Dziś również gościnna recenzja, ale tym razem gościem jest Chiara76 :)
Wydana w Książnicy. Poznań (2025). Ebook.
Naczekałam się na nową książkę świąteczną jednej z moich ulubionych autorek, ale było warto.
Dziś również gościnna recenzja, ale tym razem gościem jest Chiara76 :)
Wydana w Książnicy. Poznań (2025). Ebook.
Naczekałam się na nową książkę świąteczną jednej z moich ulubionych autorek, ale było warto.
Autorka recenzji - Ania_Polecanka
Tam, gdzie rodzi się magia to książka Joanny Tekieli wydana nakładem Wydawnictwo FILIA.
Boże Narodzenie może być pełne ciepła, pełne wzruszeń i radości w każdym miejscu, w którym są bliskie sercu osoby, bo prawdziwa magia Świąt rodzi się w kochających sercach.
W wiosce Zapomna Boże Narodzenie nie zapowiada się spokojne. Synoptycy zapowiadają zimę stulecia i radzą mieszkańcom region dobrze się na nią przygotować. Żeby było tego mało Daniel i Iga mają różne wizje na spędzenie Świąt i Sylwestra.
W Dębowym Uroczysku również przedświąteczny czas jest pełen niespodzianek. Eryk, który zazwyczaj zajmuje się kuchnią musi niespodziewanie wyjechać, więc obowiązek przygotowania Świąt spada na Alinę i Przemka. Niestety ta dwójka niekoniecznie sprawdza się jako kucharze.
W pensjonacie Leśna Ostoja szykuje się wielki bal i świąteczny jarmark, na którym ma być obecny nietuzinkowy gość.
Tam, gdzie rodzi się magia to nie jest powieść zimowo-świąteczna. To zbiór zimowo-świątecznych opowiadań, w którą główną rolę odegrają bohaterowie znani ze wcześniejszych powieści autorki. Bohaterowie, którzy w jakiś sposób niektórym czytelnikom sporo o sobie powiedzieli. Bohaterowie, których spotkałam w większości spotkałam po raz pierwszy. Może tego mocno nie odczułam, ale czasami irytowały mnie niewiadome. Przez nie czułam dyskomfort jakby cos mnie ominęło. Jednak same opowiadania były całkiem interesujące i osoby, które znają dość dobrze twórczość autorki powinny być usatysfakcjonowane. Tam, gdzie rodzi się magia to lektura lekka i przyjemna. Bez problemu możemy poczuć świąteczną magię. Bez problemu możemy dobrze poczuć się wśród bohaterów, którzy szykowali się do jednych z najpiękniejszych dni w roku. To lektura to ciekawy prezent, który zrobiła autorka swoim fanom ( i nie tylko).
Autorka recenzji - Ania_Polecanka
Książki, kawa i całusy to książka Moniki Hakowskiej wydana nakładem Wydawnictwo FILIA.
Lily, redaktorka książek jest absolutną fanką Bożego Narodzenia i uwielbia całą otoczkę, która jest z nimi związana. Od czasu kiedy rozpadł się jej związek marzy o wielkiej miłości.
Na Manhattan wraca Reid, przystojny architekt i brat najlepszej przyjaciółki Lily. Mężczyzna jest absolutnym przeciwnikiem Bożego Narodzenia i najchętniej ten czas spędza w miejscu, gdzie jest ciepło. Kiedy zostaje wciągnięty przez siostrę do pomocy Lily w przygotowaniach przedświątecznych i kolejnej kampanii promocyjnej książki, musi zacisnąć zęby by przetrwać nielubiany przez siebie czas. Nieoczekiwanie za sprawą Lily Reid zmienia nieco nastawienie dotyczące Świąt.
Ostatnio trafiałam na książki zimowo-świąteczne, w których ze świecą było szukać przelukrowanej fabuły. Wszystkie były raczej trudnymi lekturami, w które skłaniały do refleksji. Ta jest inna… Książki, kawa i całusy to lektura lekka i przyjemna w odbiorze. To książka, w której na każdej stronie możemy odnaleźć świąteczną atmosferę. Jest ona niczym ciepły kocyk w mroźną zimową porę. Niestety w książce brakuje nieoczekiwanych zwrotów akcji. Brakuje głębi a jej bohaterowie się jednowymiarowi. Przez to ta książka jest niezobowiązująca i raczej nie zostanie z nami na dłużej ani nie ma dla nas głębokiego przesłania. Jednak jeśli ktoś pragnie odskoczni.. pragnie spędzić przyjemnie czas i chciałby poczuć świąteczną magię to powinien sięgnąć po tę książkę.
Autorka recenzji - Ania Polecanka.
Autorka recenzji - Ania_Polecanka.
Galeria świątecznych życzeń to książka Anny Szczęsnej wydana nakładem Wydawnictwo FILIA.
Gdy Jola tuż przed Bożym Narodzeniem przejść w szpitalu ważny zabieg nie jest z tego powodu szczęśliwa. Wszak przez to pod znakiem zapytania stanęły świąteczne przygotowania. I chociaż mąż oraz dzieci starają się ją wyręczyć we wszystkim, los, co chwilę płata im niemiłe figle. Przez to w domu panuje coraz gorsza atmosfera. Wtedy Jola otrzymuje zaproszenie od ciotki. Nie waha się i namawia bliskich do spędzenia Świąt z nieznaną krewniaczką. Nie spodziewa się, że ich wizyta przybierze zaskakujący obrót.
