Święta, święta - powinien to być czas przyjemny, spędzony z bliskimi, w sposób, który najbardziej lubimy. Chociaż są przecież różne sposoby i nie można chyba do końca powiedzieć, który jest bardziej słuszny.
Jak wiele świątecznych filmów "Cztery Gwiazdki" to tylko pozornie komedia. W rzeczywistości to dość gorzki, w krzywym zwierciadle pokazujący najgorsze ludzkie cechy - przede wszystkim narzucanie innym swojego sposobu na życie.
Bo główni bohaterowie wcale nie lubią spędzać świąt świątecznie. Przypadek jednak sprawi, że będą musieli ;) I nie uda im się wymigać od wizyt u rodziców, problem w tym, że rodzice obydwojga są rozwiedzeni - odwiedzić trzeba więc będzie cztery rodziny ;) W sumie ciekawa jestem, jak inni odbierają ten film - może zupełnie odmiennie ode mnie?
środa, 7 grudnia 2016
Sypialnie.
Wiem, że niektóre jak z bajki, ale czy czas Bożego Narodzenia nie ma przypadkiem w sobie magii ? :) Odpowiednia pościel, pled, lampki, poszewki na poduszkę czy drobny element zmieniają nastrój ...
źródło: pinterest
źródło: pinterest
wtorek, 6 grudnia 2016
Kalendarz adwentowy - 6
Dawno, dawno temu, niemowlę Buddy zostało przygarnięte przez elfy św. Mikołaja. Teraz jest dorosły i jakoś nie do końca pasuje do ich świata, jest jakiś taki 'wyrośnięty' ;) i jego wzrost zaczyna trochę przeszkadzać. Zostaje więc wysłany do Nowego Jorku, żeby spotkać się ze swoim biologicznym ojcem.
Co wyniknie z ich spotkania? Czy ojciec to dobry człowiek i znajduje czas dla rodziny? Jak reszta rodzina przyjmie Buddy'ego? Jakie rzeczy wynikną ze zderzenia kogoś tak sympatycznie 'naiwnego' i prostolinijnego z naszym, nie zawsze fajnym, światem? No i na czym właściwie polega magia świąt i jak ją można przywołać?
Tego wszystkiego możecie się dowiedzieć z filmu "Elf", który ma świetną muzykę, fajnych aktorów i przede wszystkim piękną wzruszającą historię :)
Co wyniknie z ich spotkania? Czy ojciec to dobry człowiek i znajduje czas dla rodziny? Jak reszta rodzina przyjmie Buddy'ego? Jakie rzeczy wynikną ze zderzenia kogoś tak sympatycznie 'naiwnego' i prostolinijnego z naszym, nie zawsze fajnym, światem? No i na czym właściwie polega magia świąt i jak ją można przywołać?
Tego wszystkiego możecie się dowiedzieć z filmu "Elf", który ma świetną muzykę, fajnych aktorów i przede wszystkim piękną wzruszającą historię :)
poniedziałek, 5 grudnia 2016
Kalendarz adwentowy - 5
W pewnej wiosce mieszkańcy szykują się do świąt Bożego Narodzenia. Ale jest ktoś, kto świąt nie cierpi, zrobi więc wszystko, żeby popsuć je innym. Czy mu się to uda? A może coś, lub raczej ktoś mu w tym przeszkodzi?
Kto nie widział, niech koniecznie obejrzy - "Grinch: świąt nie będzie".
Kto nie widział, niech koniecznie obejrzy - "Grinch: świąt nie będzie".
Świąteczna kafejka Amanda Prowse
Wyobrażaliście sobie kiedyś Święta Bożego Narodzenia w Australii? Ja też nie :) Podejrzewam, że autorka Świątecznej kafejki
także nie mogła sobie tego wyobrazić dlatego napisała książkę. Nic więc
dziwnego, że książka Amandy Prowse przez większą część nie ma nic
wspólnego z tym, co kojarzy się ze Świętami. I przyznam się Wam, że dwa
razy zaglądałam na tytuł oryginału, bo wiadomo – z tłumaczeniami bywa
rożnie. Ale nie, i tam możemy odczytać sugestię świątecznych
przyjemności i wrażeń. Jednak nie chodzi mi o to, że książka była zła.
