Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2021/2022 - książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2021/2022 - książka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 stycznia 2022

Jak oddech - Agata Czykierda

 I kolejna, chyba ostatnia recenzja w tym sezonie Ani-Polecanki.


Jak oddech to druga część cyklu Jak powietrze autorstwa Agaty Czykierda-Grabowskiej.
Pierwsze spotkanie Hani i Leo przypada na dość niefortunne okoliczności. Zdesperowany chłopak napada na miejsce, w którym pracuje dziewczyna. Widzieli się tylko chwilę a już nie mogą o sobie zapomnieć. Biorą los we własne ręce i zaczynają się spotykać. Czy ich związek ma szansę by przetrwać? Czy może różnice okażą się nie do pokonania?
Z początku sądziłam, że nie dam rady przeczytać tej książki, bo na samym początku autorka zaserwowała temat, którego unikam jak ognia. I to nie tylko w tych świątecznych książkach. Jednak postanowiłam dać jej szansę i Jak oddech potrafiła ją wykorzystać. Dalej było tylko lepiej.
Jak oddech to nietypowa, ale dość ciekawa lektura. Czyta się ją przyjemnie i myślę, że autorka dobrze zrobiła pisząc ją z dwóch perspektyw-Leo oraz Hani. Dzięki temu możemy wiedzieć co każde z nich ma w głowie. To pozwala poczuć tę książkę głębiej .
Jak już zaznaczyłam wcześniej w książce znalazł się temat, którego nie lubię. Jednak tutaj nie był on tak dominujący i przygniatający by zepsuć radość z czytania. Jak oddech nie jest też książką przelukrowowaną a bohaterowie są autentyczni ze swoimi wadami i zaletami.
Jak oddech to książka, która niepostrzeżenie potrafi skraść serce. Wciąga i sprawia, że nie ma się jej dosyć. Może nie jest książką świąteczną, ale nie da się powiedzieć, że nie jest zimową. Czy ją polecam? Raczej tak. Miło jest z nią spędzić kilka chwil. 


piątek, 31 grudnia 2021

Dobrze, że jesteś - Gabriela Gargaś

 I znów z polecenia Ani - Polecanki :) - choć tym razem, raczej należałoby się zastanowić nad lekturą- dzięki za 'niepolecankę', takie też są potrzebne!



Dobrze, że jesteś to tegoroczna propozycja świąteczna autorstwa Gabrieli Gargaś.
Kiedy Zoja i Borys spotykają się po raz pierwszy, nie wiedzą, że ich relacje wkrótce się zacieśnią. W końcu nie będą mogli bez siebie żyć. Z sobą także nie będzie to łatwe. W końcu postanowią dać sobie czas by dojrzeć do związku... Czy Borys i Zoja jeszcze się spotkają ? Czy będą razem? Jak odmieni się ich życie w ciągu następnych kilku lat?
Są takie książki, które przyciągają czytelnika śliczną okładką. Ta zdecydowanie należy do tej kategorii. Niestety środek przedstawia się już nieco gorzej. Początek, owszem czytało się naprawdę przyjemnie i szybko. Potem… Nie wiem co się stało, ale autorka niczym asy z rękawa zaczęła sypać kolejnymi tragediami. W pewnym momencie zaczęło mnie to przerastać. Ilość tragedii na metr sześcienny była za duża. Miałam się przy tej książce zrelaksować, wyciszyć, poczuć magię świąt… Nic z tego nie wyszło. Nie poczułam szumnie zapowiadanej magii świat, którą miała książka czarować. To nic, że działa się w okolicach Bożego Narodzenia. To nic, że jedna z bohaterek była kompletnie sfiksowana na punkcie Świąt.
Zresztą tak naprawdę, oprócz Borysa nie polubiłam żadnego z bohaterów. On, moim zdaniem był najnormalniejszym z bohaterów i bardzo żałuję, że został przez autorkę uśmiercony. Pozostali denerwowali mnie swoim zachowaniem a ich rozmowy wydawały się sztuczne i nadęte. Te filozoficzne ,,teksty’’ może by nie były tak denerwujące gdyby nie pojawiały się przy każdej nadarzającej się sposobności.
Chociaż Dobrze, że jesteś miała być otulającą i ciepłą świąteczną historią, zdecydowanie taka nie była. Z każdej strony tej książki wyzierał smutek a nawet rozpacz. W dobrym odbiorze książki nie pomógł nawet czas w jakim się działa akcja, sytuacja metrologiczna, dekorowanie domów ani inne akcenty Bożonarodzeniowe jakie znalazły się w książce. Zdecydowanie to najgorsza książka świąteczna jaką udało mi się przeczytać w tym roku.


środa, 29 grudnia 2021

Dżentelmen od święta - Melisa Bel

Polecanka poleca :)



Dżentelmen od święta autorstwa to romans historyczny autorstwa Melisy Bel. Akcja książki została umiejscowiona w okolicach Świąt Bożego Narodzenia.
Anglia, XIX wiek.
Romans, Święta, zamek z duchami oraz zagadka do rozwiązania... Dwóch braci i ich matka mieszkają w miejscu, w którym straszy. A najlepsze w tym wszystkim, że tylko w grudniu. Dlaczego tylko w tym konkretnym miesiącu? Ten fenomen próbuje odgadnąć Teodora Spencer. Wkrótce do kobiety, która chce rozwiązać zagadkę dołączą bracia Baltimore, ich matka lady Margaret, Iliana Scott oraz lord Munro. Czy zainteresowani odgadną co kryje się za nadnaturalnymi zjawiskami?
Czy romans historyczny, Święta i duchy mogą być dobrym połączeniem? Jasne ! Ta książka jest tego idealnym przykładem. 
Szczerze żałuję, że Dżentelmen od święta ma tylko około 250, bo to naprawdę ciekawie napisana, przyjemna i dość nietypowa historia. Żałuję też, że nie został rozwinięty lepiej wątek z duchami, bo moim zdaniem został nieco zmarginalizowany. Nie żałuję natomiast, że było mi dane poznać bohaterów, bo nie da się ich nie polubić.
Dżentelmen od święta niesie ze sobą sporą dawkę pozywanych emocji. I Święta… chociaż nie można powiedzieć by przygotowywano się na nie w naszym, współczesnym rozumowaniu to jednak mają w sobie to ,,coś’’. To ,,coś’’ to nie prezenty, sztuczne bombki lub inne pierdółki, które teraz możemy zakupić w ilościach hurtowych, ale czas spędzony z najbliższymi.
Dżentelmen od święta to książka pełna humoru i tajemnic, które w namacalny sposób wpływają na bohaterów. To lektura pełna lekkości, która sprawi, że czytelnik z przyjemnością zanurzy się w tej nietuzinkowej historii.
 

niedziela, 26 grudnia 2021

Charles Dickens, Anthony Trollope, Najsłynniejsze opowiadania wigilijne.

