Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans historyczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans historyczny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 grudnia 2017

Grace Burrowes, Sir John.



Sir John (oryg. Jack) Grace Burrowes to świąteczna propozycja książkowa od wydawnictwa Amber z gatunku romansu historycznego. Sir John Dewey Fanning, dla przyjaciół i rodziny po prostu Jack, jest sędzią pokoju w hrabstwie Oxfordshire. Po powrocie z Indii nie za bardzo potrafi odnaleźć się na angielskiej prowincji i sprostać sprawom związanym z zarządzaniem domu. W dodatku jego matka zapowiedziała dłuższy pobyt na wsi. Jack postanawia poszukać pomocy u przyjaciół Axela i Abigail Belmont (część 3 cyklu), którzy proponują mu zatrudnienie na trzy miesiące panny Madeline Hennessey. Młoda kobieta oficjalnie miałaby być damą do towarzystwa matki sir Johna, a nieoficjalnie zadbać o jej wygody, a przede wszystkim zorganizować i uporządkować sprawy w rezydencji. Madeline przyjmuje dość niechętnie propozycję i przeprowadza się do posiadłości sir Jacka, aby przygotować dom na okres bożonarodzeniowy i przybycie gości.


Jack jest miłym, szlachetnym, taktowanym, prawdziwym dżentelmenem, szanowanym w swojej społeczności. Wypełniając rolę urzędnika szuka drobnego złodzieja węgla grasującego w sąsiedztwie. Ku konsternacji matki nie ma jednak żony. Czytelnik dowie się jednak, że Jack jest już wdowcem. Wolny, kawalerski stan syna według rodzicielki trzeba jak najszybciej zmienić, bo przecież  musi pojawić się na świecie dziedzic tytułu i majątku. W posiadłości pojawia się więc z wybraną lady Lucy Anne DeWitt i młodszym synem, wielebnym Jeremym. 

Z kolei Madeline była służącą, która z biegiem lat awansowała do rangi damy do towarzystwa. Jej jedyną rodziną są dwie zubożałe ciotki, które odwiedza naprzemiennie co dwa tygodnie podczas wolnego popołudnia. Inteligentna, kompetentna i zaradna Madeline skrywa jednak sekrety.

Sir John to powieść, w której właściwie nic szczególnego się nie dzieje. Jest tajemnica, ale brakuje intrygi. Jack nie jest zainteresowany planom czynionym przez matkę, a z czasem okazuje się, że jego serce jest zajęte. Nie ma właściwie w opowieści nic szczególnego uwagi, choć romans jest słodko zarysowany, a dialogi ciekawie zbudowane. Historia opowiedziana jest więc w łagodny sposób, bez emocjonalnego zamętu. Stanowi też przyjemną lekturę, ale nie dość wciągającą.



Grace Burrowes, Sir John, wydawnictwo Amber, wydanie 2017, tytuł oryginalny: Jack, tłumaczenie: Aleksandra Januszewska, cykl: Jaded Gentelmen, #4 (Dżentelmeni po przejściach), oprawa miękka, stron 336.

Cykl Jaded Gentelmen (Dżentelmeni po przejściach):
1.       Thomas.
2.       Matthew.
3.       Axel.
4.       Jack.

czwartek, 14 grudnia 2017

Lisa Kleypas, Pocałunek pod jemiołą.



Pocałunek pod jemiołą (oryg. A Wallflower Christmas) Lisy Kleypas to świąteczna odsłona dalszych losów paprotek. Książka czytana akurat w ten zimowy i świąteczny okres przyniesie wielbicielkom serii wiele wrażeń i przede wszystkim wzbudzi uśmiech na twarzy.