Raczej o to, że szkoda jej – przez ten tytuł, rzecz jasna – bo to w
sumie książka o Australii, o złamanych sercach i trudnym rodzicielstwie.
Beę
główną bohaterkę powieści Amandy Prowse poznajemy w tragicznym dla niej
momencie życia kiedy umiera jej mąż. Dużo starszy od niej Peter, osoba,
która otworzyła dla niej życie, postawiła ją na nogi i kochała
bezmiernie, mimo bagażu, jaki Bea wniosła ze sobą. Te wszystkie zalety
kochającego męża nie oznaczają jednak, że takim samym uczuciem darzyła
go żona. To właśnie Peter wydaje mi się najbardziej pokrzywdzonym
bohaterem powieści. Osobą pominiętą, z racji biologii, która nie
pozwoliła jemu żyć dłużej. Dobrym człowiekiem, który zasługiwał na coś
więcej, a już na pewno na to aby po śmierci tylko dobrze o nim mówić.
Nie
znaczy to też do końca, że Bea nie kochała Petera czy go oczerniała.
Nie, wręcz przeciwnie – ona była jemu bardzo wdzięczna za to, że w
przeszłości, kiedy wydawało jej się, że życie dla niej się skończyło,
kiedy wyrzucona z rodziny, opuszczona przez szkockiego ukochanego
samotna matka z dzieckiem została zdana na swój los. Była wdzięczna
Peterowi, że wtedy tak ją - i jej dziecko - pokochał. Właśnie – była
wdzięczna. Bea musiał dożyć pięćdziesięciu lat żeby zrozumieć, że jej
małżeństwo było trochę duchową fikcją.
Spełniona
zawodowo Bea, a niespełniona matka rok po śmierci męża zaczyna wracać
do żywych i pracy zawodowej. A jest nią restauracja, którą przez lata
prowadziła wspólnie z mężem. W pokonywaniu smutków pomaga jej poznana
przez internet przyjaciółka Alex. Bea otwiera się, wygaduje ze swoich
rodzinnych i miłosnych problemów, dzieli się z Alex wszystkim. W trakcie
tych internetowych rozmów wracają dawno przeżyte chwile, które ciągle
ogrzewają wspomnieniem serce Bei. Zachłyśnięta nową znajomością i
odzyskiwaną energią kobieta postanawia Święta spędzić z e-przyjaciółką,
Alex. W tym celu udaje się do ...Szkocji.
Co z tej podroży wyniknie, czy w końcu będziemy mogli poczuć magię Świąt? Zapraszam na bloga, tam więcej o książce, i o pewnym wyzwaniu, w którym można otrzymać książkę Amandy Prowse.
niedziela, 4 grudnia 2016
Kalendarz adwentowy - 4
Główny bohater filmu, który chcę Wam dziś zaprezentować, ma wszystko. A przynajmniej tak się wydaje - jest młody, przystojny, bogaty, ma świetną pracę, duże pieniądze, przepiękny (naprawdę zapiera dech ;) ) apartament i śliczną narzeczoną. A jednak coś mu przeszkadza.
W ramach swego rodzaju terapii ma wrócić do domu z dzieciństwa i tam dokonać pewnego rytuału. W tym domu nie mieszka nikt, kogo by znał. Wpada jednak na pomysł, żeby spędzić w tym domu święta. Hmm, i wiecie co jeszcze robi? Płaci rodzinie mieszkającej w domu, żeby przez ten czas udawali jego rodzinę ;)
"Przetrwać święta" można by uznać za komedię, bo wiele tam śmiesznych i zabawnych scen. Ale, jak wiele tych świątecznych komedii, to film, który pokazuje znacznie więcej i może nawet bardziej niż filmy poważne, tego, co w świętach najważniejsze - żeby spędzić je z tymi, na których nam zależy i żeby mieć takie miejsce, w którym chcemy je spędzać :)
W ramach swego rodzaju terapii ma wrócić do domu z dzieciństwa i tam dokonać pewnego rytuału. W tym domu nie mieszka nikt, kogo by znał. Wpada jednak na pomysł, żeby spędzić w tym domu święta. Hmm, i wiecie co jeszcze robi? Płaci rodzinie mieszkającej w domu, żeby przez ten czas udawali jego rodzinę ;)
"Przetrwać święta" można by uznać za komedię, bo wiele tam śmiesznych i zabawnych scen. Ale, jak wiele tych świątecznych komedii, to film, który pokazuje znacznie więcej i może nawet bardziej niż filmy poważne, tego, co w świętach najważniejsze - żeby spędzić je z tymi, na których nam zależy i żeby mieć takie miejsce, w którym chcemy je spędzać :)
Meik Wiking, Hygge. Klucz do szczęścia.