 


 Uwielbiam książki, do których wracam z wielką przyjemnością.W tej grupie znalazł się pięknie wydany tom zawierający trzy świąteczne opowiadania: Kolęda prozą, czyli Bożonarodzeniowa opowieść o duchach Charlesa Dickensa, Boże Narodzenie w rezydencji Thompsonów oraz Boże Narodzenie na plebani w Kirkby Cliffe autorstwa Anthony'ego Trollope'a. Warto zwrócić uwagę na grafikę wydania.

 O ile pierwsze opowiadanie Dickensa jest bardzo dobrze znane, o tyle dwa kolejne, które napisał Anthony Trollope, już mniej. Rezydencja Thompsonów pachnie ciastem i ostrokrzewem, którym pięknie przyozdobione zostały ogrzewające posiadłość wiktoriańskie kominki. Zima jest bowiem w 187... r. sroga i śnieżna. W starym dworze organizowane jest spotkanie Thompsonów. Spodziewano się nawet Państwa Brown. Tymczasem Pan Brown zachorował i małżeństwo musiało zatrzymać się w Paryżu... To swoista opowieść o tęsknocie za rodzinnym domem. Z kolei w drugim opowiadaniu Trollope'a mowa jest o miłości. Córka pastora i przyjaciel rodziny zakochują się w sobie, ale on mówi jej, że Boże Narodzenie to nudziarstwo (sic!). Oczywiście tym samym popełnia wielki błąd. Autor pokazuje, jak brak prawidłowej komunikacji i szczerej rozmowy może wpłynąć na bieg zdarzeń. Z niedopowiedzeń i próby zachowania się "właściwie" i z "godnością" rodzi się seria niefortunnych wypadków. To zabawna, ciepła, z dobry zakończeniem i uroczymi bohaterami opowieść. 

Opowiadanie Charlesa Dickensa bezapelacyjnie jest jedną z ulubionych książek dotyczących Świat Bożego Narodzenia, która przypomina najważniejsze wartości i zwraca uwagę na problem biedę. Z kolei Anthony Trollope to wiktoriański pisarz, który posiadał niezwykle poczucie humoru i którego cechowała spostrzegawczość. W prosty, nienachalny i przyjemny sposób, posługując się satyrą i czarując klimatem opisuje charaktery Anglików. To ponadczasowe opowiadania, do których warto wracać w tym szczególnym świątecznym czasie. 

 

Charles Dickens, Anthony Trollope, Najsłynniejsze opowiadania wigilijne, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2021, tłumaczenia; Jerzy Łoziński, Tomasz Tesznar, okładka twarda z obwoluta, stron 278.

 

*słowem malowane post z 26.12.2021 r. 

Grudniowa Panna Młoda - film, a książka.


 Dekoratorka wnętrz Layla O'Reilly (Jessica Lowndes) zawsze marzyła o ślubie w grudniu. Jednak gdy staje przed ołtarzem, narzeczony Jack (Jay Hindle) porzuca ją dla jej kuzynki Jessiki (Pauline Egan). Wkrótce kobieta dostaje zaproszenie na ich wesele. Gdy jej partner w ostatniej chwili informuje, że nie może pojawić się na ceremonii, bankier Seth Murphy (Daniel Lissing) oferuje pomoc. Layla niechętnie zgadza się, by mężczyzna jej towarzyszył, gdyż to on przedstawił sobie narzeczonych. Podczas wesela dekoratorka spotyka się ze spojrzeniami pełnymi litości, dlatego Seth ogłasza, że jest jej narzeczonym... (z opisu filmu).

    Film przyjemny, aczkolwiek wszystko jest tu idealne i cukierkowate do bólu. To zresztą ekranizacja świątecznego opowiadania Denise Hunter, w Polsce opublikowanego przez wydawnictwo Dreams, w tomie:



W Grudniowej pannie młodej  Denise Hunter zaprasza czytelnika do uroczego Chapel Springs. Poznałam bliżej Laylę O’Reilly i Setha Murphy’ego. Zaledwie parę miesięcy temu Layla miała narzeczonego i widoki na życie w szczęśliwym związku. Została jednak głęboko zraniona i obecnie stała się zgorzkniała. Nie może do końca wybaczyć ani byłemu narzeczonemu, ani swojej kuzynce, ani też Sethowi. Mimo to, nie ma zamiaru sama pojawić się na zbliżającym się weselu, a jedynym wybawieniem jako osoba towarzysząca jest właśnie Seth. Layla chce udowodnić wszystkim, że pogodziła się ze stratą. Niespodziewanie Seth pomaga jej w tym planie, ogłaszając ich zaręczyny. Layla godzi się na utrzymanie fałszywych zaręczyn jedynie po to, aby przekonać do siebie potencjalnego pracodawcę. Seth ma jednak własne plany i zaledwie kilka tygodni na zdobycie serca Layli. (fragment opinii)
http://slowemmalowane.blogspot.com/2017/11/denise-hunter-deborah-raney-betsy-st.html

wtorek, 21 grudnia 2021

Promyczek na święta - Klaudia Bianek

 Ania_Polecanka poleca kolejną książkę :)




To książka z ważnym wątkiem, który aż prosi się o to by umieścić w związku z nim apel.