Tym razem Lisa Kleypas dodała historię związaną z najstarszym bratem Lillian i Daisy, Rafem Bowmanem, który przybywa z Bostonu, aby w myśl pomysłu ojca, poślubić damę z arystokratycznej rodziny, lady Natalie Brandford. Tyle tylko, że bardziej podoba mu się jej dama do towarzystwa, uboga Hannah Appleton. Interakcje między nimi są świetnie zarysowane i wypełnione miłosną chemią. Rafe jest otwartym, cynicznym, zuchwałym Amerykaninem, o zepsutej reputacji uwodziciela kobiet. Hannah z kolei jest kobietą ujmującą, silną, praktyczną, inteligentną, spostrzegawczą, uroczą i o łagodnym sercu. Uważa, że ​​przystojny Rafe Bowman jest całkowicie nieodpowiednim materiałem na męża dla lady Natalie. Młody mężczyzna marzy o rozwinięciu działalności handlowej w Wielkiej Brytanii, ale musi spełnić warunek ojca, potentata w dziedzinie produkcji mydła. Rafe zmaga się więc ze swoimi uczuciami, ale zdolny jest do bezgranicznej, intensywnej i trwałej miłości. Natalie jest przekonana, że ​​odniosła sukces i z niecierpliwością czeka na ważną propozycję świąteczną od Rafe’a...


To opowieść o Kopciuszku i fantastyczny dodatek do serii Wallflowers. Świetnie zarysowana historia i dowcipne dialogi to niewątpliwie atuty powieści. Z drugiej strony towarzyszymy Annabelle, Lillian, Daisy i Evie oraz ich mężom, którzy zbierają się w Stony Cross Park w Hampshire, w posiadłości lorda Westcliffa, aby wspólnie spędzić Boże Narodzenie. Lillian i Westcliff, Annabelle i Simon Hunt, Daisy i Matthew, Evie i St. Vincent. Pamiętacie powieści im poświęcone? Trwałe i niesamowite przyjaźnie, miłość i namiętność. Rozmowy i zachowania paprotek bawią do łez. Wspaniale było też zobaczyć, jak Wallflowers prowadzą dialogi z mężami oraz zobaczyć, jak każda z nich obrzydliwie szczęśliwa jest w małżeństwie. Ciekawy jest sposób, w jaki w końcu przyjaciółki przyjęły Hannah do swojego kręgu.


Pocałunek pod jemiołą to opowieść pełna humoru, nadziei i miłości oraz magii Świąt Bożego Narodzenia. Nawiązanie do Opowieści wigilijnej Charlesa Dickensa wprowadza w cudowny nastrój. Słodki i krótki romans Lisy Kleypas czyta się z przyjemnością.





Lisa Kleypas, Pocałunek pod jemiołą, wydawnictwo Prószyński i S-ka, wydanie 2017, tytuł oryginalny: A Walflower Christmas, tłumaczenie Agnieszka Myśliwy, cykl Wallflowers, tom 5  (oryg. 4.5), okładka miękka, stron 312.



0.5 Again the Magic (2004)
5.   A Wallflower Christmas (2008) - Polska: Pocalunek pod jemiołą (2017) Rafe Bowman + Hannah Appleton

czwartek, 28 stycznia 2016

Sabrina Jeffries, Czar wigilijnej nocy.



Jako, że mamy jeszcze okres bożonarodzeniowy (do 2 lutego), to kolejną książkę, jaką przeczytałam był Czar wigilijnej nocy Sabriny Jeffries. To pierwsze moje spotkanie z twórczością tej autorki i zapewniam, że nie ostatnie. Po pierwsze dlatego, że pomysł na powieść i jej konstrukcja mi się podobała, a po drugie dlatego, że Czar wigilijnej nocy to szósty tom cyklu Diablęta z Hallstead Hall. Jakby nie liczyć zostało mi pięć do przeczytania, a zaspokojenie ciekawości zobowiązuje.

