Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2012/2013 - muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2012/2013 - muzyka. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 grudnia 2012

Kolędujmy

Jak pisałam, płyty z piosenkami świątecznymi w obcych językach są przede wszystkim na czas przedświąteczny, teraz słucham  kolęd. Ich żywot muzyczny jest krótki, ale zawsze pożądany. W tym roku słucham krążka, który dla mnie jest nowością*, mimo że wydano go w 1999 r. - mówię o Annie Marii Jopek Dzisiaj z Betleyem. Trzynaście kolęd i jedna piosenka zimowa bardziej do posłuchania niż śpiewu są interesująco zaaranżowane przez wymienionego w tytule Pawła Betleya i AMJ. Słucha się przy świecach i oświetlonej choince tekstów znanych podanych tradycyjnie, również jazzująco, ale i rodzinnie w duecie z ojcem, solistą "Mazowsza", Stanisławem Jopkiem (dzisiaj już nieżyjącym). Klamrowo (na rozpoczęciu i zakończeniu) dochodzą dźwięki sunących sań i ciężkich odgłosów kopyt, a jako przeciwwaga - odgłosy z Ziemi Świętej. Tak to połączyły się dwa miejsce, dwa postrzegania tradycji świętowania. Z ulubionych wykonań wymienię Hej, w Dzień Narodzenia i Mizerną cichą. Z kolei Dzisiaj w Betlejem i Mędrcy świata są jak wokalno-muzyczne spektakle w teatrze wyobraźni. Kameralna i klimatyczna płyta niesie w sobie radość świętowania, ociepla więzi międzyludzkie. Cenię ją za cały układ, a nie parę kolęd jak to bywało przy innych płytach. To śpiew  w różnych krajobrazach muzycznych. Polecam, jeżeli ktoś jej nie ma w swojej płytotece.
Oryginalna okładka również przyciąga uwagę.
____________
* Myślę o płycie jako całości, gdyż niektóre z kolęd słyszałam w radiu.

piątek, 14 grudnia 2012

Świąteczna płyta Michaela Buble

Piosenki przedświąteczne to dla mnie te wszechobecne anglojęzyczne melodie, których możemy posłuchać w sklepach i radiu, a przekazane miłym, ciepłem głosem, czasami z dzwoneczkami w tle sprawiają, iż zaczynamy się uśmiechać. Można je słuchać w czasie prac domowych, towarzyskich spotkań, ale i świąt - koniecznie białych, jak sugeruje jedna z piosenek. Drugi rok taką świąteczną płytą jest album Michaela Bublé Christmas, 19 piosenek i życzenia od wykonawcy. Jakimś dziwnym zrządzeniem losu w tym roku okazało się, iż mamy zarysowaną ścieżkę Jingle bells - i oczywiście nie ma winnego tego przestępstwa. Wysnułam wniosek, że zniszczenia dokonał sam Frank Sinatra z gazetowej płytki, który w ten sposób domaga się pierwszeństwa.
Jest i Cicha noc, czyli Silent night, ale nie dla tego wykonania się słucha tej płyty, nawet zawsze piękna Ave Maria zatrzymuje na chwilę uwagę, bo przecież tyle doskonalszych wykonań tej pieśni znamy, lecz radosne słodziaki świąteczne pachnące lasem, choinką, śniegiem, radością skłaniają do podśpiewywania, mruczenia, a nawet jakichś płynniejszych ruchów, by nie powiedzieć tanecznych. Świąteczny zapach wszelakich ingrediencji smakołyków i potraw realnych lub tych zapisanych we wspomnieniach miesza się z dźwiękami białymi, błękitnymi, zielonymi i czerwonymi. Zimowa grudniowa noc, nawet mróz, który pozwala żyć bałwanom nie jest straszny, gdy obietnica podarunków puka do drzwi. Srebrzyste dzwonki tylko o tej porze dźwięczą szlachetnym kruszcem. Szczęście odmieniane przez przypadki jest tuż, tuż. Michael samodzielnie, w duetach, z chórkiem jest miłym gościem w świątecznym domu. A piosenka z życzeniami Mis deseos/Feliz navidad w duecie z Thalią, czyż nie jest piękna i nie obiecuje spełnienia skrytych pragnień?