Promyczek na święta to tegoroczna propozycja świąteczna autorstwa Klaudia Bianek - profil autorski. Niniejsza historia została wydana nakładem Czwarta Strona.
Zielony Zakątek to gospodarstwo agroturystyczne prowadzone przez Bożenę i Leona Troczów. Pracownicy tego miejsca- Marcelina, Kajtek oraz Hania starają się by to miejsce stało się idealnym wyborem dla tych, którzy chcą odpocząć od codziennego pędu. Niestety nawet ludzie tworzący to magiczne miejsce mają swoje troski. Marcelina jakiś czas temu przygarnęła bezdomne koty. Ku jej rozpaczy jeden z nich tuż przed świętami zapada na ciężką chorobę. Dziewczyna podejmuje nierówną walkę o jego życie. Kajtek i Hania mają się ku sobie, ale oboje są tak nieśmiali, że boją się zrobić ten pierwszy krok. Natomiast Bożena i Leon tęsknią za dawno niewidzianą córką.
Nie czytałam wcześniejszych książek tej autorki. Jednak widząc zapowiedz Promyczka na święta, z burym kotem na okładce, wiedziałam, że nie mogę jej nie przeczytać.
Zdecydowanie lektura Promyczka na święta to wyśmienity pomysł na przedświąteczny czas. Książka wręcz emanuje świąteczną magią i czaruje każdego kto zdecyduje się po nią sięgnąć. To ciepła historia, której nieobce są trudne tematy. Jednym z ważniejszych jest opieka nad czworonożnym pupilem. W Promyczku na święta zaakcentowane to zostało dobitnie. Jak już było wcześniej zaznaczone, jedna z głównych bohaterek przygarnęła wyrzucone jak niepotrzebną rzecz kociaki. Dbała o nie, leczyła na koci katar i niestety przed samymi Świętami usłyszała straszną dla kociarzy diagnozę -panleukopenia. Wielu pewnie nie zdaje siebie sprawy co to za choroba. Nie dziwię się. A jak można najprościej wyjaśnić czym ona jest ? To postrach dla świadomych zagrożeń kocich opiekunów, domów tymczasowych, fundacji prozwierzęcych i lekarzy weterynarii.
Panleukopenia zwana pp zbiera co roku duże żniwo i walka z nią jest nierówna. Przez to musiała przejść Marcelina. Nie chciałabym być w jej skórze. Ani Kamila, innego z bohaterów, który walczył z chorobą nerek u swojego psa. Natomiast mogę sobie wyobrazić co mogli czuć. Sama w domu mam koty i nie raz musiałam udać się z nimi do przychodni weterynaryjnej. Nie obce były mi łzy, strach i niepewność dlatego ten wątek tak bardzo mną poruszył. Mocno kibicowałam by stał się cud i kociak, który tak wiele przeszedł, wyzdrowiał.
Promyczek na święta to jedna z najlepszych tegorocznych zimowo-świątecznych historii, które udało mi się przeczytać. Zawiera w sobie wszystko czego szukam w takich książkach.
To książka szalenie wzruszająca a przy tym prawdziwa. To ciepła historia o ludziach takich jak my, mających marzenia, plany, troski dnia życia codziennego. To także lektura pokazująca, że nie dla wszystkich okres około świąteczny i świąteczny jest radosny. Są też ludzie, którzy w tych dniach muszą mierzyć się z dramatami. Jednak nigdy, pod żadnych pozorem nie należy się poddawać, bo nikt nie wie czy akurat w tych wyjątkowych dniach nie wydarzy się prawdziwy cud. Książka sygnalizuje też ważny aspekt, który przez wielu ludzi jest traktowany jak zwykła fanaberia. Zwierzęta czują głód i chłód, chorują. Jednym słowem są istotami żywymi. Dlatego dbajmy o nie, nie traktujmy ich jak rzeczy. I co najważniejsze sterylizujemy. Tylko tak możemy zmniejszyć skalę bezdomności psów i kotów. Dzięki temu możemy uratować wiele istnień. Sterylizacja to tak niewiele a może zrobić wiele dla tych, którzy są od nas zależni i słabsi.


piątek, 17 grudnia 2021

Zaufaj swoim marzeniom - Natalia Sońska

 Dobry wieczór - zapraszam na kolejną recenzję Ani-Polecanki. Od razu napiszę, że nie będzie to jej ostatnie słowo ;)


Zaufaj swoim marzeniom to szósta a zarazem ostatnia część cyklu zakopiańskiego autorstwa Natalii Sońskiej.
Paulina i jej ukochany Robert pracują w jednej firmie i dzięki ważnemu projektowi, który mają realizować wybierają się do Zakopanego. To wielka szansa dla Pauliny- liczy, że dzięki temu jej życie prywatne i zawodowe odmieni się na lepsze. Niestety wkrótce kobieta przekonuje się, że jej nadzieje były płonne. Czy wyjazd do Zakopanego pozwoli Paulinie odkryć co tak naprawdę jest dla niej dobre ? Czy uwolni się od toksycznej znajomości? Czy jej problemy rozwiążą się?
Seria zakopiańska jest dla mnie istnym przekładańcem. Niektóre jej części naprawdę były na wysokim poziomie i inne mogę określić jako ,,średnie’’. A jaka była ta część? Niestety średnia.
Dlaczego? Jak dla mnie najsłabszym ogniwem tej historii była główna bohaterka. Jej zachowanie denerwowało mnie już od samego początku. Cały czas zastanawiałam się dlaczego nie miała jakiegoś instynktu samozachowawczego. Przez cały okres trwania związku z Robertem dawała sobą manipulować, poniżać albo odstawiać na boczy tor gdy chwilowo nie była ,,ukochanemu’’ potrzebna. A gdy zaczynała się buntować wystarczył jeden gest, skinienie palca by znowu stawała się potulna. Takich kobiet jak Paulina wprost nie znoszę. Nie lubię tego jak w imię ,,miłości’ dają sobą pomiatać i nie widzą nic dziwnego w tym, że są traktowane jako osoby gorszej kategorii. Wiem, że trudno jest być samotnym, ale bycie w toksycznym związku nie jest rozwiązaniem. Wracając jednak do samej Pauliny to muszę przyznać, że miałam wrażenie jakoby ona lubiła być ofiarą losu. I w trakcie trwania związku z Robertem i po zerwaniu. Zdecydowanie nie jest wzorem do naśladowania .
Na szczęście autorka nie zawiodła mnie w innych kwestiach. Jak zwykle mogłam pozachwycać się cudownymi opisami naszego polskiego krajobrazu. To nie pierwszy raz kiedy wręcz drobiazgowo zostało odmalowane Zakopane, które dzięki tej książce po raz kolejny jawić mi się zaczęło jako baśniowa kraina. Zresztą muszę przyznać się, że chociaż w Zakopanem nigdy nie byłam, to dzięki tej serii wprost zakochałam się w tym miejscu i moim wielkim marzeniem jest zobaczyć je na własne oczy. Chciałabym zobaczyć zapierające dech widoki, posmakować jadła a także mieć naoczny kontakt w góralskimi tradycjami.
Pomimo irytującej głównej bohaterki w Zaufaj swoim marzeniom potrafiłam odnaleźć zimowo-świąteczny klimat. Nie jest to trudne, bo książka wprost emanuje zimowo- świąteczną magią. Nie zepsuły tego nawet perypetie głównej bohaterki i jej rozterki.
Zaufaj swoim marzeniom to książka, która niestety ma swoje wady i zalety. Niewątpliwą wadą jest sama główna bohaterka. Jej naiwność czasami wręcz głupota wręcz mnie przerażały. Na szczęście były w książce elementy, które to wszystko rekompensują. Sugestywnie opisane widoki, smaki i zapachy to elementy, z których emanuje zimowo- świąteczny czas. To jedna, ale nie jedyna z zalet tej lektury. A samą książkę warto poznać chociaż dla miejsca, w którym się rozgrywa.