Pierce Waverley, ośmioletniego dziedzica hrabiego Devonmonta, poznajemy w kwietniu 1803 roku podczas pobytu w szkole w Harrow. Akurat dzieci opuszczają szkolę na przerwę wakacyjną. Pierce również czeka na rodziców, ale zamiast nich pojawia się krewny Tytus Waverley, syn stryjecznego dziadka Isaaca. Chłopiec nie za bardzo rozumie, dlaczego nie może pojechać do rodzinnej posiadłości Montcliff. Tytus stara mu się wyjaśnić decyzję rodziców w sposób delikatny, ale nie na wiele się to zdaje. Przez kolejne lata Pierce będzie spędzał wszystkie święta i wakacje nie w domu z rodzicami, ale w Waverley Farm u swoich krewnych. Po śmierci Tytusa i jego żony, nad wychowaniem ich dzieci i w dalszym ciągu Pierce’a, będzie czuwał general Isaac. W ciągu kolejnych lat chłopiec nie widział żadnego z rodziców. O ile mógł zrozumieć zimnego i samolubnego ojca, to nie potrafił wybaczyć matce, która nawet nie odpisywała przez lata na jego listy, a w dodatku upokorzyła po raz kolejny, gdy ten pojawi się w rodzinnej posiadłości po uzyskaniu pełnoletności. Z rodzicielką zobaczy się dopiero na pogrzebie ojca, gdy już prawomocnie będzie hrabią Devonmontem. Przez kolejne dwa lata nie będzie jednak utrzymywał z matką żadnych kontaktów i nie otworzy żadnego od niej listu. Owszem, Pierce zadbał o potrzeby matki, zapewnił jej dostatnie życie w starym dworze Monticliff. Nie życzył sobie jednak widoku matki, gdy przebywał w nowym pałacu na terenie posiadłości. Nawet damę do towarzystwa zatrudnił dla niej jedynie listownie biorąc pod uwagę jej referencje.

Tak, Pierce wyrósł na zimnego, pozbawionego serca i niezdolnego do głębszych uczuć mężczyznę. Co więcej przez lata szargał reputację nazwiska, aby okryć wstydem rodzinę, która go porzuciła. Gdy jednak w grudniu 1826 roku dostaje od pani Camilli Stuart ekspress z Monticliff informujący go o chorobie matki, decyduje się wyjechać tamże natychmiast. Gdy na miejscu okazuje się, że to jedynie podstęp damy do towarzystwa matki, Pierce planuje wyjechać do Londynu następnego ranka. Camilla postanawia jednak zrobić wszystko, aby wykorzystać, choć jeden dzień na to, by zbliżyć do siebie zatroskaną matkę i niegodziwego jej zdaniem syna. Zawiera, więc z hrabią szczególny układ, który wpłynie nie tylko na niego, ale również na nią i przyniesie za sobą reperkusje o różnych odcieniach emocji.

Czar wigilijnej nocy to powieść, której akcja właściwie zamknięta jest w obrębię posiadłości Monticliff. Liczba postaci również została ograniczona jedynie do kilku osób. Czytelnik skupia się więc jedynie na głównych bohaterkach, ich rozterkach i skrywanych tajemnicach. Sabrina Jefferies sprawnie wykorzystuje swoje pisarskie atuty. Camilla nie jest może najpiękniejsza, ale to kobieta dowcipna, inteligentna, zuchwała, bezczelna i bezpośrednia. Pierce, który w dzieciństwie został pozbawiony miłości rodzicielskiej, to tylko z pozoru zimny drań. Przede wszystkim w rzeczywistości pragnie poznać prawdziwy powód odrzucenia go przez rodziców.
W książce jest nawiązanie do poprzednich części cyklu Diabląt z Hallstead Hall, ale nie odnoszę się do nich, z prostej przyczyny nieznajomości tychże książek. Nie wiem więc na ile Czar wigilijnej nocy ma coś wspólnego z rodziną Sharp’ów oprócz tego, co zostało wspomniane w tej książce.

