan Doyle. To rodzaj dziennika studenta medycyny Johna M’Alistera Raya, prowadzonego podczas sześciomiesięcznej podróży przez Morze Północne na wielorybniku „Gwiazda Polarna”. Historia szczegółowa i moim zdaniem udana. 

W opowiadaniu Edith Wharton zatytułowanym Później (Afterward, 1910) ponownie spotykamy ducha. Opowieść podzielona została na pięć części. Mowa jest o chciwości i zemście. W całej historii występuje kilka konfliktów, zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Narracja koncentruje się na głównej bohaterce, Mary Boyne, która nie wie nic o interesach swego męża Neda, dopóki nie umrze.
W opowiadaniu Jesion (The Ash-Tree, 1904) M.R. Jamesa (Montague Rhodes James) mamy połączenie wątków starego drzewa, procesu czarownic i niewyjaśnionych zgonów. Historia rozgrywa się na przełomie XVII i połowy XVIII wieku. Głównymi bohaterami są: właściciel ziemi Sir Matthew Fell i jego wnuk Sir Richard Fell. W 1690 r. Kobieta znana jako Pani Mothersole zostaje uznana za czarownicę i skazana na śmierć, głównie na podstawie zeznań Sir Matthew Fell’a. Niedługo potem Sir Matthew umiera w tajemniczych i przerażających okolicznościach. Jakieś pięćdziesiąt lat później Sir Richard, dziedziczy dawny dom swojego dziadka. Odkrywa, że ​​jesion na terenie domu sprawia pewne problemy.

Duch Skarbca (The Ghost of the Treasure-Chamber, 1886) Emily Arnold jest raczej przewidywalną, ale w pełni przyjemną klasyczną historią o duchach. Historia dziewczyny, która w wyniku wielkich długów, musi opuścić ukochanego ojca i zamieszkać w rodzinnym zamku należącym do jej ciotki. W posiadłości mieszkały też dzieci ciotki. 

Isabella Frances Romer w Nekromancie – duch a czarna magia (The Necromancer; or, Ghost versus Gramarye, 1842) opowiada historię pewnej rodziny, w której znika dziedzic majątku markiz Gaetano Sammartino, a jego narzeczona markiza Lukrecja Parisio, pogrąża się w rozpaczy. Minęły trzy lata poszukiwań. Własność powinna przejść na młodszego brata zaginionego dziedzica , hrabiego Felice, który pierwotnie przeznaczony był do stanu duchownego. Ręka Lukrecji miała przypaść teraz młodszemu hrabiemu, ale młoda kobieta nadal była nieutulona w żalu i chciała zyskać pewność śmierci Gaetano. Tymczasem w Palermo pojawia się eksperymentator Waldkirch.

Wigilia pełna duchów to zbiór klasycznych, wiktoriańskich opowieści grozy. To zbiór dwunastu opowiadań bardziej lub mniej znanych pisarzy, które stoją na różnym poziomie zarówno pod względem stylistycznym, budowania fabuły i stopniowania napięcia. Niemniej to tom, do którego można powracać.



Wigilia pełna duchów, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2019, tłumaczenie: Katarzyna Bogiel, Beata Długajczyk, Ewa Horodyska, Robert Lipski, Jerzy Łoziński, Jan S. Zaus, okładka twarda z obwolutą, stron 389.

* Słowem malowane, 17.12.2019
 

Dla niedorosłych (2)

Marcin Mortka, Tappi i pierwszy śnieg.



Dwa spośród dziesięciu opowiadań Marcina Morki są zimowo-świąteczne, ale myślę, że nie będzie to przeszkadzało miłośnikom Tappiego.

Tappi i pierwszy śnieg to opowieść o dwóch dokazujących stworzonkach: reniferku i wilczku, które w czasie zabawy zabiegły do nieznanej im części lasu. Gdy już zdecydowały wracać po swoich śladach, zaczął sypać śnieg, przykrył leśne dróżki i zmarznięte, zagubione maluchy wpadły w panikę. Na szczęście jest Tappi.

Pomocy Tappiego potrzebował także Mikołaj, bohater drugiego świątecznego opowiadania w tym zbiorze. Niemiła przygoda skończyła się dobrze, a oprócz obietnicy złożonej przez Mikołaja, a dotyczącej ponownych odwiedzin w Szepczącym Lesie, wniknęło coś jeszcze cudownego - Chichotek latał z reniferami z zaprzęgu Świętego Mikołaja.

Łagodne, pozytywne i idealnie dopasowane do tego, czego chce słuchać Wasze dziecko.

Anne-Cath. Vestly, 8+2 i pierwsze święta.



W różnych miejscach czytałam dobre opinie na temat książek o wielodzietnej rodzinie mieszkającej w domku w lesie. Wieść o tym, że jedna z nich opowiada o świętach, zmotywowała mnie, by czym prędzej sięgnąć po książkę.