środa, 8 grudnia 2021

Gwiazdeczka - Aleksandra Rak

 Ania-Polecanka czyta książki świąteczne jedna za drugą, na czym korzystamy my :) Zapraszam na kolejną recenzję.




Gwiazdeczka to tegoroczna propozycja zimowo-świąteczna autorstwa Aleksandry Rak.
Dla Joanny nastał trudny czas. Z więzienia po wielu latach wychodzi jej ojciec i kobieta nie wie czego może się po nim spodziewać. Nie wie też czy powinna powiedzieć o tym fakcie chorej na Alzheimera matce. Żeby było tego mało kobieta ma problemy małżeńskie a na jaw wychodzą problemy finansowe firmy męża. Czy kobieta poradzi sobie z piętrzącymi się problemami? Czy uda jej się dogadać z dawno niewidzianym ojcem?
O niniejszej książce słyszałam wiele dobrego. Dlatego zachęcona ciepłymi słowami postanowiłam przekonać się co znajduje się w środku, skoro tak wielu czytelników jest nią zachwyconych…
Sięgając po nią liczyłam na fajną, ciepłą i świąteczną historię. I niestety przeliczyłam się. Ilość problemów mnie przytoczyła.

Zdecydowanie to nie to czego szukam w świątecznych historiach. Osobiście uważam, że świąteczna książka powinna być lekka i przyjemna. Nie mówię, że przelukrowana, bo od nadmiaru cukru może zemdlić, ale powinna otulać serca i sprawiać, że człowiek wprawi się dzięki niej w świąteczny nastrój. Ta kompletnie mnie w ten nastrój nie wprawiła. Co najwyżej rozstroiła, bo tu problem goni problem. Dobrego odbioru książki nie ułatwiają też bohaterowie. Kłótnie, ciche dni, jakieś awantury i najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki, która na każdym korku ją dołuje- oto co znajduje się w środku. Swoją drogą zdecydowanie nie chciałabym mieć takiej ,,przyjaciółki’’.
Tak naprawdę w Gwiazdeczce podobały mi się dwie rzeczy. Po pierwsze w miarę ciekawe zakończenie, ale ono niestety zostało potraktowane nieco po macoszemu. Ciekawy był też jeden z motywów przewodnich tej książki- przebaczenie. Mam tutaj na myśli przebaczenie sobie i innym. Przebaczenie jest bardzo ważnym elementem naszego życia. Przebaczając sobie bądź innym ludziom pozbywamy się z naszej duszy zadry, która zatruwa nasze życie.

Jestem nią rozczarowana. Nie spodziewałam się fajerwerków, ale Gwiazdeczka w mojej opinii to smutna i dołująca książka, która nijak nie wpisuje się w przedświąteczny czas. Czytelnicy potrzebują otuchy a tymczasem zaserwowano im multum problemów fikcyjnych bohaterów. 

niedziela, 5 grudnia 2021

Dziewczynka z ciasteczkami - Ewa Formella

Na dobry początek nadchodzącego tygodnia - kolejna gościnna recenzja Ani :)



Dziewczynka z ciasteczkami autorstwa Ewa Formella - strona autorska to tegoroczna propozycja zimowo-świąteczna Wydawnictwo FILIA.
Gdańsk w przededniu Bożego Narodzenia, legendy tworzące niepowtarzalny klimat i mała dziewczyna, która uwielbia słuchać i mówić… Zosia mieszka z mamą w jednym z gdańskich bloków. Dziewczyna oprócz niej nie ma rodziny dlatego ,,adoptowała’’ sobie jako babcię sąsiadkę Krystynę. Kobieta uwielbia dziecko i lubi spędzać czas Zosią a przed Świętami pieką razem ciastka. Przy okazji starsza pani snuje historię sprzed lat…
Jestem książką wprost zauroczona. Tak. To idealne słowo, które może opisać moje odczucia co do tej lektury. Akcja tej książki autorka prowadzi dwutorowo- w czasach współczesnych towarzyszami rozgadanej Zosi, która swym urokiem oczaruje nawet największego mruka, sprawiając, że życie wielu ludzi, w tym jej mamy odmienia się na lepsze a także młodej Krysi, która by zarobić na życie na ulicach wojennego, zimnego i niepewnego jutra Gdańska sprzedaje ciastka.

Generalnie książka nie ma mocno skomplikowanej fabuły i ktoś mógłby powiedzieć, że jest banalna i mało przewidywalna. Pomimo tego książka ma w sobie coś co przyciąga czytelnika i sprawia, że czytając ją ma się na ustach wielki uśmiech. Nie wiem czym jest to spowodowane, ale tak jest. Czytając ją cały czas zastanawiałam się gdzie leży fenomen tej książki i do tej pory tego nie odgadłam. Czy może to sprawka małej czarodziejki jaką niewątpliwie była rozgadana Zosia? Czy może ciastek, które hurtowo piekła dziewczynka z przyszywają babcią? Czasami miałam wrażenie jakbym czuła ich zapach. A może chwytającej za serce historii małej Krysi? Zapewniam, że jej historia jest wzruszająca i prawdziwa. Jak zaznaczyła w posłowiu autorka ta historia wydarzyła się naprawdę.
Dziewczynka z ciasteczkami to szalenie klimatyczna historia, która otula swoim ciepłem i sprawia, że rozgrzeje nawet najbardziej zmarznięte serca. Momentami wzruszająca, momentami zabawna, w prosty sposób potrafi wprawić czytelnika w świąteczny nastrój.

wtorek, 30 listopada 2021

Dzwonki, gwiazdki i słomki - Renata Kosin

 Zapraszam do przeczytania kolejnej recenzji Marysi - Chiary76.



Wydana w Wydawnictwie FILIA. Poznań (2021). Ebook.

