wtorek, 26 kwietnia 2011

Sezon na cuda- Magdalena Kordel


Kto powiedział, że bożonarodzeniowych lektur nie można czytać, gdy wiosna w pełni?
Moje wrażenia z lektury "Sezonu na cuda" TUTAJ.

czwartek, 27 stycznia 2011

Skromne podsumowanie

I co tu podsumowywać... Wstyd i tyle. Przeczytałam dwie książki, z czego tę drugą skończyłam trzy dni temu. Filmy, hmm... Ale od początku.

Moje plany książkowe zrealizowałam w minimalnym stopniu, tzn przeczytałam dwie wypisane przez mnie książki:

1. "Tajemnica Bożego Narodzenia" J. Gaardera (4)
2. "Nie zabija się świętego Mikołaja" J. Siewierskiego (4)
Obie opinie na temat tych książek przeczytacie, klikając na tytuły :)

Filmy - nie miałam konkretnych planów więc skończyło się najgorzej jak mogło. Nie obejrzałam nic godnego polecenia. A jeśli już coś obejrzałam, to zapomniałam tytułu lub zapomniałam, o czym w ogóle był. Prawda jest taka, że najciekawsze filmy "leciały" w telewizji podczas Świąt Bożego Narodzenia. W mojej rodzinie tradycją jest raczej słuchanie kolęd niż oglądanie telewizji w te trzy cudowne dni. Gdyby nawet komuś zachciało się coś obejrzeć, telewizor zostałby zakrzyczany przez biesiadujących gości. Natomiast to, co leciało przed i po świętach nie nadaje się do opisania, ponieważ były to albo tanie romansidła, albo głupawe komedie. 

Koniec podsumowania. Miejmy nadzieję, że przyszły rok będzie obfitował w ciekawsze doznania filmowe i książkowe :) 

Chwila prawdy

Czas zmierzyć się z podsumowaniem, a nie będzie to miłe, oj nie... Przekonuję się, że wyzwania czytelnicze nie są dla mnie. Nie przeczytałam NIC z planowanych książek, nawet Noelki, którą czytam co roku. W Musierowicz na Gwiazdkę zatrzymałam się na pieczeniu pierniczków. Sama też upiekłam, a jakże. Jedyną okołogwiazdkową pozycją była "Krystyna, córka Lawransa", jest w niej opisane Boże Narodzenie. Zaczęłam Ominąć święta Grishama i przerwałam na 17 stronie, bo "rzuciłam" się na prezenty, m. in. Mankella.
Nie obejrzałam też żadnego filmu-zaczęłam Hanię w Wigilię, ale potem rodzinka przełączyła na Pada Shrek. Mam więc na swoim koncie dwa razy po pół filmu.
Miałam wreszcie napisać recenzje tego, co już wcześniej czytałam/widziałam. Nie wyszło. Cienias ze mnie:(
Wyzwanie dla siebie uważam więc za ciągle otwarte, może do przyszłej Gwiazdki uda się nadrobić zaległości. Pierwszy raz brałam udział w takiej zabawie i widzę, że moja dusza czytelnicza jest nieokiełznana-nie znosi terminów, nakazów, ciśnienia...

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Jesienna miłość - Nicholas Sparks

Tytuł oryginału: A Walk to Remember
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Wydawnictwo: Słówko we współpracy z Wydawnictwem Albatros
Rok wydania: 2001
Seria: Pi
ISBN: 83-87834-03-3
Ilość stron: 208
***************
Mimo że akcja książki Nicholasa Sparksa Jesienna miłość obejmuje okres dłuższy niż okres okołoświąteczny, zostawiam tu po niej ślad. A to dlatego, że wydarzenia, które miały miejsce tuż przed świętami Bożego Narodzenia mają kluczowe znaczenie dla bohaterów. Są lekcją dawania i odczuwania radości z radości innych.

Bardzo lubię książki, których bohater przechodzi przemianę - oczywiście na lepsze :-) Lubię czytać o tym, jak człowiek odkrywa, co jest dla niego w życiu ważne. A ta książka jest właśnie o tym.
Głównymi bohaterami są Landon Carter i Jamie Sullivan, nastolatkowie powoli wkraczający w dorosłość i szukający swojej drogi życiowej. Oboje chodzą do szkoły w miejscowości Beaufort w Karolinie Północnej. Jest rok 1958. Landona poznajemy chwilę wcześniej, bo to on jest narratorem opowieści, którą snuje jako najlepsze wspomnienie swojego życia. Jamie jest postrzegana przez kolegów i koleżanki jako dziwadło - ciągle nosi ze sobą Biblię, ubiera się skromnie, nie maluje się, nie chodzi do baru "U Cecila", nie otacza jej grono koleżanek, ani tym bardziej kolegów. Jest nadzwyczaj miła, dla każdego znajduje dobre słowo, chętnie pomaga innym. Czasem w tej swojej dobroci wydaje się nudna. Los łączy jednak Landona i Jamie, dostarczając obojgu doświadczeń, które decydują o ich przyszłości.