W niewielkim, acz szalenie pojemnym, domku w norweskim lesie mieszkają rodzice, ośmioro dzieci, babcia, pies, kury i ciężarówka, która - wraz z tatą - zarabia pieniądze. Zbliżają się święta, pierwsze we wspomnianym domku, i cała rodzina cieszy się na nadchodzący świąteczny czas. PIękne jest to, jak razem, w silnym poczuciu wspólnoty rozwiązują problemy i realizują pragnienia. Gdy z powodu oddalenia od miasta i braku telefonu, tata i ciężarówka nie mają zleceń na pracę - pomagają. Gdy jedna z dziewczynek i babcia boją się ciemności - obydwie, wspólnie oswajają swój strach. Gdy babci zamarzy się wyprawa w góry - wyruszają.

W książce widać miłość i szacunek do każdego z członków rodziny. Tak - kury i Rurek też do niej należą. Będę czytała resztę historii spod znaku 8+2 i Was też do tego namawiam.

Jo Nesbo, Doktor Proktor i niemal ostatnie święta.

Ta powieść Jo Nesbo dla dzieci to czysta krytyka konsumpcjonizmu i promowania postaw zachłanności. Pisze ta, bo nie znam innych, ale wiem, że to kolejny cykl/autor po którego książki adresowane do dzieci, chciałabym sięgnąć po doświadczeniu jednorazowego spotkania.

Ulicę Atramentową, podobnie jak całe Oslo, przykrył śnieg. Lisa i Bulek spędzają miło czas w towarzystwie dr Proktora i Juliette Margarin, którzy wspominają minione święta. Sielską atmosferę przerywa obwieszczenie radiowe - Król sprzedał święta. I to komu?! Panu Thrane, który natychmiast wydał zarządzenie, że jedynie ci, którzy wydadzą w jego sklepie 10 000 koron mają prawo do świętowania. Pozostałym zabrania śpiewania kolęd, dekorowania choinki, zapalania świec adwentowych, itp.

Zwariowana, ale o bardzo wyrazistym przesłaniu, powieść dla młodych czytelników zahacza o magię, zupełnie zaplątany splot wydarzeń i przypadków, przywołuje wampirożyrafy i Mikołaja, który porzucił zawód z powodu kuchenek mikrofalowych. Lekkie szaleństwo bohaterów, w imię wspólnego dobra, ma szansę udzielić się także czytelnikom, więc czytajcie na zdrowie, wcale nie ostrożnie i bawcie się dobrze towarzysząc przedziwnemu wynalazcy i obecnym przy nim dzieciakom.

Monika Utnik-Strugała, Idą święta. 
O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie.


Jeśli szukaliście książki, która w bardzo szerokim zakresie opowie Wam o świątecznych obyczajach, to właśnie ją znaleźliście. Idą święta, Moniki Utnik-Strugały, to skarbnica wiedzy o świątecznych, czy okołoświątecznych zwyczajach, kolędach, jedzeniu, Mikołajkach, choinkach, dekoracjach (w tym oczywiście bombkach), prezentach, szopce, opłatku, skrzatach i wszystkim tym, co kojarzy nam się z czasem od początku grudnia do Święta Trzech Króli.

Bogata treść, piękne ilustracje i idealne trafienie z książką na spragniony takiej publikacji rynek wydawniczy sprawiły, że w niektórych księgarniach przy tym tytule widnieje opis brak w magazynie

środa, 18 grudnia 2019

Natalia Sońska - Słuchaj głosu serca

Zapraszam na kolejną recenzję autorstwa Ani - Polecanki :)

***



Słuchaj głosu serca autorstwa Natalii Sońskiej to tegoroczna propozycja świąteczna Czwartej Strony oraz czwarta część cyklu zakopiańskiego. Jej główną bohaterką jest Jagna, która do pewnego momentu nie miała szczęścia w miłości, jednak w końcu to się zmienia i koło niej zaczyna się kręcić przystojny Piotr i przyjaciel z dzieciństwa Janek. Jednak to z Piotrem zaczyna snuć plany na przyszłość. Czy jednak to on okaże się jej drugą połówką?
Ta książka to jaskrawy przykład by niedoceniać książki po okładce. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że to typowa książka świąteczna ( nawet opis na okładce na to sugeruje). Jednak z przykrością muszę przyznać, że 2/3 akcji książki działo się latem. Wiem, wiem spoiler, ale warto to zaznaczyć. Z początku przez to byłam mocno skołowana. Pomyślałam, okej, może tylko tak się zaczyna…. Jednak nie, akcja szła powolutku także same Święta i przedświąteczna krzątanina to tylko mały ułamek akcji w książce. Mocno mnie to zasmuciło. Natomiast kilka razy parsknęłam śmiechem gdy Jagna zachwycała się swoją miłością do Piotra i jego zachowaniem. Miałam wrażenie, że zachowywała się jak zakochana po raz pierwszy nastolatka.
Moim zdaniem gdyby było to szkolne wypracowanie autorka z pewnością dostałaby niedostateczny za pisanie nie na temat. Kompletnie nie poczułam w niej atmosfery Świąt w górach ani w jakimś innym miejscu. Już bardziej poczułam ,,magię Świąt’’ dzięki zapachom z mojej kuchni-kapuście kiszonej i grzybom a także płynie do mycia naczyń o zapachu rumiankowym. Nie przekonała mnie, że magia Świat sprzyja zakochanym, bo miałam wrażenie, że wydarzenia na końcu były mocno naciągnięte.
Książkę ratowali bohaterowie poprzednich części, których polubiłam i przyjemnością dowiedziałam się jak potoczyły się ich losy.
Podsumowując muszę z przykrością stwierdzić, że jak na razie jest to najgorsza cześć cyklu, ale absolutnie nie zniechęcam do przeczytania tej książki. Być może są to tylko moje odczucia a innym przypadnie ona do gustu.