Pisząc recenzję na temat najnowszej książki z tematyką około świąteczną Joanny Szarańskiej wspomniałam, że obecnie przy mnogości tego typu książek mam swoje ulubione autorki, po których książki w tej tematyce sięgam z tak zwaną "pewnością". I właśnie tak jest z książkami Renaty Kosin. 
Muszę powiedzieć, że po poprzedniej świątecznej książce tej Renaty Kosin zastanawiałam się czym zaskoczy mnie w kolejnej w tej tematyce. I oto, udało się ! Bowiem książka okazała się (co jest świetne) zupełnie inna niż to, czego się po niej spodziewałam. 
Po pierwsze, jest utrzymana w tematyce lżejszej, jest w niej mnóstwo poczucia humoru, nie dzieją się wielkie dramaty, ot, zwykłe życie. Ale i w ten sposób jak najbardziej można napisać o sprawach dla nas, ludzi, najważniejszych, nie popadając w zbędny patos czy wręcz łopatologiczne wyjaśnienia. 

Na samym początku książki poznajemy jedną z głównych bohaterek a mianowicie Matyldę. Matylda jedzie podekscytowana do domu swojej koleżanki z pracy, która to koleżanka zaprosiła ją na Święta Bożego Narodzenia do jej domu na Podlasiu. A konkretnie do wioski o nazwie Boguduchy.
Matylda to dziewczyna z miasta, która jednak od dłuższego czasu pragnie spełnić swoje może nietypowe marzenia a mianowicie właśnie pobycie na wsi. A już kiedy dowiaduje się, że to wieś na Podlasiu, w której ma nadzieję poznać masę starych zwyczajów i obrzędów kultywowanych z dnia na dzień, wprost nie może się doczekać. Już sobie obiecuje ile to pięknych stylizowanych zdjęć z chociażby sanny pojawi się na jej kontach społecznościowych. Na samym początku może przekonać się jak piękna jest okolica, w której przyjdzie jej świętować, gdy kolega koleżanki z pracy Matyldy,  Maciej, wiezie ją saniami zaprzężonymi w konie aż do domu gospodyni i jej rodziny. 

Gościnną koleżanką okazuje się być Halszka. Ponieważ  z przyczyn rodzinnych jej rodzice na Świętach w domu nie będą, tym weselej będzie w większej gromadzie. Na święta w domu Halszki oprócz niej zostaje jedynie babunia Fela i starszy brat Halszki, zatwardziały kawaler, Stefan. 

Na samym początku gdy autorka przedstawia nam postać Matyldy, zastanawiałam się nawet nad konwencją powieści jako komedii pomyłek. Szybko jednak okazało się, że nie, że nie taki był zamysł autorki a opowieść to historia wizyty dziewczyny z miasta na podlaskiej wsi, która to wizyta raz na zawsze zmieni życie wszystkich osób zainteresowanych. 

Podobał mi się klimat tej opowieści. Po pierwsze to, że Matylda, ku mojej radości, nie okazała się nieprzyjemną i nadętą paniusią  ani też nieporadną melepetą a fajną dziewczyną, z pomysłami. 
Podobało mi się wprowadzenie jako jednej z głównych postaci starszej pani, babci Feli, skarbnicy rodzinnych wspomnień i pamiątek. 

Wreszcie, podobało mi się to, że pod pozorem dość lekkiej w sumie opowieści po raz kolejny przypomniałam sobie, że w życiu największym skarbem są nasi bliscy, rodzina, przyjaciele, dzieci. To oni pomagają przetrwać największe burze w naszym życiu i to właśnie dla nich chce się żyć. 

Podobało mi się też motto pradziadka Januarego, którego dowiadujemy się już niemal na samym końcu książki. 

"Dzwonki, gwiazdki i słomki" to bardzo przyjemna opowieść o tym, co najważniejsze i to nie tylko w świąteczny czas. 

Moja ocena to 6 / 6. 



poniedziałek, 22 listopada 2021

Selfie z aniołem - Hanna Urbankowska

 Polecanka poleca :)



Selfie z aniołem to zimowo-świąteczna książka autorstwa Hanny Urbankowskiej wydana nakładem Wydawnictwo Replika.
Na warszawskim Mokotowie jest takie miejsce, taki dom gdzie dzieją się rzeczy przekraczające ludzkie pojmowanie. Przekonali się o tym mieszkający w nim ludzie i ich anielscy opiekunowie. A wszystko zaczęło się w zwykły dzień kiedy w wyniku anomalii nad tym miejscem spadł śnieg. To wydarzenie stało się zalążkiem wydarzeń, które już na zawsze odmienią losy Ani, Wojtka, Matyldy i Kacpra i innych. Czy mieszkańcy odkryją co lub kto stoi za tym co dzieje się w ich miejscu zamieszkania? Jak dziwne zjawiska wpłyną na ich życie?
Z taką książką jak Selfie z aniołem spotkałam się po raz pierwszy. Książka została napisana z dwóch perspektyw- ludzkiej i anielskiej. Muszę przyznać, że to naprawdę ciekawy, nietypowy pomysł. Historia ta, pisana z perspektywy aniołów stróżów otwiera przed czytelnikiem nowy, szerszy wymiar. Wszak mamy tutaj śledztwo tyczące się sfery duchowej. Czytając ją, z przejęciem śledziłam kolejne kroki jakie podejmowano by rozwiązać tę niełatwą zagwozdkę a samo rozwiązanie sprawiło, że w mojej głowie pojawiły się kolejne pytania.
Nie dało nie polubić się bohaterów, których spotkaliśmy śledząc tę historię. Zarówno anioły jak i ich podopieczni mieli wiele do powiedzenia. Czasami zaśmiałam się z sytuacji w jakiej się znaleźli, czasami im współczułam. Były też momenty, które dawały do myślenia.
Chociaż generalnie książka podobała się, muszę przyznać, że książkę lepiej by się czytało gdyby czcionka jako w niej użyto była większa. Wiem, jest to szczegół, ale trochę przez to zmniejsza się przez to komfort czytania. Wszak rozmiar czcionki dla wielu ma znaczenie czyż nie?
Selfie z aniołem to ciepła i urocza historia, która pozwala dostrzec to co jest niewidzialne dla oka. To książka, która pod powłoką lekkości zawiera w sobie ważny temat i rodzi pytania o sens życia i tego gdzie zmierzamy. Czy ją polecam? Raczej tak. To książka w sam raz na długie jesienno-zimowe wieczory.


niedziela, 21 listopada 2021

Kraina Spełnionych Życzeń - Joanna Szarańska

 Dziś zapraszam do przeczytania recenzji naszego kolejnego miłego gościa, Marysi - Chiary76.