Moim zdaniem jest to dobra lektura akurat na okres zimowych świat, bowiem autorka w subtelny sposób włata w fabułę początki bożonarodzeniowych tradycji: ubierania choinki, wieszania skarpet, przynoszenia przez Mikołaja prezentów czy też organizowania świątecznych jarmarków. To opowieść o rodzinnych poplątanych więzach. Oczywiście jak na romans historyczny przystało Sabrina Jeffries nie stroni tu od namiętnych scenek, aczkolwiek nie jest to rażąca jakaś przypadłość. Nie wiem również jednak, na ile jej zamiłowanie w opisywaniu hot scenes uwidocznione jest w innych powieściach. Przeczytam parę, to zapewne wyrobię sobie odpowiednie zdanie w tej kwestii. Niemniej Czar wigilijnej nocy uważam za lekturę godną uwagi w obrębie romansów historycznych.


Sabrina Jeffries, Czar wigilijnej nocy, wydawnictwo BIS, wydanie 2015, tytuł oryginalny: It's Was a Night After Christams, tłumaczenie Dorota Jankowska - Lamacha, cykl: Diablęta z Hallstead Hall (kontynuacja lub jak kto woli TOM 6), okładka miękka, stron 364.

* opinia ukazała się na blogu Słowem malowane w dniu 28 stycznia 2016 r. 
 

wtorek, 17 listopada 2015

Stephanie Laurens, Zimowa opowieść.



Zimowa opowieść autorstwa Stephanie Laurens to już całkiem świąteczna historia, tyle, że przeniesiona w realia pierwszej polowy dziewiętnastowiecznej Szkocji. To też kolejna powieść poświęcona perypetiom członków rodu Cynsterów. Zaznaczyłam „kolejna”, bowiem tych tomów było jak do tej pory ponad 15, o ile już nie więcej. Zimowa opowieść dotyczy głównie dzieci bohaterów poprzednich powieści. Co więcej znalazłam ją na stronie autorki nie pod sagą The Cynster Novels, ale pod Cynsters Next Generation (w kolejności: BY WINTER'S LIGHT, THE TEMPTING OF THOMAS CARRICK, A MATCH FOR MARCUS CYNSTER). By Winter’s light wymieniane jest również w edycji specjalnej Cynster Special, gdzie mamy do czynienia z wakacyjnymi rodzinnymi zjazdami.


Mam nadzieję, że również dwie kolejne powieści pojawią się również w tłumaczeniu polskim. Szkoda jednak, że w polskim wydaniu nie zaznaczono podobnego rozróżnienia między cyklami. Od razu zaznaczam, że nie czytałam (jak do tej pory) żadnej książki z serii Cynsterowie czy też Saga Rodu Cynsterów (jest 15 tomów i wszystkie pojawiły się niegdyś w Polsce, może przydałyby się wznowienie serii). Bardzo dobrze za to znam Rodzinę Lesterów. Styl romansów historycznych jaki wykreowała  Stephanie Laurens nawet mi się podoba. Nie są to książki mdłe, ale pełne pasji i ekscytujących przygód. Oczywiście jak w przypadku romansu tak i tu schemat jest zachowany. Mamy szczerych, oddanych, wiernych, przystojnych mężczyzn; piękne, urodziwe, niebanalne, silne kobiety; dzikie namiętności oraz szczęśliwe zakończenia. Z drugiej strony autorka nie skupia się jedynie na miłości, zawsze kreuje ciekawe wątki poboczne. Oddanie i lojalność wobec rodziny jest w tej sadze również kluczowym składnikiem. Nie inaczej jest też w Zimowej opowieści.


