Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczestnik - namiot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczestnik - namiot. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 września 2016

Kolędowanie

Chciałam tylko napisać, że ja już wczoraj śpiewałam sobie kolędy. Z tęsknoty... I przypominałam sobie, jak kolędowałam z bratem i przyjaciółmi. Byłam Gwiazdą (z folii aluminiowej) i deklamowałam tekst następujący: JA JESTEM ICH GWIAZDĄ, SZCZĘŚLIWIE ICH WIODŁAM, BEZE MNIE BY PEWNIE GDZIEŚ W DRODZE ZBŁĄDZILI, LECZ MI ZAUFALI I W BLASK MÓJ WPATRZENI DO MIASTA BETLEJEM SZCZĘŚLIWIE TRAFILI.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

O kalendarzach adwentowych

Niedawno byłam na wystawie kalendarzy adwentowych. Opowiem Wam o tym trochę. Ich ojczyzną są Niemcy. W 1902 roku ukazał się tam wydrukowany techniką chromolitografii “Zegar bożonarodzeniowy dla dzieci”.
Za wynalazcę kalendarza adwentowego uchodzi jednak Gerhard Lang, współwłaściciel wydawnictwa w Monachium, który wymyślił w 1903 roku kalendarz bożonarodzeniowy “W krainie Dzieciątka Jezus”. Nad nadrukowanymi cytatami dzieci mogły naklejać obrazki.
Natomiast pierwszym kalendarzem z otwieranymi okienkami był “Domek Dzieciątka Jezus”. Rozpoczynał się 6 grudnia, dlatego nazywano go też “Kalendarzem św. Mikołaja”.
Lang wykorzystał pewien pomysł z dzieciństwa — w przeszłości mama naszywała mu na karton 24 ciasteczka, aby osłodzić czas oczekiwania na święta; on z kolei w latach 20. XX wieku wypełnił tworzone przez siebie kalendarze czekoladkami. Kalendarze upowszechniały się stopniowo, ale wybuchła pierwsza wojna światowa, potem druga, więc wstrzymano druk (ze względu na ograniczenia papieru i małą przydatność do celów wojskowych). Tuż po wojnie wznowiono ich wydawanie — wszystkie strefy okupacyjne otrzymały licencje i rozpoczęły produkcję. Kalendarze wydawane od 1946 roku w wydawnictwie Sellmer w Stuttgarcie-Rohr często wysyłali amerykańscy żołnierze swoim rodzinom. W ten sposób trafiły do Ameryki. Na kalendarze z Niemiec Zachodnich naklejano brokat. W NRD nie stosowano tej ozdoby, ponieważ swoim blaskiem mogłaby nawiązywać do chrześcijańskiego rodowodu święta. Kalendarze o symbolice religijnej wydawano w małych nakładach na przykład w wydawnictwie Wartburg Verlag Max Kessler w Jenie.
Trochę więcej o wystawie i kalendarzach - na moim blogu.

czwartek, 30 grudnia 2010

Agatha Christie, „Boże Narodzenie Herkulesa Poirot”

Akcja dzieje się w Boże Narodzenie, ale o samym święcie nie dowiadujemy się wiele. Stanowi ono raczej pretekst do zorganizowania wielkiego spotkania rodzinnego, zjazdu krewnych, którzy nie widzieli się od lat i raczej nie czuli palącej potrzeby zacieśniania rozrastającego się dystansu. Posunięty w latach (i złośliwości) Simeon Lee zapragnął zgromadzić przy sobie dzieci wraz z małżonkami wcale nie po to, by naprawić krzywdy i odbudować więzi, lecz po to, by pobawić się w wyrafinowaną grę. Znał słabe punkty bliźnich, więc potrafił celnie w nie trafiać, a to sprawiało mu radość przeogromną. Nikomu serce nie pękło, gdy zginął. Wszystkie serca zadrżały jednak pod naporem pytania, kto zabił. Starca znaleziono pośród poprzewracanych mebli w zamkniętym pokoju. Nikogo (żywego) w pomieszczeniu nie było. Ucieczka oknem nie wchodzi w rachubę. To prowadzi do wniosku, że mordercą jest ktoś z domowników. Szczęściem w okolicy znajduje się pan Poirot, który świąteczne dni spędzi na rozwikływaniu zagadki.

Więcej tutaj.

niedziela, 26 grudnia 2010

"Pada Shrek"


Shrek stał się już jednym z mieszkańców masowej wyobraźni. Prawie wszyscy wiedzą, że to ogr trochę nieobyty w świecie i o aparycji niezbyt zniewalającej, za to dysponujący wielkim sercem, zdolnym pomieścić miłość do Fiony i wiele szorstkich uczuć przyjaźni. Z krótkiego filmu dowiadujemy się, że Shrek nigdy wcześniej nie obchodził świąt, ale teraz, kiedy ma już wspaniałą rodzinę, chce, by były one wyjątkowe. Kupuje więc poradnik i realizuje punkt po punkcie założenia programu, dającego się streścić w następujących słowach: jak-urządzić-wspaniałe-święta-nawet-jeśli-jest-się-kompletnym-ignorantem. Wszystko szło zgodnie z planem, dopóki do chatki na bagnach nie wtargnęło tornado, to znaczy Osioł wraz z resztą barwnej, acz lekko irytującej ferajny. Shrek początkowo cierpliwie ich znosi, ale potem... Tego, co będzie potem, już nie będę zdradzać, podzielę się tylko kilkoma refleksjami. Jak wiadomo, bajka musi mieć morał. Morał pierwszy jest taki: nie choinki, światełka i wszelakie inne ozdóbki są ważne, lecz ludzie (jakkolwiek to zabrzmi w odniesieniu do Osła czy Kota w Butach). Morał drugi można streścić tak: jeśli coś się zepsuje, można, a nawet należy to potem naprawić. I wszyscy będą szczęśliwi, czego i Wam, czytelnicy i współtwórcy świątecznego bloga, z serca życzę.