Wydana w Wydawnictwie Czwarta Strona. Poznań (2021).

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki. 

"Kraina Spełnionych Życzeń" to kontynuacja losów i przygód bohaterów znanych nam z pierwszej części opowieści o miasteczku Świerczynki położonego nieopodal Krakowa. 
Można jednak czytać tę książkę bez znajomości części pierwszej noszącej tytuł "Kraina Zeszłorocznych Choinek", chociaż osobiście radziłabym komuś, kto jeszcze jej nie zna, przeczytać i tę część bo zwyczajnie jest to również bardzo dobra książka. 

Lubię , ogromnie lubię książki Joanny Szarańskiej ale szczególne miejsce w moim sercu i na półce (to nieliczne kupione po rozpoczęciu przygody z czytnikiem ebooków książki papierowe, jakie są u mnie na regale) zajmują książki świąteczne. 
Wiem, że obecnie mamy na rynku istny zalew książek o tej tematyce i szczerze mówiąc, sama po pierwotnym zachwycie parę lat wstecz, zdecydowałam się na ostrą selekcję. Kupuję dosłownie parę książek ulubionych Autorek. Jednak owa selekcja zwyczajnie nie dotyczy książek Joanny Szarańskiej. Jej świąteczne książki po prostu muszę mieć. 

Ta książka została mi podarowana przez Autorkę, przez co oczywiście nabiera dla mnie dodatkowego znaczenia. Raz jeszcze za nią dziękuję.

"Kraina Spełnionych Życzeń" to książka, nad którą zarówno się pośmiałam (czytając co bardziej smakowite fragmenty Mężowi), wzruszyłam (końcówkę po prostu przepłakałam, a niech tam, nie ma co wstydzić się dobrych wzruszeń), zamyśliłam. Był moment, gdy bardzo się martwiłam jak potoczą się losy dalszych bohaterów ale też lekturę zakończyłam z wielką nadzieją na kontynuację opowieści ze Świerczynek. Mam nadzieję, że takowa powstanie bo pomysłów na dalszy ciąg niektórych znajomości, przyjaźni i losów bohaterów jest mnóstwo. 

Tym razem akcja książki rozpoczyna się na dwa tygodnie. Józef i Józefina Pawłowscy, emerytowane rodzeństwo, ponownie otwiera swój niezwykły sklepik ze świątecznymi oryginalnymi ozdobami. Sklepik ten nosi nazwę "Kraina Zeszłorocznych Choinek" i jak rok temu, za jego sprawą, również dziać się będą rzeczy niezwykłe, piękne i dobre. 

Cieszy mnie gdy "znam" bohaterów książki. I tak, z radością kibicuję młodej Ninie i jej związkowi z Danielem. Ucieszyła mnie informacja o ślubie jej mamy, Beaty, który to ślub zaplanowano na Święta Bożego Narodzenia. 
Dorota, mama Antka, co prawda pozostaje w poprawnych układach z byłym mężem ale też rozwija swój fryzjerski biznes i ma nadzieję na wejście do znanej i popularnej sieci fryzjerskiej "Błękitny Loczek".
W tej części pojawią się też nowi bohaterowie. Filip Lisowicz i jego dwie córki, z których jedna stanie się bliska pewnemu małemu chłopcu, któremu brak rodzeństwa. 

A tymczasem już na początku książki Józef otrzymuje propozycję na kształt propozycji życia i zamierza z niej skorzystać. Jedzie więc za granicę a sklepik pozostawia na głowach Józefiny, dawnej miłości Heleny, która wróciła do Świerczynek i Antosia. Czy ta trójka, której relacje nie zawsze do tej pory były łatwe da radę przemóc wzajemne animozje i pogodzi się aby razem kierować sklepikiem a przede wszystkim aby "Kraina Zeszłorocznych Choinek" nie była zagrożona?

Każdy z bohaterów tej części ma kogoś lub coś, co kocha i kogoś lub coś, o co gotów jest walczyć do ostatka sił. Strata kochanych osób lub miejsc powoduje, że człowiek albo apatycznie poddaje się trwodze i obawie albo podejmuje walkę o najdroższych. O tym i o tym, co tak naprawdę najważniejsze jest w życiu, opowiada książka "Kraina Spełnionych Życzeń".

Jestem zachwycona tą książką. Jest jak kojący plaster na wszystkie smutki i troski. Pięknie i bez zbędnego słodu czy moralizatorstwa opowiada o życiowych priorytetach, o radości z nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia, o sile miłości i przyjaźni. Miłości również tej do drugiego człowieka, po prostu. 

Moja ocena to 6 / 6. 



piątek, 19 listopada 2021

Cuda Cichej Nocy - Agnieszka Stec-Kotasińska

 Zapraszam do przeczytania kolejnej gościnnej recenzji Ani-Polecanki :)




