piątek, 15 grudnia 2017

Krystyna Mirek. Światło w Cichą Noc.


O ile pierwsze spotkanie z Renatą Kosin uważam za średnio udane, tak książka Katarzyny Mirek okazała się być sprawnie napisaną powieścią. I nawet to, że Autorka oparła się na pewnym, dość przewidywalnym schemacie, nie spowodowało zniechęcenia. Być może dzięki postaci babci Kaliny.

Antek Milewski przyjeżdża do domu straciwszy wszystko. Przestrzeń, w której dziś żyje już tylko babcia nasączona jest wspomnieniami i tajemnicą, której mały Antos i dorosły już dziś mężczyzna, nie potrafi zrozumieć - tajemnicą związaną z odejściem od rodziny ojca.

Magda, Michał i Bartek będąc dziećmi stracili w czasie Świąt rodziców. I od tamtej pory unikają atmosfery związanej z pachnącymi pierniczkami, błyszczącymi choinkami i wszechobecnymi kolędami.

Antek i młodzi Łaniewscy wiele czasu spędzali razem i mimo tego, ze od lat nie mieli ze sobą kontaktu, ich relacja odświeża się, a przyjaźń odnawia. Oczywiście w powieści występuje też zły charakter - mężczyzna, który powodowany wcale nie emocjonalnymi pobudkami zaczyna interesować się Magdą i dla którego Magda (nie dostrzegając w zachowaniu Konstantego niczego niepokojącego) jest w stanie zmienić wiele w swoim życiu. Na przykład - zorganizować kolację wigilijną.

Światło w Cichą Noc to książka idealna, by oderwać myśli od tego, co jeszcze trzeba przygotować przed świętami, ale jednocześnie nie zapomnieć, że w piekarniku właśnie rośnie drożdżowy makowiec;)

czwartek, 14 grudnia 2017

Lisa Kleypas, Pocałunek pod jemiołą.



Pocałunek pod jemiołą (oryg. A Wallflower Christmas) Lisy Kleypas to świąteczna odsłona dalszych losów paprotek. Książka czytana akurat w ten zimowy i świąteczny okres przyniesie wielbicielkom serii wiele wrażeń i przede wszystkim wzbudzi uśmiech na twarzy.


Tym razem Lisa Kleypas dodała historię związaną z najstarszym bratem Lillian i Daisy, Rafem Bowmanem, który przybywa z Bostonu, aby w myśl pomysłu ojca, poślubić damę z arystokratycznej rodziny, lady Natalie Brandford. Tyle tylko, że bardziej podoba mu się jej dama do towarzystwa, uboga Hannah Appleton. Interakcje między nimi są świetnie zarysowane i wypełnione miłosną chemią. Rafe jest otwartym, cynicznym, zuchwałym Amerykaninem, o zepsutej reputacji uwodziciela kobiet. Hannah z kolei jest kobietą ujmującą, silną, praktyczną, inteligentną, spostrzegawczą, uroczą i o łagodnym sercu. Uważa, że ​​przystojny Rafe Bowman jest całkowicie nieodpowiednim materiałem na męża dla lady Natalie. Młody mężczyzna marzy o rozwinięciu działalności handlowej w Wielkiej Brytanii, ale musi spełnić warunek ojca, potentata w dziedzinie produkcji mydła. Rafe zmaga się więc ze swoimi uczuciami, ale zdolny jest do bezgranicznej, intensywnej i trwałej miłości. Natalie jest przekonana, że ​​odniosła sukces i z niecierpliwością czeka na ważną propozycję świąteczną od Rafe’a...


To opowieść o Kopciuszku i fantastyczny dodatek do serii Wallflowers. Świetnie zarysowana historia i dowcipne dialogi to niewątpliwie atuty powieści. Z drugiej strony towarzyszymy Annabelle, Lillian, Daisy i Evie oraz ich mężom, którzy zbierają się w Stony Cross Park w Hampshire, w posiadłości lorda Westcliffa, aby wspólnie spędzić Boże Narodzenie. Lillian i Westcliff, Annabelle i Simon Hunt, Daisy i Matthew, Evie i St. Vincent. Pamiętacie powieści im poświęcone? Trwałe i niesamowite przyjaźnie, miłość i namiętność. Rozmowy i zachowania paprotek bawią do łez. Wspaniale było też zobaczyć, jak Wallflowers prowadzą dialogi z mężami oraz zobaczyć, jak każda z nich obrzydliwie szczęśliwa jest w małżeństwie. Ciekawy jest sposób, w jaki w końcu przyjaciółki przyjęły Hannah do swojego kręgu.


Pocałunek pod jemiołą to opowieść pełna humoru, nadziei i miłości oraz magii Świąt Bożego Narodzenia. Nawiązanie do Opowieści wigilijnej Charlesa Dickensa wprowadza w cudowny nastrój. Słodki i krótki romans Lisy Kleypas czyta się z przyjemnością.