Hygge. Klucz do szczęścia Meika Wikinga,
dyrektora Instytutu Badan nad Szczęściem w Kopenhadze to książka o moich
potrzebach, gustach i zapatrywaniach na życie. Trafiła wiec we właściwe ręce.
Do tej pory nie wiedziałam, nie miałam sprecyzowane, że to, co sprawia mi
przyjemność wchodzi w skład duńskiego słowa hygge.
W polskim języku odpowiednikiem są: przytulność, wygoda, miła atmosfera, błogostan.
Mimo, że autor książki podkreśla, że prawdziwą sztuką jest wytłumaczenie, czym
jest naprawdę hygge, to moim zdaniem
czyni to w sposób w precyzyjny i czytelny. Termin hygge pochodzi od norweskiego słowa charakteryzującego dobrostan, a
w języku duńskim pojawił się na początku XIX wieku.
Jak pisze,
hygge to odpowiedni nastrój, miła atmosfera, coś, co się doświadcza, a nie
rzeczy. To przebywanie z ludźmi, dom, światło świec, rzeczy zrobione z drewna, książki,
koce i poduszki, ceramika, przytulne kawiarnie i restauracje, spacery,
obserwowanie gwiazd, czas spędzony w górach czy przy ognisku. Świece są hyggelige, oświetlenie lamp i kominek hyggeling, ulubiony kąt w domu jest hyggektog… Hygge to bycie razem, to
spokój i troska o innych, czas spędzony z rodziną i przyjaciółmi w miłej,
ciepłej i serdecznej atmosferze. To również moment, gdy po ciężkim wysiłku mamy
czas na odpoczynek. To również czas, gdy w samotności, opatuleni kocem, ubrani
w ulubione, domowe rzeczy, delektujemy się herbatą i książką. Kawa, ciasto,
dżemy i czekolada jest również hyggeling.
Jest czymś przyjemnym, poprawia nam samopoczucie. W ubiorze liczy się swoboda i
moje ulubione swetry, szale, kardigany, a nawet para ciepłych, wełnianych skarpet.
Chwila najbardziej hyggelige to taka,
której podstawa jest luz i swoboda. To swojskie otoczenie, brak pośpiechu,
luksusu i ekstrawagancji. Warto skupić się na budowaniu więzi: wyłączyć
komórkę, wyciągnąć gry planszowe, planować wieczory telewizyjne. Warto też
uprawiać sport, jeździć na rowerze, przygotowywać piesze wycieczki, przyjęcia i
zabawy z dziećmi. Najbardziej hyggeling czas
w roku to Boże Narodzenie. Autor pisze, że w żadnej innej porze roku Duńczycy
nie mówią o hygge tak często.
Hygge. Klucz do szczęścia Meika Wikinga
to książka, która zwraca uwagę na to, co w życiu jest najważniejsze:
doświadczanie wspólnie chwil, budowanie więzi, czerpanie radości z danego każdego
dnia. Według Europejskiego Sondażu Społecznego Duńczycy są najszczęśliwszymi ludźmi
w Europie. Teraz już wiem, dlaczego. Jak najbardziej polecam, bo to absolutnie nie jest przereklamowana książka.
Meik Wiking, Hygge. Klucz do szczęścia, Wydawnictwo Czarna Owca, wydanie 2016, tłumaczenie: Elżbieta Frątczak - Nowotny, oprawa twarda, stron 288.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