Cuda Cichej Nocy autorstwa Agnieszki Stec- Kotasińskiej to jedna z tegorocznych książek zimowo-świątecznych wydanych nakładem Wydawnictwo Replika.
Przedświąteczny czas to nieodpowiedni moment na problemy i życiowe roszady. Dobitnie przekonuje się o tym Jagoda, którą niespodziewanie przed Świętami rzuca ukochany. To nie koniec problemów dziewczyny, bo w tym samym czasie traci swoją pracę. Chociaż dziewczyna za grosz nie ma w sobie ducha Świąt zostaje poproszona przez siostrę o kupno prezentu dla dzieci. Żeby było śmiesznie konkretnego prezentu, który jest szalenie poszukiwany przez wszystkich rodziców w kraju. I kiedy myśli, że szczęście się do niej uśmiechnęło ktoś sprzed nosa sprząta jej to co upatrzyła. Tym kimś jest Mikołaj, który dopiero teraz otrząsnął się z wydarzeń, które zachwiały jego poukładanym życiem. Jedno spotkanie Jagody i Mikołaja wywróci ich życia do góry nogami. Czy dwójka nieznanych sobie ludzi może od tak zapałać do siebie sympatią? Czy dane będzie im spotkać się ponownie?
Mówi się żeby nie oceniać książki po okładce. I słusznie, bo nie zawsze śliczna okładka przekłada się na ciekawą historię dopracowaną w każdym szczególe. Nie raz się o tym przekonałam. Jednak tym razem postanowiłam przymknąć oko na tę życiowa mądrość i nie zawiodłam się. Treść jest równie interesująca co okładka. Polubiłam w niej wszystko- począwszy od interesującej i wciągającej fabuły, sympatycznych chociaż czasem zakręconych bohaterów a kończąc na ważnych tematach, które w niej spotkałam, ale po kolei… Cuda Cichej Nocy jest książką, w której nie znajdziemy przesłodzonej do granic możliwości fabuły. Tutaj w idealny sposób radości mieszają się ze smutkami a sukcesy z porażkami. Dzięki tej książce możemy przekonać się o tym dobitnie. I nie tylko my, bo bohaterowie także nie mieli łatwej przeprawy. Dla każdego z nich okres przedświąteczny miał smak słodko-gorzki. Sami bohaterowie są ludźmi takimi samymi jak my. Mają swoje wzloty i upadki. Oni, podobnie jak my pragną kochać, śmiać się. Po prostu być szczęśliwi. Jednak podobnie jak nam, los lubi rzucać kłody pod nogi. I podobnie jak my muszą walczyć o swoje.
Jak już zaznaczyłam wcześniej, Cuda Cichej Nocy zawierają w sobie szereg ważnych tematów. Historia zawarta w środku dobitnie uświadamia nam, że przeznaczenie dosięgnie nas gdziekolwiek byśmy nie byli i co byśmy nie robili. I chociaż czasami myślimy, że nic nas dobrego w życiu nie czeka, możemy się miło zaskoczyć. Inną kwestią jaka roztrząsa autorka jest problem z żywymi świątecznymi prezentami, które stają się potem problemami. Dlaczego uważam to za problem? Wielu rodziców ( i nie tylko rodziców) uważa, że mała puchata kuleczka- kotek lub piesek to idealny prezent pod choinkę. Tylko niestety mało kto zastanowi nad ważną kwestią- ta mała puchata kuleczka rośnie i potrzebuje opieki. A co często dzieje się z takimi prezentami, które albo są nietrafione albo obdarowany się nim znudzi? Wątpię czy osoby, które decydują się na taki prezent rozważyły wszystkie za i przeciw. Dlatego ta książka jest tak bardzo ważna. Ona pozwala w klarowny sposób uświadomić sobie czym skutkują nasze nierozważne decyzje i chwilowe porywy serca. To tylko oczywiście tylko ułamek tematów jakie możemy znaleźć w niej znaleźć. Zapewniam jednak, że wszystkie są ważne i warte by się nad nimi pochylić.
Cuda Cichej Nocy to książka absolutnie obłędna i idealnie wpisująca się w atmosferę Bożego Narodzenia. To lekka i przyjemna książka, która zawiera w sobie wiele życiowej mądrości. Nie sposób przejść obok niej obojętnie. Dzięki niej z moich oczu kilkukrotnie poleciały łzy. Raz były to łzy radości, innym razem wzruszenia bądź smutku.
Z całą mocną polecam tę książkę. I to nie tylko ze względu na przeuroczą okładkę, ale także na bogatą treść.


czwartek, 18 listopada 2021

Barbara Kosmowska. Pięć choinek w tym jedna kradziona. Opowieść świąteczna.


Kajetan mieszka z mamą u babci po tym, gdy uciekli od przemocowego ojca. Mama już nie projektuje ubrań dla znanej marki odzieżowej, szyje znacznie mniejsze i tańsze rzeczy, ale to i tak dobra zmiana. Przed Bożym Narodzeniem syn sprzedaje na targowisku, tuż obok stoiska z choinkami, elfie czapki, które - jak głosi baner reklamowy przygotowany przez chłopca - sprawią, ze święta będą pełne szczęścia. Gdy do pomocy koptuje niewielkiego wiekiem, ale mężnego serca i odpowiedzialnością Kacpra,  interes rozkwita, a starszy z chłopców czuje jakby w jego życiu pojawił się młodszy brat potrzebujący opieki.

Między historią dwóch młodzieńców na K Barbara Kosmowska opowiada historie Magdy, która musi odnaleźć swój uśmiech i poczuć, że święta nie są tylko jej sprawą, ale całej rodziny, Niny i jej Mamy, które próbują odnaleźć swoje szczęście w Nowym Jorku, Miłki, której nie podoba się to, że jest zmuszana do tradycyjnego świętowania i ogłasza bojkot, Gabi, która dzięki Filipowi mającemu mnóstwo pieniędzy ale nikogo bliskiego, zaczyna doceniać babcię i babci relacjonujących wnuczkom dawne tradycje świąteczne i podkreślającej ich znaczenie.

Piękna książka. Szkoda tylko, że nie została wydana w części Wydawnictwa Literatura adresowanej do dorosłych - Literatura Piętro Wyżej. Może wówczas sięgnęłoby po nią więcej osób dorosłych? Nie dajcie się zwieść okładce, to nie jest bajka dla dzieci. Czytajcie, warto!

wtorek, 16 listopada 2021

Magdalena Witkiewicz. Drzewko szczęścia.



Mająca dziewięćdziesiąt kilka lat Kornelia Trzpiot podczas świątecznego spotkania rodzinnego zrzuca na swoją rodzinę bombę. Starsza pani, życzy sobie, aby jej rodzina znalazła w archiwach i księgach parafialnych informację o tym, że choć jeden z przodków nosił tytuł szlachecki.

Dzieci i wnuki Kornelii już dawno spotykają się ze sobą głównie z powodu seniorki rodu. Brakuje im chęci do podtrzymywania więzi rodzinnych, żyją swoimi własnymi sprawami i pragnieniem bycia wolnymi, decydowania o sobie, poświęcania swojego czasu na to, co lubią i co chcą robić. Prośba matki i babci wymusza na nich wyjrzenie poza utarte ścieżki i przyzwyczajenia, skłania do tego, by dostrzec coś więcej niż dotychczas.

Kornelia strofująca kilka lat młodszego od siebie przyjaciela, piłka, która jest zbyt cenna by w nią grać mimo wielkiego pragnienia, krowa jako zwierzę terapeutyczne i sroga nauczycielka tak naprawdę daleka od bycia groźną, to tak naprawdę tylko kilka smaczków tej powieści. Powieści, która zapewni uśmiech na Waszych twarzach, łzy wzruszenia w kącikach oczu i niespodziewane ciepło rozlewające się w sercu.


czwartek, 11 listopada 2021

Agnieszka Olejnik. Zupełnie inny cud.