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Dla niedorosłych (1)

Alexander Steffensmeier, Matyldo, niedługo Święta!


Prosta, kartonowa książeczka dla najmłodszych pokazuje to, co w świętach najprzyjemniejsze i to, co najprzyjemniejsze w krowie Matyldzie. Jest i kalendarz adwentowy, kartki i paczki świąteczne, zjeżdżanie na sankach z zasypanych śniegiem pagórków, lepienie bałwana, pieczenie pierniczków i wspólny posiłek, w gronie najbliższych i w blasku zapalonych świec.

Matyldo, niedługo Święta! to książka, która pomoże objaśnić najmłodszym czytelnikom obyczaje świąteczne i pozwoli im oswoić nowe doświadczenia i doznania. Radość i zaangażowanie Matyldy z pewnością udzieli się także dzieciakom.

Wiola Wołoszyn, Przemek Liput, Jano i Woto. Zapach Świąt. 


To moje pierwsze spotkanie z Jano i Woto. Pierwsze, ale bardzo udane. Historia jest prosta - zbliżają się Święta i odwiedzająca chłopców koleżanka chciałaby zobaczyć ich choinkę. Wszak spadł już śnieg, gałązki choinki pachną (pachną naprawdę, powąchajcie), pora zatem wyruszyć w spacer po domu, by ową choinkę odnaleźć. Dzieci wędrują i gdy już im się wydaje, że znalazły drzewko okazuje się, iż to sterta prania prasowanego przez tatę przybrała kształt tego, czego szukają. Kolejny raz mylą się przy regale z książkami, słoikami porządkowanymi przez dziadka, kwiatami ustawianymi przez babcię, obrazami wieszanymi na ścianie... Czy znaleźli choinkę?

Sprawdźcie sami, a ja wkrótce przekonam się, czy w pozostałych opowieściach o Jano i Wito też w tak ciekawy sposób podzielone są role życiowe dorosłych. 

Warto.

Matt Haig, Chris Mould, Wróżka Prawdomówka.


Jak wyglądałby świat, gdybyśmy zawsze mówili prawdę? Pomyślcie przez chwilę, a potem postarajcie się zrozumieć wróżkę Prawdomówkę, na którą jedna z ciotek rzuciła urok mówienia prawdy. Widząc reakcje na swoje słowa wróżka próbowała się odseparować od wszelkich istot, ale i tak wciąż ktoś się pojawiał w jej otoczeniu, zaczynał z nią rozmowę, pytał o coś, a ona - niejako z przymusu - mówiła to, co myśli. Elfowi, że śmierdzi, królikowi, że ma malutki umysł, a trollowi - że jest nikim. I gdy już ma dość siebie, swojej prawdomówności i jej skutków, spotyka kogoś, kto pozwala jej uwierzyć, ze mówienie prawdy nie zawsze rani, a czasami działa motywacyjnie.

Świetne grafiki, karkołomny tekst i tłumaczenie, interesujący morał.

Katherine Rundell, Świąteczne życzenie.


Zapracowani rodzice i kilkuletni Teodor, który przedświąteczny dzień spędzi z opiekunką. Chłopiec ozdabia choinkę, próbuje pogodzić się z samotnością i nie tęsknić zbyt mocno za radością przebywania z rodzicami. Gdy dostrzega spadającą gwiazdę myśli, że chce być odsamotniony. I wówczas zadziałała magia.

Piękna opowieść o samotności i tym, jak wiele w nasze życie mogą wnieść bliskie osoby. Historia o tęsknocie i miłości, pamięci i zapominaniu, nakazach serca i spełnianych marzeniach.

Jeśli, tak jak Teodor, chcecie nie być samotni, wypatrzcie spadającej gwiazdy (albo lecącego samolotu), uwierzcie mocno i czekajcie na to, co się wydarzy:)