Lisa Kleypas, Pocałunek pod jemiołą, wydawnictwo Prószyński i S-ka, wydanie 2017, tytuł oryginalny: A Walflower Christmas, tłumaczenie Agnieszka Myśliwy, cykl Wallflowers, tom 5  (oryg. 4.5), okładka miękka, stron 312.



0.5 Again the Magic (2004)
5.   A Wallflower Christmas (2008) - Polska: Pocalunek pod jemiołą (2017) Rafe Bowman + Hannah Appleton

Renata Kosin. Aleja Siódmego Anioła.


Siódmy już rok czytamy książki na wyzwaniowym blogu Znalezione pod choinką. Kilka lat wstecz książek o tematyce świątecznej było niewiele, a jeśli już to raczej tłumaczone z języka angielskiego. Bywało też i tak, że fragmentów o Bożym Narodzeniu szukałyśmy w książkach opisujących całoroczne wydarzenia z życia bohaterów. W odpowiedzi na zapotrzebowanie czytelnicze związane z książkami o nostalgicznym, zaśnieżonym czasie świątecznych wzruszeń w tym roku pojawiło się wyjątkowo dużo powieści autorstwa polskich pisarzy. Wśród nich także Aleja Siódmego Anioła Renaty Kosin. Od razu przyznaję, że nie znam twórczości tej autorki, więc książka bożonarodzeniowa jest pierwszym moim z nią spotkaniem. Prawdopodobnie także ostatnim.

Julia, główna bohaterka książki, zrobiła w życiu coś strasznego. Nie wiemy co, ale musi to być doświadczenie okrutne i traumatyczne, ponieważ kobieta porzuciła wszystko i zaczęła, w innym miejscu niż żyła dotychczas, nowe życie. Niegdyś była poczytną pisarką, dziś zajmuje się kreowaniem wystaw sklepowych. Nie wszystkich jednak i nie zawsze - jest rozchwytywana, ma świetne pomysły, jej projekty zwiększają zyski sklepów, dla których pracuje, ale kobieta nigdy nie podejmuje się przygotowania dekoracji bożonarodzeniowych. Bo to wówczas wydarzyło się owo zło, które odmieniło jej los.
Powołała je do istnienia w chwili, gdy na jej policzek, a potem dłoń spadła kropla porannej rosy i potoczyła się samotnie, jakby chciała wyręczyć w tej roli łzę uwięziona pod powieką. A potem zastygła w oczekiwaniu na gest, którzy przesądzi o jej nietrwałym losie. Może właśnie dlatego Julia nie starła jej z dłoni, pobielałej nie tylko z powodu zimna. Długo wpatrywała się w drżący wodny paciorek o lśniącym licu, w którego krzywym zwierciadle odbijał się maleńki fragment rzeczywistości. Ten, który musiał jej od tego momentu wystarczyć. [s. 9]
Zdania zacytowane powyżej czytałam kilka razy. Niestety - poetyka zastosowane przez Renatę Kosin kompletnie do mnie nie trafia. Zawzięłam się jednak i książkę doczytałam wiedziona ciekawością kim jest Julia, co zrobiła i jak stosując minimum informacji, a wiele tzw. poetyki, można napisać powieść.

Nie napiszę Wam, co stało się przyczynkiem do odmiany życia Julii. Zdradzę jedynie, że kobieta trafiła do parku, w którym kiedyś stały figury siedmiu aniołów. Jeden z nich zaginął, ku żalowi osób odwiedzających park i bardzo z jego przestrzenią związanych emocjonalnie.

Podczas czytania tej książki nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że kanwą historii opowiedzianej w powieści były właśnie te anioły - park z figurami anielskimi, na których chętnie przysiadają ptaki i wokół których chętnie gromadzą się ludzie, powierzając anielskim istotom swoje marzenia, pragnienia, żale. Cała reszta - w moim odczuciu - pobrzmiewa z lekka sztucznie.

Niestety, Aleja Siódmego Anioła, nie przypadła mi do gustu. Ale inne książki - o których niebawem - bardziej...

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Przedświątecznie

Witajcie! Melduję się i ja na tegorocznym "Znalezione pod choinką" i dorzucam mój wiersz.

przedświątecznie

dla mamy
tak zimno

trzeba napalić w kominku
wspomnieniom otworzyć drogę
z iskierką
która przerodzi się w płomień
wiem
Ty też tęsknisz do mnie
i nieważne
że tak daleko

znowu kartki wypiszę
jeszcze zdążą na Święta
może kilku ucieszą
i dla Ciebie też jedna
bo o Tobie pamiętam

Amanda Prowse. Świąteczna kafejka.


Owdowiała Bea, wspomina swoje małżeństwo, mężczyznę, którego kochała i samotne rodzicielstwo. Rozważa, co sprawiło, że jej ukochany syn - dziś ojciec nastoletniej Flory - tak bardzo się od niej oddalił. Mimo owych, dość niewesołych myśli angażuje się bardzo mocno w prowadzenie własnej kawiarni Kuchni Reservoir Street. 