 

Norbert Hall, niegdysiejszy tenisista, ma trzecią żonę, troje dzieci, piękną posiadłość i terapeutę, który podpowiedział mu, że dobrze byłoby gdyby pojednał się z najbliższymi i podczas Świąt Bożego Narodzenia urządził - za pomocą słoika i wielu karteczek - zbiorowy seans indywidualnego przepraszania i kajania się. Gdy na świątecznym stole pojawia się ów słój, żonie, dzieciom i matce milionera zdecydowanie bliżej jest do złości i kolejnych sesji wypominania i pretensji niż wybaczania. Przyznacie - wizja, którą zarysowałam odbiega znacznie od tego, co jak się nam wydaje (lub wmawia medialnie) stanowi Ducha Świąt Bożego Narodzenia.

A jednak Agnieszka Olejnik zadbała o zbłąkanego wędrowca, który swoją prostotą (zdaniem niektórych bohaterów powieści - prostactwem) pomaga rodzinie Halla odnaleźć dawno zagubione ścieżki. Do siebie nawzajem, ale też do własnych marzeń, pragnień, własnych serc.

Ładne, Pani Agnieszko. Bardzo ładne. Optymistyczne i radosne. I choć literaturą nie da się przykryć tego, co dzieje się wokół nas, to Pani książka może być dla zmęczonych azylem. By choć na chwilę zapomnieć.

wtorek, 9 listopada 2021

Sofie Maria Brand, Rasmus Juul. Święta na świecie.

 

Ależ ta książka jest bogata! W ilustracje i wiedzę o tym, jak w dwudziestu czterech krajach obchodzi się Boże Narodzenie. Choć większość opisanych obyczajów sytuuje się w Europie, to jednak wędrujemy za autorem także do Australii, na Filipiny, do Meksyku i w inne zakamarki świata. Jakie - podejrzycie na zdjęciu poniżej.

Z książki dowiecie się, gdzie w tradycji świątecznej jest miejsce na pocałunki, u kogo na świątecznym stole stawia się pieczeń z pawia, gdzie choinkę ozdabia się łańcuchem z popkornu, a gdzie do  wieczerzy wigilijnej zasiada dopiero po 22. Kutia rzucana w stronę sufitu, karp w wannie, ryż na mleku dla skrzatów,  dwie postaci rozdające prezenty i inne ciekawostki są tym, czego możecie spodziewać się po tej lekturze.

Podoba mi się to, że autor przedstawia tradycje Bożego Narodzenia od 24 grudnia do 6 stycznia, zwracając uwagę na cechy charakterystyczne dla poszczególnych społeczności. Ilustracje Jaspera Juula wzbogacają odbiór treści dodając mu dodatkowego znaczenia.

Gdy czytałam Święta na świecie myślałam o tym, że po lekturze tej książki w grudniu, w dni świąteczne można rodzinnie urządzić sobie grę sprawdzającą naszą wiedzę o tym, jak i gdzie świętuje się Boże Narodzenie.

Polecam gorąco - do czytania, rysowania, tworzenia gry rodzinnej. 

sobota, 6 listopada 2021

Kochany Święty Mikołaju - Debbie Macomber

 Bardzo mi miło zamieścić pierwszą w tym sezonie recenzję!

To recenzja naszego miłego gościa - ubiegłosezonowej liderki - Ani Polecanki :)

A książkę ja mam już na czytniku :)




Dziś chciałabym zaprezentować pierwszą i mam nadzieję, że nie ostatnią książkę zimowo-świąteczną jaka została wydana w tym roku.

Kochany Święty Mikołaju autorstwa Debbie Macomber to tegoroczna propozycja zimowo-świąteczna wydawnictwa Dom Wydawniczy REBIS .
Jako dziecko, Lindy na każde Boże Narodzenie pisała listy do Świętego Mikołaja i wbrew logice najczęściej otrzymywała to o co prosiła. Jednak wkrótce dziewczynka przestaje wierzyć w Świętego Mikołaja i zaprzestaje pisać do niego przedświąteczne listy.
Mijają lata… Lindy po nieszczególnie udanym roku wraca na Boże Narodzenie do rodzinnego domu. Zachęcona przez mamę postanawia wrócić do tradycji zarzuconej przed laty i ponownie napisać list. Wtedy zaczyna dziać się świąteczna magia…
Nie wiem jak Wy, ale ja co roku z niecierpliwością oczekuję zapowiedzi świątecznych książek. W tym roku było podobnie i kiedy tylko zaczęły się pojawiać, z przyjemnością przejrzałam propozycje jakie szykują dla nas różne wydawnictwa. Jedną z książek, która od razu wpadła mi w oko była właśnie ta książka. I ku mojej wielkiej radości dane mi było ją przeczytać !
Nie zawiodłam się na niej. Kochany Święty Mikołaju to ciepła, lekka i przyjemna książka, która potrafi otulić serce tego kto postanowi do niej sięgnąć. Osobiście mogłabym porównać ją do świątecznych filmów stacji telewizyjnej Hallmark, które wprost uwielbiam.
Jedni zarzucą jej, że fabuła nie jest mocno skomplikowana. Ktoś inny mógłby powiedzieć, że jest łatwo przewidywalna, ale moim zdaniem, w tym przypadku jest to tylko zaleta. Ta książka pozwala złapać oddech i zrelaksować się po ciężkim dniu. Kochany Święty Mikołaju to książka, która pozwala czytelnikowi wczuć się w Bożonarodzeniowy nastrój. Znajdziemy w niej uroczą historię, która uczy nas, że zawsze warto marzyć. W końcu marzenia są dla naszego życia niezbędne niczym tlen. Dodatkowo pokazuje, że zawsze warto mieć nadzieję na lepszą przyszłość. Kto wie co dobrego w przyszłości jeszcze może nas spotkać? Zawsze należy mieć wiarę w zmiany na lepsze…
Autorka zaserwowała nam książkę, która idealnie wpisuje się w bożonarodzeniowy klimat. Lekkie pióro i ciekawa, ale nieskomplikowana historia pozwoli odgonić negatywne myśli i wczuć się w przedświąteczny nastrój. To wszystko sprawia, że czas spędzony z tą książką mogę uznać za przyjemny i generalnie nie mogę nie polecić jej innym czytelnikom. Myślę, że warto od czasu do czasu przeczytać jakąś pozywaną książkę. A Kochany Święty Mikołaju zdecydowanie należy do takiej kategorii.