Fabuła rozpoczyna się 23 grudnia 1837 roku w Szkocji. Do Casphairn Manor przybywają członkowie sześciu rodzin Cynsterów: Devila, księcia St. Ives, jego brata Richarda oraz kuzynów: Vane’a, Harrey’go, Ruperta i Alasdaira. Nota bene Casphairn Manor należy do Richarda i jego żony Catriony. Siedziba gości również osoby, które w bliższym lub dalszym stopniu w jakiś sposób są z rodziną powiązane. Tak jest w przypadku guwernantek i guwernerów czy pozostałej służby. Daniel Crosbie od lat jest guwernerem dzieci pana Alasdaira Cynstera i jego żony Phyllidy i od lat podkochuje się w Claire Meadows, guwernantką u Ruperta. Propozycja nowej pracy, jaką ostatnio otrzymał Daniel od swoich pracodawców, sprawia, że Daniel postanowił ubiegać się właśnie teraz o rękę wdowy pani Meadows. W realizacji jego planów skrycie pomagają mu zarówno młodsi jak i starsi członkowie szacownej rodziny. Nie ma wiec romansu na szczycie drabiny społecznej, ale jest równie interesująco zarysowany.


Szkocja została wybrana na świąteczny zjazd jeszcze latem drogą głosowania. Dorastającej młodzieży płci męskiej marzyły się konne ekspedycje i polowania. To właśnie perypetie młodzieży są wysunięte w Zimowej opowieści na pierwszy plan. Dzięki temu czytelnik bliżej poznaje bliźniaków Lucillę (najstarsza z dziewcząt) i Marcusa, Sebastiana (najstarszy osiemnastolatek), Michaela, Prudence i Christophera oraz młodszym pokoleniu będących pod wpływem Louisy. Dziewczęta wiedzą, że w przyszłości mają przed sobą sezony i małżeństwa, ale żadna nie dopuszcza myśli, że w tym wszystkim nie byłoby miłości. Louisa chce być wolna, mieć swoje zdanie, szacunek innych i nie pozwolić być tłamszoną. Luccilla z kolei jest świadoma tego, że jej miejsce jest w Szkocji. Ona i jej brat Marcus, mają szczególny dar, którym zostali obdarzeni przez Panią. Gdy w wigilię starsza młodzież udała się na konny rekonesans czekało ich nie lada wyzwanie. Nie dość, że pogoda szybko się psuła i nadciągała śnieżyca, to jeszcze musieli przybyć z pomocą zagrodnikowi i jego żonie. Do skromnej chaty przybywa również z pobliskiej posiadłości młody Carrick. To zapowiedź kolejnej powieści i tego, co w przyszłości wywiąże się między tym ostatnim a Lucillą.


Jedną z zalet powieści jest ukazanie szkockich krajobrazów i świątecznych, lokalnych panujących tradycji, które odzwierciedlają mieszaninę cech chrześcijańskich, pogańskich, ludowych, czy zachowanych po najazdach. Przeczytać, więc można o tradycji pieczenia ciastek w kształcie słońca; przyozdabianie domostwa wiecznie zielonymi krzewami: ostrokrzewem, jałowcem i jemiołą; całowanie pod jemiołą (po każdym pocałunku należało zrywać owoc, jeżeli już zostały gałązki bez owoców, nie wolno było pod nią całować kobiety); wybieranie i szykowanie świątecznego pnia, który musi zapłonąć w kominku w noc wigilijną (polana były palone przez kolejne dwanaście dni okresu świątecznego); wystawianie świeczek w oknach dla zbłąkanego wędrowca; dzień świętego Szczepana, obchody Sylwestra zwanego w Szkocji Hogmanay.


To dość ciekawa opowieść świąteczna, w której romans zajmuje jednak dalsze tło. Bardziej zajmujące są rzeczywiście perypetie młodszego pokolenia Cynsterów podczas śnieżycy oraz opis szkockich bożonarodzeniowych zwyczajów. Dobrze się czyta, gdy za oknem deszczowa szaruga i pewnie jeszcze lepiej czytałoby się, gdy w tle byłaby świąteczna aura i gdybym siedziała przed ciepłym kominkiem…




Stephanie Laurens, Zimowa opowieść, seria: Saga Rodu Cynsterów (tytul oryg. By Winter's Light, seria: Cynsters Next Generation oraz Cynster Special), wydawnictwo HarperCollins, wydanie 2015, tłumaczenie Magdalena Słysz, okładka miękka, stron 320.

STRONA AUTORKI