Gdy pewnego dnia na progu jej domu staje zapłakana i wyraźnie wściekła wnuczka, a w poczcie maliowej czeka zaproszenie do uczestnictwa w internetowym forum kawiarnianym, Bea nie spodziewa się, że to tylko początek zmian, które zrewolucjonizują jej życie.

Bardzo przyjemna, klimatyczna książka o tym, że życie jest wyłącznie dla odważnych.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Magdalena Knedler. Nie całkiem białe Boże Narodzenie.


Olga Mierzwińska, spędzająca wraz z innymi obcymi sobie osobami, Święta Bożego Narodzenia w Pensjonacie Mścigniew Tomasza Malanowskiego, odkrywa zwłoki jednego z gości. Wkrótce potem - ciało znanego lokalnie kłusownika, mieszkańca pobliskiej wsi. I nagle - z przyjemnego odludzia, idealnego na ucieczkę przed komercyjną otoczką Bożego Narodzenia, pensjonat staje się centralnym miejscem zbrodni i prowadzonego w nieco staroświecki sposób śledztwa.

Autorka robi w tej książce zdecydowany ukłon w stronę klasyki kryminału i jego Królowej, Agathy Christie. Niewielka przestrzeń, ograniczona liczba podejrzanych i dociekliwość pary: policjant i detektyw, sprawiają, że maski nałożone przez pensjonariuszy spadają i nie czynią tego bezszelestnie.

Bożonarodzeniowy kryminał Magdaleny Knedler stanowić będzie doskonałą odtrutkę na zbyt wiele makowca i te same, jak co roku, filmy.

Serdecznie polecam:)

P.S. Zwróćcie uwagę na okładkę.

piątek, 1 grudnia 2017

Anna Dąbrowska, Jutro będziemy szczęśliwi.



Jutro będziemy szczęśliwi Anny Dąbrowskiej okazała się dla mnie wielkim i pozytywnym zaskoczeniem. Pisząc szczerze, gdy zaczynałam powieść w okolicach 23.00, ocknęłam się dopiero około godziny 3, gdy całą przeczytałam. Kartki płyną pod palcami, a ja miałam wrażenie, że rzeczywiście jestem gdzieś blisko Zuzy i Adama. Wśród zalewu książek, gdzie na pierwszym miejscu jest wyolbrzymienie roli seksu, golizny, wszechobecnego luzu i bohaterów - mężczyzn w stylu macho, mamy do czynienia z pewnego rodzaju powieścią – perełką. To książka, która skupia się na tym, co w życiu ważne.

Zuzanna to dwudziestotrzyletnia dziewczyna, która mieszka w małej miejscowości z rodzicami. Trzy lata temu jej serce zostało bardzo zranione. Jej chłopak, Adam, nagle bez słowa pożegnania zniknął z jej życia. Wyobraźnia podsuwała jej różnorodne możliwości przyczyn takiego postępowania ukochanego. Dziewczyna nosi w sobie żal, tęsknotę i zawiedzione nadzieje. Zuza świadoma jest tego, że powinna zacząć wszystko od nowa. Nie potrafi jednak przekonać się do Marcina, którego zna od dziecka. Do zmian w życiu namawiają ją stroskani rodzice. Gdy w końcu planuje wyjechać do Szczecina, ponownie zjawia się Adam. Niewiele piszę o treści, bo blurb nie zdradza i dla mnie też fabuła okazała się niespodzianką.


Historię poznajemy naprzemiennie z dwóch perspektyw: Zuzanny i Adama. Autorka zastosowała też retrospekcję. Pozwala to czytelnikowi poznać dwa bieguny opowieści, myśli bohaterów i rozterki wewnętrzne. Z drugiej strony warto nadmienić, że to jedna z tych powieści, w której do spotkania głównych bohaterów nie dochodzi już na samym początku.  Autorka świadomie stopniuje emocje i napięcie. To opowieść, o tym, że prawdziwa miłość potrafi przezwyciężyć wszelkie trudności. To również przypomnienie o uniwersalnych prostych wartościach, o których zapominamy w życiu codziennym. 

Wielką rolę w powieści Anny Dąbrowskiej odgrywają rodzice bohaterów. Nie są oni zepchnięci na margines. Autorka wskazuje, że rodzice niezależnie od trybu życia swoich pociech, powinni być w każdym momencie dla nich wsparciem. Każdy z nas ma swoje miejsce na ziemi. Niewątpliwie przeczytana historia zmusza do refleksji.


Jutro będziemy szczęśliwi to powieść idealna na nadchodzącą jesień i przede wszystkim święta Bożego Narodzenia. Akcja powieści rozgrywa się bowiem od 30 listopada przez kolejny najbliższy miesiąc. Książka przesycona jest zimowym klimatem, ciepłymi swetrami i szalikami, zapachami pieczonych pierników i herbaty z miodem, cytryna i anyżem... 

Warto.



Anna Dąbrowska, Jutro będziemy szczęśliwi, wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie 2017, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 340.