Twórczość Anny Szczęsnej jest mi znana. Może nie czytałam wszystkich jej książek, ale miałam przyjemność sięgnąć po kilka pozycji. Wszystkie były lekkimi i przyjemnymi obyczajówkami i jej twórczość kojarzy mi się właśnie z tym gatunkiem. Do tego gatunku mogę zaliczyć również Galerię świątecznych życzeń, chociaż przez trudne tematy, które porusza niekoniecznie jest lekka. Raczej powiedziałabym, że bez pardonu skłania do refleksji. Refleksji nad relacjami rodzinnymi… Pokazuje, że zawsze powinnyśmy się cieszyć sobą i swoją obecnością a nie tylko wtedy, gdy zaczyna dziać się coś złego. Pokazuje, co jest tak naprawdę istotą Bożego Narodzenia. Nie są to prezenty. Nie jest to góra jedzenia, ale ludzie bliscy naszemu sercu. I to oni powinny być na pierwszym miejscu. Nie tylko w okolicy Bożego Narodzenia… Pokazuje jak ważne jest dbanie o swoje zdrowie. Wszak życie mamy tylko jedno…
Galeria świątecznych życzeń to lektura, która jest dla nas prawdziwą lekcją życia. Lekcją, która pokazuje, że życie jest jak układanka. Gdy zabraknie jednego elementu może okazać się, że pod płaszczykiem idealnego życia kryją się problemy, pretensje, nieporozumienia, niewyjaśnione sprawy, które wyjdą na wierzch w najmniej oczekiwanym momencie. A wtedy będzie wiele do zrobienia by wszystko wyprostować. To książka, która pokazuje ciemne strony życia. Ciemne strony świątecznych przygotowań. Jednak książka niesie też nadzieję. Galeria świątecznych życzeń to słodko-gorzka historia, która niesie ze sobą spory ładunek emocji. Emocji, które być może pozostaną z nami na dłużej.
Autorką recenzji jest Ania-Polecanka.
Świeć gwiazdeczko mała, świeć to książka Ewy Formelli wydana nakładem Wydawnictwo FILIA.
Magda i Krystian Kozielscy to młode bezdzietne małżeństwo, które decyduje się na adopcję. W tym samym czasie do sopockiego domu dziecka trafia czwórka rodzeństwa, których ojciec w ciężkim stanie trafił do szpitala. Niespodziewana awaria sprawia, że dyrektor ośrodka prosi Kozielskich o pomoc polegającą na zaopiekowaniu się rodzeństwem. Ich decyzja staje się krokiem ku wielkim zmianom w życiu.
Ta lektura jest dla mnie nauczką. Nauczką by nie zakładać, że po jednym obłędnym świątecznym cyklu autor ,,popełni’’ kolejny cykl, który zauroczy bez reszty… Dlaczego tak myślę? Sięgając po Świeć gwiazdeczko mała, świeć miałam w pamięci cykl Dziewczynka z ciasteczkami. Cykl, który mnie zauroczył. Cykl, który niósł za sobą dobre emocje. I rzeczywiście początek niniejszej lektury zapowiadał się całkiem udanie. Jednak z każdą kolejną stroną mój entuzjazm malał... Owszem, bez problemu dało się odnaleźć świąteczny klimat. Jeśli chodzi o niniejszą kwestię nie mam autorce nic do zarzucenia. Jednak kompletnie nie potrafiłam wczuć się w tę historię. Nie potrafiłam polubić bohaterów. Niby nie można im wiele zarzucić, ale byli za bardzo… w sumie nie wiem jak to powiedzieć…. ,,czarno-biali’’ … ,,idealni’’. Notorycznie irytowało mnie ich zachowanie. Swoją drogą dziwię się, że nie widzieli niczego dziwnego w pozostawieniu samego w domu, na dłuższy czas dwunastoletniego dziecka, które na dodatek niedawno z nimi zamieszkało i było autystyczne. Serio? To byli odpowiedzialni opiekunowie? Na dodatek czasami miałam wrażenie, że dość często prowadzili sztuczne rozmowy. Inną kwestią były ich dialogi, które niejednokrotnie były niepotrzebnymi elaboratami na temat danej kwestii chociażby świec adwentowych, pieczenia piernika czy robieniu ozdób. Cudnie, że autorka chciała przemycić co nieco wiedzy na ten temat, ale w moim przekonaniu to już była gruba przesada. Tym razem autorka słabo nakreśliła postaci dziecięce. Ich zachowanie i wypowiedziane słowa nie przystawały do ich wieku. Gdyby nie było napisane ile mają lat trudno byłoby mi oszacować ile miały lat.
Świeć gwiazdeczko mała, świeć to książka, w której bez problemu można odnaleźć świątecznego ducha. Dodatkowo porusza szereg ważnych tematów. Jednak co do fabuły i bohaterów mam nieco zastrzeżeń, które sprawiły, że czytanie tej książki szło mi nieco opornie. Jednak to moja opinia. Być może inni czytelnicy pokochają tę książkę i będą nią zachwyceni. Szczerze zachęcam by o tym przekonać się samemu.