Dodam jeszcze tylko, że głównym przesłaniem tej powieści jest myśl, że we wszystkim, co niesie los, dobrze jest znaleźć coś pozytywnego. Nawet najtrudniejsze doświadczenia nie dzieją się w naszym życiu na darmo. Musimy tylko umieć obrócić je w dobro.
*************************

Autor obrazu Jesienna miłość: Elżbieta Mozyro

*******************
Najmniej odpowiadało mi tłumaczenie książki. W paru miejscach zostały użyte frazeologizmy, które moim zdaniem nie pasują do kontekstu, bo są zbyt kolokwialne. Na przykład na samym początku książki, kiedy autor buduje nastrój, pisze o swoich emocjach - smutku i radości, kiedy nadaje tajemniczości, wkrada się w tłumaczenie zwrot "z całym dobrodziejstwem inwentarza"... A dokładnie:
"Są chwile, kiedy chciałbym cofnąć wskazówki zegara i wyzbyć się smutku, mam jednak wrażenie, że gdybym to uczynił, ulotniłaby się również cała radość. Przyjmuję więc wspomnienia z całym dobrodziejstwem inwentarza, dając im się porwać, gdy tylko mogę." (str. 10)

I jeszcze jeden przykład, choć tu trzeba by zacytować więcej, bo w tym pojedynczym zdaniu tak bardzo nie widać, że takie wyrażenia po prostu nie pasują do tej książki. 
"Być może udawanie pogody ducha przy Jamie zmęczyło go nawet bardziej niż mnie i gonił resztkami sił." (str. 198)
Moja ocena: 5+/6

sobota, 22 stycznia 2011

Podsumowanie Eireann


Wyzwanie zakończone, nadszedł zatem czas podsumowań. Wiedziałam, że jeśli chodzi o filmy, wykonam zaledwie plan minimum, i tak też się stało. Obejrzałam i opisałam jedynie „Opowieść wigilijną”. Oczywiście „To właśnie miłość” znam na pamięć, ale o tym filmie celnie wypowiadało się tyle osób, że już nie potrafiłabym napisać o nim nic nowego, ani tym bardziej odkrywczego. Zamierzałam skupić się na książkach, jednak nie poszło zbyt łatwo. Potwierdziło się moje przypuszczenie, że przy ograniczonym czasowo wyzwaniu i uzależnieniu od biblioteki, planowanie nie ma większego sensu. Po cichu liczyłam na przeczytanie „Nad dalekim, cichym fjordem” A. Gjems–Selmer i „Święta z Anią i inne opowiadania” L.M. Montgomerry, tymczasem udało mi się dostać jedynie „Przybieżeli pasterze” Jan Karon. Wcześniej przeczytałam też „Noc przed Bożym Narodzeniem” Alice Taylor. Notki o obu książkach zamieściłam na blogu wyzwaniowym, a także na własnym.
Dziękuję Maniiczytania za zorganizowanie tak przyjemnego wyzwania, i za zaproszenie do współtworzenia bloga. Serdecznie pozdrawiam Współblogowiczki! Jeśli w listopadzie nastąpi reaktywacja, z radością przyłączę się znowu :-)

czwartek, 20 stycznia 2011

Podsumowanie Bozonarodzeniowego czytania i ogladania u karto_flanej.

Na wstepie chce napisac, ze to wyzwanie bardzo milutkie i bardzo mi sie podobalo. Przeczytalam 1 ksiazke:

9 wigilii

Obejrzalam 3 filmy:

Male kobietki
The Holiday
Igraszki losu

Oraz przecyztalam z wami 2 wiersze:

Powitalny wiersz
Wieczor wigilijny

Zegnam sie na rok i mam nadzieje na ponowne spotkanie pod choinka. :)

wtorek, 18 stycznia 2011

Święta i po świętach- podsumowanie.

W naszym wspólnym wyzwaniu świątecznym zrealizowałam tylko połowę swych planów- z czterech narzuconych sobie książek przeczytałam tylko dwie:
-"Dom sióstr" Charlotte Link
-"Zasada trzech dni" Josie Lloyd i Emlyn Reesktóre to okazały się niezłym czytadłami, ale niezbyt dobra literaturą. Z obiecywanych sobie czterech filmów również obejrzałam tylko dwa:
-"Love actually"
-"The Family Stone"
które to oglądane były któryś rok z rzędu, niemniej jednak sprawiły mi jak zwykle dużą przyjemność.
Przed świętami słuchałam też głównie dwóch albumów:
- muzyki z filmu "Love, actually" - piosenek świątecznych w wykonaniu Elli Fitzgerladktóre naturalnie polecam :)
Mogę więc uznać, że sprostałam wyzwaniu i cieszę się, że w ferworze świątecznych przygotowań udało nam się wspólnie zastanowić się, nad tym, co przeżywamy i "znaleźć coś po choinką" ;) Współ-przeżywaczkom dziękuję i pozdrawiam :)